Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn do demakijażu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn do demakijażu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2012

Sierpień u ThroughTheDay :))

Witajcie jak co miesiąc jestem z Wami.

Dziękuję za komentarze i wsparcie w denkowaniu bo w pewien sposób  dbacie mobilizacje:))

Na szczegółowe recenzje zapraszam na mój prywatny blog TUTAJ


Oto zdjęcie grupowe ekipy sierpniowej


W tym miesiącu wiele z produktów to moi ulubieńcy szczególnie:
  • krem do stóp
  • serum Nivea
  • maska John Frieda 
  • żel Palmolive 
  • balsam Vaseline 
nie zabrakło też BUBLI ... :)

Jesień zmobilizuje nas pewnie w denkowaniu balsamów, maseł i płynów do kąpieli ..
Już sie nie moge doczekać nowych denek.
Pozdrawiam i miłego zużywania :)

wtorek, 31 lipca 2012

Część zużyć z czerwca i lipca


  • Płyn micelarny Ziaja Ulga. Sprawdził się do twarzy, jednak do oczu niekoniecznie. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Mydło w płynie Original Source Mint & Tea Tree. Ma rewelacyjny, odświeżający zapach mięty, świetnie myje. Ponarzekać można tylko na cenę. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Szampon Jabłko Antonówka Barwy. Genialny oczyszczacz, zresztą jak wszystkie szampony tej firmy. Do tego pięknie, jabłuszkowo pachnie. Szczegóły na blogu: KLIK. 


 

  • Ujędrniające masło do ciała Be Beauty z Biedronki. Bardzo fajne masełko, dobrze nawilża, ma intensywny, odświeżający zapach. Szczegóły na blogu: KLIK.
  •  Krem na noc do cery problemowej Niszcz Pryszcz firmy Kosmetyki DLA. Moje największe odkrycie kosmetyczne tego roku. Dzięki niemu oraz wersji dziennej tego kremu wyleczyłam się z trądziku. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Płyn dwufazowy do demakijażu oczu Yves Rocher. Mój zdecydowany faworyt w demakijażu oczu. Zużyłam mnóstwo opakowań. Szczegóły na blogu: KLIK.



  • BB krem Intense Classic Balm Skin79. Absolutne odkrycie  makijażowe. Po erze minerałów, dzięki temu bb kremowi na pewno pozostanę przy bb. Szczegóły i swatche na blogu: KLIK.
  • Jedwab Biosilk. Nie byłam z niego zadowolona. Wysuszył mi końcówki. Kiedyś go lubiłam, a teraz mam wrażenieni, że jest bardziej rozwodniony i mniej wydajny.
  • Glinka różowa Argiletz. Jak wszystkie glinki sypkie trudna w używaniu, ale skuteczna. Trochę barwiła skórę na czerwono-ceglasto, ciężko było zmyć ten barwnik z twarzy. Znacznie delikatniejsza niż glinka zielona.

piątek, 13 lipca 2012

druga polowa czerwca

Zapraszam was na czesc druga denka z czerwca

znajdziecie ją tutaj

z tej części roczarowały mnie tylko dwa produkty mianowicie - antyperspiranty a dlaczego ??

Pozdrawiam :)

throughTheDaytroughTheLife

niedziela, 13 maja 2012

szybkie sprawozdanie z kwietnia

No i mnie nie moze zabraknąć z kwietniowym podsumowaniem :)

Zużyło się nie dużo jak na mnie, ale koncentracja jest teraz na zużywaniu uparciuchów a reszta to już właściwie przy okazji bo już co nieco zaczyna sie powtarzać ale to ze względu dobrej znajomości z co poniektórymi produktami :)

Kwietniowi bohaterzy :D


OD PRAWEJ :

mała gama kosmetyków do włosów:
  • odżywka Herbal Essences + Fructis - to u mnie klasyka są to moje ulubione odżywki do włosów, uwielbiam ich zapach i działanie na włosach
  • miniaturka suchego szamponu Batiste tropical - pierwszy raz skusiłam się i wypróbowałam suchy szampon i uważam że to jest rewelacyjna rzecz zwłaszcza w awaryjnych sytuacjach jak np. brak wody lub brak czasu bo macie 5 min na wyjscie z domu a fryzura hmm żadna :)
  • szampon Fructis Sleek&Shine - dla włosów puszących się plus termoochrona, osobiscie uzywam szamponów z LUSH bo sa odkryciem jak dla mnie chyba roku ale ten szampon dostałam od kogos komu nie spasował, a ze połaczyłam go z zuzyciem odzywki z Fructis kosmetyki sie tak jakby "nie kłociły" ze sobą ale......... co ten szampon mi zamieszania narobił, kompletna relacja LOVE-HATE, w połaczeniu z nadmiarem odżywki jednej i drugiej do tego innej bez spłukiwania efekt był koszmarny ... włosy po umyciu wyglądały jak tłuste nie myte pare dni no szok ..., ale kiedy odkryłam że to sprawka szamopnu dałam mu pare szans i udało mi sie wypracowac idelane połaczenie z odpowiednia iloscia odzywki i było pieknie :)
  • wygładzająca odżywka w sprayu bez spłukiwania Umberto Giannini - fantastyczna !! , niesamowicie wydajna, uzywałam sporadycznie od grudnia 2011, bez spłukiwania, ułatwiająca rozczesanie, wygładzająca choc skład pozostawia do zyczenia jest moim ulubiencem :) kupie na pewno znowu
dla ciekawych skład choc ja ekspertem nie jestem ;)
 Hitem ostatnich miesiecy (od grudnia) jest perfuma Loverdose DIESEL - uwielbiam !!!!!

kolejno mamy:
  • żel J&J który już raz sie pojawił w lutowe denko
  • eye makeup remover Nivea - jest ok, kupiłam okazyjnie ale nadal poszukuje ideału ..
  • hair remover cream Veet - nie lubie tego typu produktów ale czasem mus, pomimo to oceniam na duży plus bo zero podrażnień
Do zobaczenia za miesiąc z nowymi denkami :) ogolnie nie trzymam sie zasady zero zakupów kosmetycznych ale juz nie kupuje 4 żeli czy szamponów do włosow tylko zastanawiam sie co mam do zuzycia w domu i co naprawde potrzebuje kupic. 

Zauwazyłam ze pewne produkty zaczynaja sie juz powtarzac w denku wiec postam sie o nich tylko wspomniec, umiescic na fotce i dzielic sie nowosciami co by was nie zanudzic tym co sie powtarza.

Miłego czytania i zapraszam na mojego osobistego bloga http://throughthedaythroughthelife.blogspot.co.uk/

Pozdrawiam wszystkie zuzywaczki ciao :)


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Spowiedź kwietniowa


Po ascezie marcowej kwiecień przypominał mi trochę efekt jo-jo. Wpadły mi w ręce kosmetyki z różnych promocji, wyprzedaży czy wymian. Mam też na swoim koncie zużycia ale niestety nie jest ich nawet 2 razy tyle co zakupów. Cóż… dobre i to co udało mi się zużyć. W maju planuję góra 5 zakupów i to potrzebnych. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Bilans kwietnia.

Zużyte:

  • maseczka/peeling YR podwójna saszetka – pisałam o niej tutaj (klik), fajna na wyjazd czy wieczór z przyjaciółką. Maska peel-off delikatnie chłodzi, sam peeling nie porywa, ponieważ ma malutkie drobinki.  



  • suchy szampon Isana – chyba zaprzyjaźniliśmy się na dobre, bo już od wielu miesięcy się z nim nie rozstaję. Mam co prawda godnego następcę w postaci suchego szamponu Syoss, który obecnie gości w mojej szafie, ale póki co Isana spisuje się bardzo dobrze. Więcej na blogu (klik)
  • szampon ziołowy AVON – pisałam o nim tutaj (klik). Szampon ma super zapach i dobrą, bo nie za rzadką konsystencję. Jednak po zużyciu go zastanawiam się czy nie obciążał moich włosów, bo rano następnego dnia miałam wiszące strąki i bezwzględnie musiałam myć głowę. Teraz używam szamponu z YR i nie mam aż takiego problemu z włosami.
  • krem Biotherm matujący – miałam miniaturę 15 ml, byłam zadowolona aczkolwiek nie wiem czy kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Krem w pełnowymiarowym opakowaniu 50 ml kosztuje 160 zl a  nie jestem pewna czy jest lepszy niż nasze polskie jak np. Perfecta matujaca czy krem z Garniera. Wkrótce recenzja na blogu.

  • żel do biustu AVON – pisałam o nim tutaj (klik). Jeszcze raz podkreślę – TOTALNA PORAŻNA składowa – na 2 miejscu w składzie wysuszający alkohol denaturat!!!
  • balsam do ciała Be beauty – pisałam o nim na blogu (klik). Masło fajne, wydajne ale zapach pod koniec opakowania drażniący. Nie kupię masła o tym zapachu ponownie.
  • odżywka do włosów z farby do włosów – miałam z jakiejś farby tubkę odzywki. Włosy po niej bardzo fajnie się układały i były błyszczące. Szkoda że to tylko dodatek do farby, a nie produkt dostępny w sklepach na co dzień.
  •  żel pod prysznic Kamill – też już gościł na blogu (klik). Świetny, kwaskowaty zapach, orzeźwiający na letnie upały. Uwielbiam żele Kamill!!!

  • peeling St Ives – bardzo żałuję, ze peeling został wycofany ze sprzedaży. Był moim KWC!!!! Bardzo dobry zdzierak, kremowa konsystencja z porządnymi peelingujacymi drobinkami. Na razie nie znalazłam godnego następcy.
  • żel pod prysznic Dove 55ml – nie lubię kremowej konsystencji żelu, więc ten produkt nie będzie moim ulubieńcem. Plus za małe opakowanie, które świetnie się sprawdza podczas wyjazdu czy na basen. Dzięki swojej kremowej konsystencji nie wysuszał skóry, miała okazję uzyć go na basenie jako produktu do zmycia makijażu i tu spisał się świetnie, bo ani nie szczypał w oczy, nie wysuszył skóry i co najważniejsze doskonale poradził sobie z mocnym makijażem oczu.
  • mleczko do demakijażu AVON z imbirem – o nim też pisałam już na blogu (klik). Trochę mi się przejadł, bo zużywam już ente opakowanie. Czas pomyśleć o czymś innym. Jako produkt do mycia buzi jest bardzo dobry, ale nie radzi sobie w niektórych przypadkach jako środek do demakijazu np. z niektórymi tuszami do rzęs np. Colosal czy Scandal Eyes Rimmela. Rozmazuje tusz, pozostawia na oczach zacieki. Trzeba domywać oczy płynem micelarnym lub innym środkiem. 

  • płyn do demakijażu Maybelline 125 ml – na jego temat też była recenzja na blogu (klik). Teraz gdy się skończył żałuję, ze nie mam go pod ręką, bo mój obecny płyn z Kolastyny nie radzi sobie tak dobrze z tuszami Colosal i Scandal Eyes z Rimmela. Niestety tak jak już wspomniałam we wpisie na blogu, produkt nie jest dostępny osobno tylko jako dodatek do tuszu Maybelline.
  • farba do włosów Joanna – używam odcienia Jesienny Liść i nie zamienię tej farby na żadną inną. Używałam wielu różnych farb szukając odcienia rudego i absolutnie żadna czy droga czy tania nie spełniała moich oczekiwań, bo albo była zbyt czerwona albo wchodziła za bardzo w brąz. A ja szukałam rudej farby. I mam!!!! To jest mój KWC, który trzyma się bardzo długo, nie zmywa się tak szybko jak inne farby. Kolor jest idealny za małe pieniądze. Wszyscy wokół sądzą, że farbę nakładała mi fryzjerka w salonie…
  • krem do stóp Tołpa – o tym produkcie też był wpis na blogu (klik). Krem jest dobry, zmiękcza stopy, ale nie kupię ponownie tego produktu w opakowaniu Tołpy, bo ten sam krem o identycznym zapachu i bardzo podobnym składzie tylko w innym opakowaniu jest dostępny w Biedronce  z serii Be beauty, a cena tego biedronkowego jest znacząco niższa, więc po co przepłacać.

