Ze względu na ostatnie wydarzenie nie miałam zupełnie głowy do zużywania kosmetyków, a jednak co nieco się pokończyło:
- Dezodorant Bambusowy Yves Rocher. Niestety to już ostatni z moich zapasów. Zupełnie nie rozumiem jak mogli go wycofać, żaden inny zapach z tej serii mi go nie zastąpi. Będę za nim bardzo tęsknić.
- Szampon Farmony Saponics z pokrzywą i mydlnicą lekarską. Bardzo przyjemny, delikatny, ma mało chemii i ekstrakty ziołowe wysoko w składzie. Szkoda, że taki rzadki i słabo się pieni, ale to pewnie ze względu na naturalny skład.

- Płyn micelarny Ziai z serii Jaśminowej. Sprawdził się lepiej niż sopocki - nie podrażnił oczu, dobrze zmywał makijaż i odświeżał twarz. Naprawdę porządny micel jak na takie pieniądze.
- Żel pod prysznic Luksja Rituals Thai Fusion. Rewelacyjny zapach! Przypomina mi kwitnącą wiśnię ... Szkoda, że rzadki i mało wydajny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz