Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod oczy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Zużycia zbiorcze


1. Róż w kulkach - przerobiłam na prasowany
2. Odżywka do włosów Joanna z miętą i wrzosem. Zbyt rzadka konsystencja, ale jest to odżywka bez spłukiwania więc widocznie takie było założenie. Dla mnie to minus.
3. Krem do twarzy - miał poprawiać koloryt skóry, niczego takiego nie zauważyłam. Pięknie kakaowo pachnie.
4. Krem brązujący z serii Sopot - delikatny efekt, dzięki niemu nie byłam blada jak zawsze, więc pewnie do niego wrócę.
5. Silikonowy krem do rąk Avon.
6. Krem do stóp Avon Winter Spice. Przepiękny zapach, dobrze nawilża i wygładza skórę.
7. Scrub, jw.
8. Żel Avon Garden Of Eden - również polubiłam. Super zapach, ale chyba bardziej odpowiedni na cieplejsze miesiące, wydajny..
9. Szampon do włosów z łupieżem, Ziaja, na łupież niestety nie działa zbyt skutecznie
10. Avon, Petal by Cynthia Rowley. Lubiłam, ale teraz kiedy znalazłam swój jedyny zapach chyba byłby dla mnie za słodki.
11. Żel do twarzy z mikrodrobinkami, biedronka, nic szczególnego nie czyni. Niby myje, ale bez rewelacji.
12. Żel pod oczy, Eva natura
13. Avon, podkład w kolorze Ivory. Polubiłam właściwie dopiero kiedy została mi końcówka. 


Zapraszam do mnie, http://olla-mania.blogspot.com/

niedziela, 11 września 2011

W czasie wakacji grzecznie zużywałam swoje zasoby. Jestem dumna, że nie przybyło mi strasznie wiele w międzyczasie, ale i tak wciąż mam jeszcze sporo kosmetyków, które mi się dublują (i nie tylko!). Naprawdę nie mam usprawiedliwienia dla zapasu 10 żeli pod prysznic... -_-'

Oto efekty zużywania:
  •  Tonik Corrine de Farme - kosmetyki tej firmy można kupić w mniejszych drogeriach i czasami w supermarketach z dużym działem kosmetycznym. Mi się poszczęściło w poznańskim Tesco bodajże na Serbskiej. Świetne składy, niezłe ceny (tonik - 10 zł). Zadecydowanie warte uwagi.
  • Płyn micelarny Biodermy - recenzja.
  • Żel micelarny do mycia twarzy BeBeauty z Biedronki. Zrecenzowany na wielu blogach. Pewnie do niego wrócę, bo jest śmiesznie tani, a robi swoje.
  • Waniliowy żel pod prysznic z Alterry - konsystencja nieco glutowata. Nie pieni się tak rewelacyjnie jak żele oparte na SLS, ale jest skuteczny. Zmęczył mnie zapach, choć jest bardzo ładny i taki.. spożywczy :) Sprawiał, że chciało mi się sernika ;)
  • Kultowy peeling morelowy St Ives - coraz trudniej dostępny. Powoli znika z półek sklepów - kompletnie tego nie rozumiem, bo jest świetny. Szoruje niczym pumeks.
  • Żel pod prysznic z olejkiem Sunny Melon & Oil Nivea - bardzo przyjemny. Nie wysusza, dobrze się pieni. Ze śmiesznymi drobinkami-kapsułkami.
  • Szampon leczniczy Polytar - śmierdziel jakich mało, ale skuteczny. Znany osobom, które mają problem ze swędzącą skórą głowy.
  • Szampon Alterra dodający objętości. Nie powalił mnie na kolana, ale zawsze przyjemnie mi się używa produktów, co do których wiem, że nie są naszpikowane chemią.
  • Krem Aquasource Biosensitive recenzowałam niedawno na swoim blogu. Bardzo dobry, ale niestety drogi.
  •  Nivea Natural Action dezodornat w kulce - bez aluminium. Niektórzy narzekają, że nie jest zbyt skuteczny, ale mi wystarcza. Ładnie pachnie.
  • Żel do mycia twarzy Effaclar był moim niezbędnikiem 10 lat temu. Teraz jest dla mnie trochę zbyt wysuszający. Ten egzemplarz o pojemności 50 zł dostałam od uprzejmej dermokonsultantki w SuperPharm.





  • Matujący krem Collistar włoskiej marki perfumeryjnej zużyłam z przyjemnością do samego końca. Recenzja.
  •  Krem L'oreal Kod Młodości przeznaczony jest dla starszych kobiet. Miałam tylko próbkę z gazety. Kompletnie nie poradził sobie z nawilżeniem mojej skóry, więc nie wiem jak ma pomóc jeszcze starszym dziewczynom.
  • Żel do golenie Gilette zamieniam często tańszymi, ale jednak często do niego wracam, ale tylko gdy upoluję go na promocji.
  • Krem na noc Mineral Flowers, marki o świetnych składach dostępnej w Sephorach, może zniechęcać intensywnym zapachem geranium. Raczej tylko dla maniaczek ekoskładów.

poniedziałek, 5 września 2011

Udany początek września

Minęło dopiero kilka dni września, a pojawiły się już puste opakowania.
  • Szampon dla dzieci Babydream z Rossmanna. Jest niewydajny, bo słabo się pieni, jednak zaskakująco niska cena to w zupełności rekompensuje. Nie pachnie wybitnie, ale też nie odpychająco. Włosy z każdym użyciem stają się coraz bardziej miękkie. Po żadnym innym szamponie nie miałam aż tak miękkich włosów. Oczywiście jako delikatny szampon plącze włosy, ale można sobie z tym poradzić dobrą odżywką. Dobrze oczyszcza, nieinwazyjnie i łagodnie. Żeby usunąć preparaty do stylizacji potrzebny jest jednak szampon z silniejszymi detergentami.
  • Żel ze świetlikiem i chabrem pod oczy i na powieki Flos Leku. Ma delikatną, żelową konsystencję, błyskawicznie się wchłania. Można go bez problemu używać pod makijaż - nic nie spływa, nie świeci się, nie roluje. Rewelacyjnie niweluje zmęczenie, opuchliznę, niewyspanie. Skóra pod oczami staje się dzięki niemu elastyczna i bardziej napięta. Wersja ze świelikiem i chabrem pomaga szczególnie oczom zmęczonym podczas korzystania z komputera.
  • Krem do ciała z mocznikiem Isana Rossmann. Używałam go do pielęgnacji szyi i spisywał się doskonale. Genialnie i naprawdę długotrwale nawilżał, sprawia że skóra jest jakby "gęstsza", odbudowana. Można używać go do przesuszonych partii ciała, albo takich wymagających szczególnej pielęgnacji (np. łokci, kolan, pięt), świetnie radzi sobie z przesuszeniami i zrogowaciałym naskórkiem. Jedyne, co mi w nim przeszkadzało to zbyt mocny, naperfumowany zapach. Wydajny, gęsty, treściwy, niedrogi i niesamowicie wydajny - używałam go prawie pół roku!
  • Maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów Tradition de Hammam Yves Rocher. Wspaniała maseczka! Używałam jej tylko do twarzy, było mi jej szkoda do włosów. Świetnie oczyszcza, matuje, wyrównuje koloryt skóry, wygładza. Ma lejącą konsystencję, co sprawia trochę kłopotów przy aplikacji. Jednak największą zaletą (która w dużej mierze rekompensuje zabójczo wysoką cenę) jest jej zapach ... Dzięki niemu po nałożeniu maseczki czuję się niemal jak na seansie SPA w tureckiej łaźni.

wtorek, 15 lutego 2011

Księżniczkowe zużycia

Rozkręcam się coraz bardziej ze zużyciami. Bardzo mnie to cieszy! Po ostatnich porządkach w mojej kolekcji muszę przyznać, że już niedaleko do mojego idealnego zbioru pielęgnacji.


Pożegnałam się z:
  • Żelem pod prysznic Les Plaisirs Nature Yves Rocher o zapachu mandarynki. Miałam go baaaardzo długo. Nie lubię żeli o tak dużych pojemnościach, bo szybko mi się nudzą, a szczególnie zapachy cytrusowe. Żele YR są gęste, bardzo wydajne, dobrze się pienią i mają intensywne zapachy. Szkoda że nie ma jakiejś pośredniej pojemności pomiędzy 50 a 400 ml. Tęsknię za moją ukochaną, wycofaną gruszką.
  • Szamponem Polleny Malwy z czarną rzepą. Świetnie oczyszcza włosy z brudu, środków do stylizacji, olejów itd. i to jego jedyna zaleta. Liczyłam przede wszystkim na to, że przedłuży świeżość moim włosom, a tymczasem przetłuszczają się nadal i muszę myć je codziennie. Jest rzadki, mało wydajny, pieniący się tak sobie. Oczywiście plącze włosy jak każdy szampon bez silikonów. Zapach specyficzny, można się przyzwyczaić.
  • Spray'em ułatwiającym rozczesywanie włosów dla księżniczek z Rossmanna. Przede wszystkim rewelacyjnie spełnia swoją podstawową funkcję, czyli pomaga w rozczesywaniu. Trzeba nałożyć go na włosy, wetrzeć i poczekać 2-3 minuty, żeby mógł zadziałać. A wtedy wystarczy tylko włożyć we włosy grzebień i same się rozczesują. Daje sobie radę nawet po zastosowaniu szamponu ziołowego plączącego włosy bez nakładania odżywki. Mam wrażenie, że odkąd używam tego sprayu włosy stały się nieco mocniejsze i mniej podatne na złamania. Pachnie przyjemnie, ma prześliczne opakowanie. Jedyne do czego mam zastrzeżenia to dozownik - mógłby rozprowadzać spray jak mgiełkę, a nie prosty strumień.
  • Kremem dla księżniczek z Rossmanna. Poza słodkim opakowaniem i całkiem niezłym zapachem (taka landrynka), który niestety po pewnym czasie już się przykrzy, nie ma żadnych zalet. Nie miałam odwagi użyć go do twarzy, smarowałam nim na zmianę stopy i ręce. Nie nawilża, ale pozostawia taki denerwujący film (jakby matowy), a przy tym ściąga. Nie zauważyłam żadnego pozytywnego wpływu na skórę podczas jego używania.
  • Żelem ze świetlikiem i aloesem pod oczy i na powieki Flos Lek. Uwielbiam jego delikatną, żelową konsystencję i to, że błyskawicznie się wchłania. Można go bez problemu używać pod makijaż - nic nie spływa, nie świeci się, nie roluje. Rewelacyjnie niweluje zmęczenie, opuchliznę, niewyspanie. Mógłby być co prawda bardziej wydajny, ale nie czepiam się przy tej cenie.
  • Kąpielą ziołową 'Lawenda' Dresdner Essenz. Zabarwia wodę na kolor atramentu, świetnie się pieni i przede wszystkim genialnie i bardzo intensywnie pachnie lawendą. Właściwości pielęgnacyjnych raczej nie ma, ale wrażenia aromaterapeutyczne zapewnione.