  • miniatura kremu antycell Lirene pomarańczowego – balsam szybko się wchłania, ma przyjemną konsystencję. Miałam jednak go zbyt mało by się wypowiedzieć czy ujędrnia skórę i czy rzeczywiście działa na cellulit. Zapach jak dla mnie trochę chemiczny.
  • szampon Biosilk 350 ml – moje KWC, o którym też już pisałam na blogu (klik). Nie plącze włosów, unosi je i rzeczywiście pogrubia. Włosy przepięknie się układają, są błyszczące i miękkie. Jedyny minus to opakowanie – szampon trudno się wydostaje przez tą mikroskopijną dziurkę w zakrętce oraz cena ok. 35/40 zł za 350 ml. Jeśli tylko wypatrzę w promocji na pewno się skuszę.
  • krem do rąk Kamill Intense + - fajny kremik w malutkiej tubce, w sam raz do torebki. Pięknie pachnie, szybko się wchłania. Sprawia, że dłonie są miękkie i gładkie. Przy zastosowaniu większej ilości pozostawia na dłoniach tłusty film co np. przy pracy biurowej nie jest mile widziane. 
Zapraszam na: WIELKI KUFER

niedziela, 22 kwietnia 2012

Część zużyć z kwietnia

Kwiecień jest wyjątkowo udany!

  • Dezodorant Sensitive Polleny Ewy. Nie byłam zadowolona z jego skuteczności. Szczegóły tutaj KLIK.
  • Mgiełka wzmacniająca do włosów Radical Farmony. Przyjemna w użyciu, wzmacnia włosy, wydajna. Szczegóły tutaj KLIK.
  • Antycellulitowo-wygładzający żel do ciała Oceanic. Niestety nieskuteczny - nie ujędrniał ani nie poprawił stanu skóry. Szczegóły tutaj KLIK.
  •  Sól do stóp kasztanowa On Line. To moja druga sól z tej serii, wcześniej miałam wersję Eukaliptus i Mięta. Jako sól do stóp sprawdza się genialnie. Zabarwia wodę na lekki, żółtawy kolor, a po łazience momentalnie roznosi się jej zapach.  Zastosowanie soli to nie tylko orzeźwienie i relaks dla stóp, ale dla całego organizmu. Po kąpieli stopy są wypoczęte, zrelaksowane i pięknie pachnące.
  • Olejek do kąpieli Ambra i Bursztyn Bielendy. To nie jest typowy olejek, ale i tak go uwielbiam. Szczegóły tutaj KLIK.

  • Płyn do higieny intymnej nawilżający Ziaja Med. Jeden z najlepszych produktów do higieny intymnej. Szczegóły tutaj KLIK
  • Dwufazowy płyn do demakijażu oczu Yves Rocher. Rewelacyjny produkt od Yves Rocher, który kupuję od wielu lat. Szczegóły tutaj: KLIK.

sobota, 3 marca 2012

i po lutym - nowe zużycia

Oj ten miesiąc mnie zaskoczył w zużyciach bo nie spodziewałam się szczerze takiego wyniku.
Powiem tak było kilka rzeczy z którymi się już męczyłam od stycznia i nie pojawiły w styczniowym projekcie się bo się nie udało.. Inne to zużycia czystą przyjemnością.
Ogolnie pracuję nad maseczkami, peelingami, kremami do rąk i stóp :) to juz nie takie proste jak żel czy tam odżywka do włosów.. Ale do rzeczy :)


 WSZYSTKIE PONIŻSZE PRODUKTY SĄ WARTE UWAGI I PIENIĘDZY :)

  • spray L'Oreal Studio Silk &Gloss Hot Straight - uwielbiam ten produkt bardziej za jego zapach ale działania też ma dobre jeśli prostujemy włosy i spełnia obietnice niepuszenia się włosów, ale używany w nadmiarze może za bardzo obciążać świeżo umyte włosy wiec trzeba znaleźć dla siebie właściwą ilość po której mówimy ok stop wystarczy bo naprawde produkt jest mega wydajny, kolejny plus za wygładzanie włosów i nawet jeśli ma jakies silikony czy inne to nie przeszkadza mi to i nie widze negatywnego wpływu na moje włosy
  •  odżywka regenerująca L'Oreal - włosy miekkie, rozczesują się bez problemu, zapach przyjemnie miły, ogólnie wszystko na plus

  •  odżywka i maska Herbal Essences Hello Hydration - uwielbiam  ten rodzaj, włosy miękkie,pięknie pachną i nie są obciązone, dodatkowo zapach kokosu mmmm utrzymuje się długo KUPIE znowu i znowu :) produky spełnia 100%  
  • dodatkowo zużyłam pierwszy szampon w kostce LUSH - New - kupie znowu bo pomaga na wypadanie włosów, dobrze stymuluje skórę głowy, przeprowadzałam też taki mały eksperyment zużyć i prowadziłam małe statystyki (powyżej)

Kolejno w pielęgnacji ciała:


