Bardzo dawno mnie tu nie było, a to dlatego ze przy przeprowadzce zgubiłam kabel do aparatu. Na szczęście się znalazł i mogę się pochwalić sukcesami.

- Masło do ciała Sopot Spa z Ziai. Uwielbiam ziajowe masełka i to też polubiłam - ma zbitą konsystencję i świetnie nawilża. Może to sugestia opakowania i nazwy serii, ale zapach kojarzy mi się własnie z morską scenerią: plażą, wiatrem i uderzającymi o brzeg falami.
- Emulsja Gloria do włosów Polleny Ewy. Ma zielonkawy kolor, lejącą konsystencję i troszkę chemiczny zapach. Za to działanie rewelacyjne! Włosy z każdym myciem stawały się coraz bardziej miękkie, sypkie i dobrze się układały.

- Szampon Joanny z biosiarką i bursztynem do włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu. Przede wszystkim świetnie oczyszcza i zmniejsza przetłuszczanie! Dzięki niemu mogłam myć włosy co drugi dzień, zamiast codziennie. Szkoda, że zapach ma nieciekawy.
- Rossmannowska pianka do włosów kręconych Yung. Bardzo przyzwoita, ładnie podkreśla skręt, ale trzeba uważać by nie przesadzić z ilością, bo wtedy mocno skleja. Kosztuje grosze, szczególnie teraz gdy zmieniają szatę graficzną - kupiłam cztery sztuki na zapas po 1,99 zł.
- Olejek myjący egzotyczny z Biochemii Urody. Moja miłość! Idealnie oczyszcza nie naruszając ochronnej warstwy skóry, nie powoduje uczucia ściągnięcia, pielęgnuje, ogranicza wydzielanie sebum. Jest genialnie wydajny i pięknie pachnie.
- Żel antycellulitowy do ciała Spa Collection Tołpy. Jest bardzo lepki i glutowaty, nie wchłania się od razu tylko przykleja do ubrań. Nie nawilża, nie wyszczupla, może trochę ujędrnia, ale tylko chwilowo. Bardzo szybko znika z opakowania. Nie polecam.

- Wax do włosów skłonnych do wypadania L'Biotici. Co prawda nie zmniejszył wypadania moich włosów, ale i tak go kocham. Sprawia, że włosy są niewiarygodnie miękkie, lśniące, aż chce się ich dotykać. Starcza na wiele użyć.
- Miniaturka żelu pod prysznic Yves rocher z serii Les Plaisirs Nature o zapachu brzoskwini. Lubię te żele, bo są gęste i pięknie pachną. Kąpiel staje się prawdziwą przyjemnością. Chociaż muszę przyznać, że trochę wysuszają skórę.
- Miniaturka płynu micelarnego LRP. Jakoś mnie nie zachwycił. Niby wszystko dobrze zmywa, ale wcale nie jest lepszy od tańszych odpowiedników, dlatego na pewno nie zdecyduję się na zakup pełnowymiarowego opakowania.

Całkiem sporo tego :) Masło Sopot SPA też mam, leży u mnie od kilku miesięcy nieotwarte w ramach projektu denko (zabroniłam sobie je napoczynać, zanim nie skończę innych) i czasami tęsknie do niego wzdycham...
OdpowiedzUsuńGratuluję :) Inspirujecie mnie dziewczyny :) na koniec listopada też się pochwalę :)
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) :*
OdpowiedzUsuń