  • J&J 24hour Moisture Radiance Body wash  z masłem shea i kakaowym - nie zauważyłam zeby skóra jakoś opalizowała po ale ten zapach taki kokosowo- kakaowy cudny ... nawilzenie takie sobie 
  •  no czas na HIT czyli pieniący się żel Rituals -Fresh Eucalyptus & Rosemary - jestem zachwycona tym produktem, już kupiłam kolejne zapachy, produkt mega wydajny, piekny orzeźwiający zapach i dobrze nawilżający 
  • Deo Garnier Invisi Mineral  - kolejne opakowanie, obecnie moj IDEAŁ, chroni, nawilża, pieknie pachnie i nie brudzi ubrań 
Inne zużycia bez szału
  • płyn do demakijażu oczu Simple - jest ok ale dalej szukam czegos ciekawszego 
  • kremowy żel Nivea do skóry suchej i wrażliwej (znacie polski odpowiednik bo wygląda identycznie) - używałam go w okresie zimowym szczególnie na suche policzki bo nie jest taki agresywny jak te które potrzebuje do oczyszczania strefy T, lubie w nim te peelingujące granulki i ukojenie jakie pozostawia po umyciu twarzy zwłaszcza na wysuszonych partiach, dodatkowo dobrze oczyszcza, nawilża i jest wydajny, zapach przyjemny 
  • kremowy żel Garnier - chciałam spróbować czegoś delikatniejszego ale zarazem oczyszczającego no i troche sie pomęczyliśmy ogólnie na razie zegnam się z produktami Garniera do twarzy :/ jakos to nie to ..

W styczniowy zużyciu pokazałam korektor Rimmel'a i to dokładnie ten sam bo okazało się ze po rozcięciu i wydobywaniu patyczkami kosmetycznymi wystarczyło mi go na kolejny miesiąc :D 
Prawie zużyłam puder Rimmel Stay Matte - lubie i kupie znowu.





Dalej zużywam maseczki duże i małe.


  • maska z Zajii anty-stres - HIT dobrze pewnie juz wam znany, rewelacja kupie znowu bo nigdy nie widziałam tak zrelaksowanej i ukojonej skóry,
  • maska  oczyszczająca AA - średnio,takie nic ciekawego po, z tej serii wole zdecydowanie te nawilżające      



  • paski na nos Beauty Formula - na mnie nie działają .. ale ostatnio wyciągnął jednego nieprzyjaciela ;)  jeszce dam im szanse ale nie kupie tych ponownie 
  • chusteczki do demakijażu z Cleanic z płynem micelarnym - zbyt szorstkie ale dobrze zmywają makijaż i jak to się mowi: sząłu nie ma :)              
Pozdrawiam wszystkie walczące Zużywaczki :D i udanego miesiąca pod kątem zużyć.

środa, 9 listopada 2011

Z początku listopada

Październik nie był moim najlepszym miesiącem zużyciowym, za to w listopadzie jest już znacznie lepiej. Niedługo opublikuję też kolejnego posta, bo mam sporo końcówek kosmetyków.
  • Peeling do ciała BeBauty Body Expertiv z Biedronki. Kupiłam go na sierpniowych wyprzedażach w Biedronce. Ma genialny zapach owoców leśnych, dużo naturalnych drobinek, kisielową konsystencję. Nie jest to mocny zdzierak, można go używać często. Świetne opakowanie a la kosmetyki TBS - estetyczne, zachęcające do kupna i przede wszystkim wygodne, bo pozwala zużyć kosmetyk do końca.
  • Ekskluzywny płyn micelarny Royal Pearl Elixir od Eveline. Bardzo dobrze usuwa makijaż i zanieczyszczenia już za pierwszym pociągnięciem. Zostawia twarz nawilżoną i odświeżoną, pokrytą delikatnie lepkim filmem (ale nie jest on denerwujący jak w przypadku innych miceli). Trochę gorzej sprawdza się przy usuwaniu tuszu do rzęs, chociaż daje sobie radę.
    Ciekawy skład, mam wrażenie że wyciągi z ostryg i pereł naprawdę działają, bo skóra staje się jakby bardziej promienna, rozświetlona, młodsza. Butelka z wygodnym dozownikiem, przyjazne opakowanie, w rozsądnej cenie. Na pewno jeszcze nie raz kupię ten micel.
  • Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust Delii. Pisałam już o nim na tym blogu: Klik
  • Saszetka do kąpieli Jałowiec & Świerk Dresdner Essenz. Po wrzuceniu proszku zabarwienie wody jest zielono-trawiaste. Zapach genialny - bardzo intensywna woń leśnych drzew iglastych, nie ma tu nic chemiczno-sztucznego. Pamiętam ten zapach doskonale z dzieciństwa, kiedy jeździłam do sanatorium i miałam inhalacje. Właśnie inhalowali mnie dokładnie tą samą mieszanką jałowcowo-świerkową. Seans kąpielowy z tą saszetką to prawdziwy relaks i odprężenie. Świetnie rozluźnia i przynosi ukojenie zmęczonemu organizmowi, szczególnie po wysiłku fizycznym. Właściwości pielęgnacyjnych raczej nie ma, ale wrażenia aromaterapeutyczne zapewnione.
  • Saszetka do kąpieli Eukaliptus & Cytrus Dresdner Essenz. Pisałam już o niej na tym blogu: Klik
  • Płatki nasączone zmywaczem do paznokci Wetnwild. W życiu nie miałam większego bubla. Nie robią nic, nawet nie sprawiają wrażenia, że zmywają lakier. Są niemal suche, wielokrotne tarcie o paznokieć nie przynosi rezultatu. Zużyłam je nasączając innym zmywaczem.
  • Żel do kąpieli 'Oliwa z oliwek' Yves Rocher. Żel ma konsystencję trochę rzadką, choć miewałam żele jeszcze bardziej rozwodnione. Dobrze myje, świetnie pachnie (po oliwce nie spodziewałam się za wiele, a pozytywnie mnie zaskoczyła), pieni się wystarczająco. Nie wysusza skóry, co dla mnie jest już zaletą. Cena bardzo korzystna jeśli kupuje się pojemność 400 ml. Akurat tej wersji zapachowej zużyłam miniaturkę 50 ml, którą dostałam gratis do zakupów.

poniedziałek, 3 października 2011

Zużycia z września

Udało mi się trochę zużyć we wrześniu - powinien tu także być szampon Head&Shoulders, ale wrzucałam go już ostatnio ;) A więc co my tu mamy?
  • Ziaja - płyn do demakijażu oczu
Ostatnimi czasy przypasował on mi znacznie bardziej niż wersja dwufazowa, wydaje się być delikatniejszy, a tak samo skuteczny. Do tego tani i wydajny, czego chcieć więcej? :)
  • Essence - tusz do rzęs MultiAction
Jeden z lepszych tuszów, jakie miałam. Wydłuża, pogrubia, podkreśla, nie skleja. Co prawda po kupieniu warto go przetrzymać jakiś czas, żeby ciut przesechł, bo z początku jest go zbyt dużo, jest zbyt rzadki, zbyt "mokry" ;) To chyba moje 3 opakowanie, choć kolejnego na razie nie kupiłam, znalazłam nowy nr 1, jakim jest Kobo - Lash Modeling Mascara :)
  • Avon Planet Spa - śródziemnomorski krem do ciała z oliwką
Męczyłam go dość długo, jakoś nie mogłam się przekonać, ale wreszcie koniec końców go wręcz pokochałam, jak wiele moich avonowych klientek - co katalog mam na niego kilka zamówień. Ślicznie pachnie, nawilża, ma świetne opakowanie...
  • Avon Senses - żel pod prysznic Lagoon 500ml
Wybaczcie, ale chyba nie umie recenzować żeli pod prysznic :P Ten rolę swoją spełnia - czyści, dobrze się pieni, ładnie pachnie, jest wydajny - cała moja naprawdę duża rodzina pomagała mi go wykończyć i jak na złość w ogóle go nie ubywało ;) 
  • Isana - żel pod prysznic Arbuz i mięta wodna 300ml
Tradycją już jest, że skuszam się na każdą edycję limitowaną tych żeli - uwielbiam je! Są tanie jak woda, do tego szybko się je zużywa, bo są dość niewydajne (tak, to ma swoje plusy ^^), pachną zazwyczaj obłędnie! Dla mnie to taki bardzo miły dodatek na półce przy wannie - aromatyczna kąpiel gwarantowana, za grosze ;)
  • Marba - puder do kąpieli Pomarańcza i czekolada
W przypadku Limonki i bazylii z tej serii przynajmniej zapach był na plus... Tu plusów nie mam żadnych. Nie pieni się prawie wcale, a ta piana która się tworzy znika szybciutko, zapach jest bardzo chemiczny, wręcz nieprzyjemny, woda wygląda nieapetycznie pomarańczowo. Nie nie nie, nawet za 2zł.
  • Dentalux - płyn do płukania ust X-tra Mint
Też nie mogłam się do niego przyzwyczaić z początku - wydawał się strrrasznie ostry, tak, że wręcz paraliżował usta. Ale po jakimś czasie używania wrażenie to osłabło i zostało tylko przyjemne odświeżenie paszczy ;) Na razie mam inny płyn, z Lidla, ale myślę, że wrócę do tego znowu. Może wypróbuję inny "smak" :)

czwartek, 26 maja 2011

W maju nie ma szału :)

Maj się kończy, a zużyć niestety niewiele. Może w czerwcu będzie lepiej.
  • Dwufazowy płyn do demakijażu Nivea. Naprawdę dobrze zmywa makijaż oczu: cienie, tusz (także wodoodporny), kredkę. Nic się nie rozmazuje tylko usuwa na płatek, choć nie zawsze idealnie i do końca. Nie podrażnia oczu, nie wysusza powiek, zostawia przyjemną, tłustawą warstwę. Cena nie jest nadzwyczaj wygórowana, ale znam tańsze płyny, które działąją podobnie do Nivei, ale ta jest bardziej wydajna.
  • Mydło w płynie do rąk 'Dzika róża i chaber' Polleny-Ewy. Nie natknęłam się nigdy na żaden bubel Polleny-Ewy, a to mydełko jest wręcz mistrzowskie. Nie wysusza skóry dłoni, a nawet powiedziałabym że pielęgnuje. Ma boski zapach! Bardziej wyczuwalna jest róża, jak z różanych konfitur. Kolorek też bardzo przyjemny, taki mleczno-różowy. Duży plus także za wersję tańszą, bez dozownika (tzw. uzupełniacz).
  • Maska-sauna do twarzy Boots Botanics. Poza tym, że przyjemnie grzeje przy nakładaniu to niewiele z niej dobrego. Nie oczyszcza jakoś szczególnie, słabo matuje - naprawdę nic specjalnego.
  • Olej ze słodkich migdałów z Naturalnego Piękna. Bardzo uniwersalny nawilżacz. Dodawałam go do balsamu albo kremu do twarzy, czasami używałam do demakijażu oczu (genialnie usuwa tusz!). Nie zdążyłam go dobrze poznać, bo szybko się skończył - miałam tylko 10 ml.
  • Krem do mycia twarzy Sebo Specific z Yves Rocher. Idealnie oczyszcza skórę, świetnie złuszcza naskórek, perfekcyjnie matuje - przez cały dzień skóra się nie błyszczy! Atutem jest też ziołowy zapach. Używałam go sporadycznie, na codzień mógłby być zbyt silny.

Nareszcie kolejne zużycia kolorówkowe! Tym razem korektor do brwi i dwa błyszczyki.
  • Korektor do brwi Glamour Fashion z Delii. Jest rewelacyjny! Dyscyplinuje, układa i utrwala brwi aż do demakijażu. Lekko przyciemnia (właśnie o to mi chodziło!) i pięknie nabłyszcza. Żadnym cieniem do brwi ani kredką nie udało mi się wcześniej uzyskać tak naturalnego i trwałego makijażu. Szkoda, że nie mogę go dostać nigdzie poza allegro.
  • Błyszczyk Diamond Treatment 12 HR Sally Hansen. Ma piękny kolor - przezroczysty z holograficznym połyskiem różu i delikatnymi, złotymi drobinkami. Usta pomalowane tym błyszczykiem wyglądały naprawdę kusząco. Jest klejący (to lubię), bardzo mocno trzyma się ust, nawet po jedzeniu. Niestety jest drogi jak na błyszczyk i ma bandycką pojemność, tylko 2,6 ml!
  • Błyszczyk z limitowanki Porcelain Rose My Secret. Kupiłam błyszczyk nr 3, o kolorze zbliżonym do koloru ust, lekko beżowym. Jest rzadki, znika praktycznie zaraz po nałożeniu, trzeba by się nim mazać co 5 minut. Daje efekt lekkiego nabłyszczenia, całkiem sympatyczny, ale nie ma to znaczenia, bo zaraz i tak kolor znika. Ma rewelacyjny zapach i smak coca coli, który jest jedynym plusem tego mazidełka.

wtorek, 29 marca 2011

Parę drobiazgów na koniec marca


Do kosza poleciało kilka opakowań:
  • Maseczka Kuracja Matująca firmy Soraya. Ma świetny, różowy kolor (wreszcie jakaś odmiana od zielonych, zasychających skorup), konsystencję gęstej pasy, przyjemny zapach. Zastyga na twarzy lekko ściągając skórę, pochłania sebum, wyraźnie matuje i rewelacyjnie ściąga i zwęża pory. Niestety po zmyciu maseczki na twarzy pozostaje wspomniany różowy kolor. Na początku myślałam, że maseczka tak podrażnia skórę, ale jest to po prostu barwnik, który ciężko domyć.
  • Mleczko do ciała Wanilia Bio z Yves Rocher. Jest lekkie, szybko się wchłania, nie maże się po skórze, nie lepi. Może mogłoby być odrobinę gęstsze, ale w końcu to mleczko, więc nie będę się czepiać. Dla mnie nawilżenie jest wystarczające, utrzymuje się jeszcze na drugi dzień po użyciu. Spodobał mi się także zapach - słodkiej, ale nie ulepnej wanilii, trochę zbliżonej do waniliowego budyniu, bardzo trwały na skórze.
  • Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust Delia. Zmywa wszystko idealnie, nawet tusze wodoodporne. Nie trzeba trzeć oczu, by pozbyć się makijażu - wystarczy tylko przyłożyć nasączony płatek, poczekać chwilkę i gotowe. Nie ma zapachu, jest niezwykle łagodny, nie zdarzyło się by podrażnił oczy. Ma dwukrotnie większą pojemność niż inne preparaty do demakijażu oczu, a przy tym niską cenę. To już moje kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie.
  • Żel do stóp Lavande Essentielle Yves Rocher. Nie znam innego produktu, który tak relaksuje i odpręża stopy. Uwielbiam jego intensywny, lawendowo-mentolowy zapach. To nie tylko ulga dla stóp, ale i przyjemność dla dróg oddechowych.

sobota, 22 stycznia 2011

4 zużycia.

Witam. Będę tu co jakiś czas skrobać kilka słów o moich zużyciach. Niektórzy mogą mnie już znać z innego bloga, ale to nieistotne przejdźmy do konkretów:
Słabe światło spowodowało dość złą jakoś tego zdjęcia, a blog to, że nie chcę się obrócić.

Zacznijmy więc od góry
  • 2 korektory firmy virtual. Osobiście wolę ten pierwszy w płynie, ponieważ w dla mnie te w sztyfcie mają dziwną konsystencje i łatwo sprawić, by efekt nie wyglądał naturalnie. Za to ten pierwszy kocham. Zużywam już 4 opakowanie. Może niezbyt widać, że jest zużyty, bo na ściankach zalega jeszcze cieniuteńka warstwa, ale nigdy nie zużywam do końca, ponieważ już w ogóle nie kryje.
  • Rexona crystal clear pure. Ładny zapach. Ogólnie lubię dezodoranty firmy rexona, a ten kupiłam na promocji 2 w cenie jednego. Na początku tak jak to ma za zadanie chroni przed nieprzyjemnym zapachem oraz nasze ubranie przed białymi zabrudzeniami, które mogą powstać, gdy stosujemy inne dezodoranty. Jednak gdy zaczyna się kończyć z tym drugim zadaniem pojawiają się małe problemy, ale to na prawdę jest kilka końcowych psiknięć. Ogólnie całość na tak.
  • Avon preparat do demakijażu z odżywką. Kolejny produkt, który uwielbiam. Nie podrażnia oczu, a np. z niektórymi płynami do demakijażu z ziaji miałam problemy. Dość dobrze zmywa. Jest dość wydajny. Zdecydowanie na tak.

środa, 1 grudnia 2010

powoli do przodu

 Rozkręcam się :)

Najpierw chcę się pochwalić moimi denkami jeszcze listopadowymi:

Iwostin lucidin o którym już była mowa,miałam go na 1 1/2 użycia

A teraz te nie planowane:
  • płyn do demakijażu Miraculum - w sumie nie powiem o nim nic. Tuszu nie zmyje a podkład ... tak jak każdy inny. Więcej już go nie kupię. A super tani nie był. Kupiłam go głównie ze względu na opakowanie :/ bo chciałam pompkę. Planuję przelać do niego fluid z neutrogeny.
  • krem intensywnie nawilżający Garniere ten czerwony - stosowany głównie na łokcie - nie mam mu nic do zarzucenia.
  • balsam ożywczy do paznokci z Essence - pięknie pachnie,w pewnym stopinu nawilża pazurki. Ogólnie ok. Zabrałam się za drugie opakowanie :)


A teraz najtrudniejsze - prawie -  denka. Bo te z kolorówki.



Puder prasowany Inglot. To moje n-te opakowanie ale teraz mam manię na pudry sypkie. Więc ten zmęczę używając go do poprawek w pracy. Ale jako puder jest ok. Mają dużo odcieni,można łatwo wybrac idealny,fajniematuje,długo się trzyma. OK.




Brązowe kredki :
Astor i Ruby Rose . Astor jest świetna do rozcierania przy lini rzęs. Ruby Rose w sumie takze. Gdyby były złe to na pewno bym ich nie zużyła.

Moje ulubione trio Paese. Tych jasnym namiętnie używam do pracy a ten ciemny jest idealny do przyciemniania brwi. Bomba! I choć nie używam bazy to te cienie trzymają się.







Tak podsumowując o ile pielęgnacyjne kosmetyki możemy zuzyc nawet jeśli w pewnym stopniu nam nie odpowiadają(np śmierdzący krem do twarzy używam do stóp) tak kosmetyki kolorowe prawie się nie da. Bo jak żużyćpodkład w rózowym kolorze? Lub beznadziejnie jarmarczne odcienie niebieskiego czy zielonego lub innego nie lubianego koloru? Nikt takiego cienia nie nałoży i nie wyjdzie "do ludzi". Każdy ma inne takie swoje badziewne kosmetyki. I pytanie - co z nimi ? Sprzedać komuś,wymienić się czy po prostu wyrzucić?  Macie jakies opcje?

niedziela, 28 listopada 2010

na zachętę :)

Ziaja dwufazowa,Naturia żel do mycia twarzy i krem nawilżający iwostin Hydratia




A więc zaczynamy :)
Na pierwszy rzut muszę się pochwalić co już za mną. 

Ziaja dwufazówka - w sumie nic do niej nie mam ale bardzo szybko się kończy :(( (w przeciwieństwie do Delia). Ekonomiczna ? Absolutnie nie!
Zel do mycia buzi Naturia o zapachu owocowym - ten zapach mnie skusił (i niska cena) ale oprócz niego nie powiem o nim nic dobrego. Mało wydajny,kiepsko się pieni,czy dokładnie czyści - nie wiem bo używałam do niego szczoteczki a z nią wszystko znika :) i jeszcze jeden minus - bardzo twarda butelka,przy końcu nie można jej nacisnąć by szybciej kapału te resztki.
Krem nawilżający Iwostin Hydratia - ten kosmetyk zużyłam z żalem i na pewno do niego wrócę. Nawilża na cały dzień,zawiera filtry i mocznik :) a ten jak czytałam jest zbawienny dla naszej cery. To jeden z nielicznych kremów który faktycznie nawilża tak jak obiecuje producent.  





Odżywka Glisskur,tonik Lirene,płatki oczyszczające garniere,krem rozjasniający Iwostin Lucidin i krem z wit A+E Iwostin Sensitia

A teraz rzeczy które już lada dzień znajdą się tu ale już jako puste :))))

Odżywka do włosów Glisskur silk therapy - minusy ? moze trochę obciąża moje włosy ale to subiektywna opinia,przy moich przetłuszczających włosach op takie coś nie trudno. Dla innych moze być idealna. Plus? baaaardzo wydajna.
Tonik do twarzy Lirene - uwielbiam ten zapach. Ale wystarczy chwila nieuwagi i podrażnia oczy. W sumie dla samego zapachu dać 13 zl,podczas gdy ziaja - koszt 4,80 zl,(pojemność ta sama) tez ma ładne zapachy i na dodatek mnie nie podrażnia. Więc podsumowanie jest proste. 
Płatki oczyszczające Garnier - producent zaleca używać ich raz dziennie w ramach zapobiegania świeceniu oraz ewentualnym niespodziankom. Ja je stosowałam juz na niespodzianki - nacierałam dziada takim płatkiem na noc a rano był dużop mniejszy a czasem znikał :))
Zostały mi jeszcze 4 płatki :((
Krem do twarzy rozjaśniający przebarwienia Iwostin Lucidin - Działa. Nałozony na twarz daje satynowe wykończenie - cera się nie świeci.
Krem odżywczy na noc z witaminami Iwostin Sensitia - nawilża i efekt utrzymuje się do rana. Baaardzo treściwy,gęsty i niestety (dla mnie - bo nie lubię) zostawia bardzo tłusty film który dłuuuugo nie znika. Ale ogólnie jest ok.

 
Balsam do opalania 60 Soraya,sól do stóp Verona,odżywka na noc Glisskur,spray odświeżajacy Nivea

A tych penitentów przybliżę gdy będą puste - ponieważ chcę jeszce dać im szansę. Zostało ich tyle ile zaznaczone na zdjęciach 
Soraya pompuje od dołu więc jestem bliżej końca. Nic do niej nie mam,lubię ten zapach ale uzywałam jej latem i do natepnego lata się przeterminuje więc uzywam jej jako kremu do rak gdy wychodzę bna zewnątrz. Długo nawilża,ma wysoki filtr i pięknie pachnie.
Pozostałe kosmetyki to takie które mnie wkurzają gdy na nie patrzę bo ich nie lubię więc najlepiej będzię je chyba zużyć :))


P.s. 
To mój pierwszy post na tym blogu więc proszę o wyrozumiałość. :)
 

sobota, 20 listopada 2010

Trochę z października, trochę z listopada


No to się zużyciowo rozkręciłam.
  • Hydrolat oczarowy. Na temat tego cuda mogłabym pisać poematy. Jest naprawdę niezwykły! Genialnie reguluje sebum, zamyka pory, wyrównuje koloryt, zmniejsza skłonność do wyprysków, nawilża, koi podrażnienia, odświeża, ... Jednym słowem: magiczny ... A do tego ma piękny zapach, taki drzewno-ziołowy.
  • Acnefan. Kolejny geniusz! Działa zarówno ściągająco jak i wysuszająco. Dzięki temu jedne wypryski po nałożeniu preparatu wyłażą na wierzch i czarodziejsko znikają, a inne są wysuszane z każdym użyciem.
  • Krem nawilżający redukujący blizny i zmiany potrądzikowe Soraya. To chyba najgorszy krem jaki miałam - zapycha pory, nie działa antybakteryjnie (a wręcz nasila wypryski!), marnie nawilża, nie zmniejsza blizn ani przebarwień, a do tego ma nieprzyjemny zapach cytrusowego odświeżacza. Zrobił mi na twarzy armagedon w dwa miesiące. Jedyne co zasługuje na uwagę to świetnie opakowanie z pompką dozującą.
  • Kremowy żel pod prysznic Renewing Dove. Ma fajną konsystencję - bardzo gęstą, kremową, gładko rozprowadzającą się po skórze. Zapach typowy dla Dove: trochę mydła, trochę proszku do prania, a w tym wariancie jeszcze coś cytrusowego. Nie wysusza skóry, ale też jakoś specjalnie nie nawilża, więc nie można zrezygnować z balsamu po kąpieli. Obietnica poprawy stanu skóry po 7 dniach jest nieco na wyrost.
  • Dezodorant 24h Wirkung Isana. Chroni wystarczająco, choć nie jest niezawodny. Poza tym wydajny, ładnie pachnie, nie brudzi ubrań, kulka się nie zacina. Niby wszystko w porządku, ale jakoś nie do końca mi pasuje. Nie odczuwam odświeżenia po jego użyciu i to chyba największa wada.
  • Peeling do twarzy z gruszką do cery tłustej i mieszanej Naturia Joanny. To nie typowy peeling, a żel myjący z granulkami. Coś tam ściera, ale nie spełnia moich oczekiwań. Odczuwam po jego użyciu nieprzyjemne ściągnięcie skóry, a tego bardzo nie lubię.
  • Scrub do stóp z jeżyną i miętą Avon. Zapach ma naprawdę świetny - orzeźwienie miętowe miesza się po równo z mocą owoców leśnych. Niestety nie spełnia swojej roli jeśli chodzi o ścieranie naskórka ze skóry stóp - dla mnie jest za delikatny.
  • Krem 'Wzorowy Lok' Wella. Bardzo żałuję, że się skończył, bo już go nie produkują. To ostatnie opakowanie z moich zapasów. Już odrobinka tego kremu podkreślała loki, skręt był bardzo dobrze utrwalony, a włoski lekko się błyszczały.
  • Płyn dwufazowy do demakijażu Awokado Bielendy. Zmywa bardzo dobrze, nie wysusza delikatnej skóry, a nawet lekko natłuszcza. Ma śliczny kolorek, przyjazne opakowanie i skład, pięknie wygląda na łazienkowej półce. Miałam nadzieję, że będzie pachniał awokado, no cóż nie można mieć wszystkiego. Może do niego wrócę, chociaż mam większego faworyta w tej dziedzinie.
  • Dwufazowa odżywka bez spłukiwania chroniąca przed promieniami UV L'Biotica. Co do ochrony koloru to muszę przyznać, że rzeczywiście spisuje się świetnie, pomaga też w rozczesywaniu włosów. Niestety obciąża dość mocno, szczególnie jeśli przesadzi się z ilością. Nie nabłyszcza ani nie nawilża, a tym bardziej nie odżywia.
  • Szampon z pomarańczą i brzoskwinią Naturia Joanny. Uwielbiam szampony z tej serii, ale ten poza cudownym zapachem brzoskwini i pomarańczy niczym mnie nie zachwycił. Oczyszcza nieźle, ale inne Naturie radzą sobie lepiej. Mam wrażenie, że włosy szybciej się po nim przetłuszczają. Zdarzało się, że już wieczorem miałam tłuste przy skórze.
Przepraszam, że niektóre opakowania są nieestetycznie obzyndolone. Niestety z powodu braku nożyczek pod ręką cięłam je nożem.

piątek, 22 października 2010

Coś z października





Kiepsko idą mi zuzycia w październiku :/ Jest jeszcze kilka dni więc może akurat coś się skończy.
Wg mojego "licznika" powinnam mieć 5 zużyć ... hmmm Musiałam się machnąć, albo o czymś zapomniałam :o

Może kogoś zdziwią 2 zużyte żele pod prysznic. Przeważnie mam w użyciu 2-3 żele, więc jak się kończa to przewaznie równocześnie lub z klikudniowym pośllizgiem.

O żelach (Luksja i Dove) i mgiełce (Avon) nie będę się rozpisywać, bo jestemz nich zadowolona i nie mam żadnych "ale".

Natomiast dwufaza Bielendy dla mnie okazała się niewypałem :/ Nie mam wrażliwych oczu, a w tym przydku szczypały i łzawiły. Dwufaza kiepsko radziła sobie z mocnym, ciemnym makijażem (rano pod oczami miałam podkówki z tuszu czy kreski). Rozczarowałam się.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Zużycia sierpniowe...

...nie wszystkie oczywiście ;) Akurat trzech ostatnich zrobiłam foty.
- Avon, Senses, Żel pod prysznic Aloha - rewelacyjny zapach! Mam nadzieję, że jeśli nawet jest sezonowy, to pojawi się za rok w lecie.
 

- Lirene Dermoprogram, Body Anticellulite Program, Peeling-masaż myjący antycellulitowy - jako peeling sprawuje się bardzo dobrze, super wygładza i ślicznie pachnie. Jednak dla wrażliwej skóry jest za "mocny". Nie oceniam działania antycellulitowego, bo na szczęście nie mam z tym problemu.
 

- Bielenda, Awokado, Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu - zużyłam już chyba trzy opakowania. Mój KWC! Naprawdę jest łagodny, nie podrażnia oczu, nie trzeba trzeć, zmywa makijaż bardzo dokładnie. Małym minusikiem jest dla mnie to, że pozostawia delikatną tłustą warstwę, mimo że producent obiecuje, że tak nie będzie. Ale po demakijażu i tak myję całą buźkę żelem, więc jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza :)