Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn/żel/emulsja do higieny intymnej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn/żel/emulsja do higieny intymnej. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 kwietnia 2012

Część zużyć z kwietnia

Kwiecień jest wyjątkowo udany!

  • Dezodorant Sensitive Polleny Ewy. Nie byłam zadowolona z jego skuteczności. Szczegóły tutaj KLIK.
  • Mgiełka wzmacniająca do włosów Radical Farmony. Przyjemna w użyciu, wzmacnia włosy, wydajna. Szczegóły tutaj KLIK.
  • Antycellulitowo-wygładzający żel do ciała Oceanic. Niestety nieskuteczny - nie ujędrniał ani nie poprawił stanu skóry. Szczegóły tutaj KLIK.
  •  Sól do stóp kasztanowa On Line. To moja druga sól z tej serii, wcześniej miałam wersję Eukaliptus i Mięta. Jako sól do stóp sprawdza się genialnie. Zabarwia wodę na lekki, żółtawy kolor, a po łazience momentalnie roznosi się jej zapach.  Zastosowanie soli to nie tylko orzeźwienie i relaks dla stóp, ale dla całego organizmu. Po kąpieli stopy są wypoczęte, zrelaksowane i pięknie pachnące.
  • Olejek do kąpieli Ambra i Bursztyn Bielendy. To nie jest typowy olejek, ale i tak go uwielbiam. Szczegóły tutaj KLIK.

  • Płyn do higieny intymnej nawilżający Ziaja Med. Jeden z najlepszych produktów do higieny intymnej. Szczegóły tutaj KLIK
  • Dwufazowy płyn do demakijażu oczu Yves Rocher. Rewelacyjny produkt od Yves Rocher, który kupuję od wielu lat. Szczegóły tutaj: KLIK.

środa, 1 lutego 2012

Styczniowe zużycia


 Head&shoulders - szampon nawilżający

Szampon ten nie nawilża. Nie dostałam po nim łupieżu. Pachnie dosyć mocno, ale zapach ten mi się podoba. Raczej nie kupię go ponownie, bo szukam szamponów bez SLS-ów.
jednak dobrze zmywa oleje i oczyszcza. Można spróbować, bo najgorszy nie jest.
 Ziaja med płyn do higieny intymnej nawilżający

Bardzo delikatny, nie zawiera substancji zapachowych. Dobrze myje i odświeża, nie podrażnia, a w dodatku jest bardzo wydajny. Dokupienia w aptekach po 10-11 zł.
Jednym słowem spełnia swoje zadanie. Na pewno kupię ponownie.
 Carmex

Mój ulubieniec. Kolejne opakowanie już mam. Świetnie nawilża, ładnie pachnie, jest bardzo wydajny. Miałam go z 3 miesiące, a używam parę razy dziennie. Na spierzchnięte usta super. Nie ma lepszej pomadki.


 Kosmetyki Elfa Olejek do kąpieli bergamotka i limonka.

Bardzo go polubiłam. Pachnie obrębie. Spełnia swoje zadanie. Nadaje się również pod prysznic i tak go właśnie najczęściej używałam.  Bardzo fajnie się pieni , dobrze myje i odświeża. Spełnia swoje zadanie. Wadą jest dostępność, a raczej jej brak. Kupimy go tylko przez Internet. W promocji mona go kupić po 12 zł, a normalnie kosztuje 16 zł. Jeżeli macie okazję wypróbować to polecam. Co prawda nie nawilża, ale też nie wysusza.
Pisałam o nim tutaj






Spray do stóp (firma Sobieraj)
Bardzo fany. Miałam go długo, ale dopiero niedawno mi się o nim przypomniało. Stopy są po nim mięciutkie i bardzo gładkie, nawet mnie się pocą. Fajny na lato. Polubiłam go. Wadą jest dostępność (internet)

Antyperspirant mineralny Garnier

Dobrze chroni, ładnie pachnie. Podrażnia jednak skórę po goleniu. Szybko się wchłania, nie brudzi ubrań.
  Pisałam o nim tutaj














Mój blog

niedziela, 30 października 2011

Zużycia z października

Zużycia idą mi coraz lepiej z czego bardzo się cieszę. Niektóre produkty z chęcią wyrzucę inne z przykrością.



 

Avon, Foot Works, Intensive Callus Cream (Krem intensywnie zmiękczający stopy)

 Mój ulubiony krem do stóp. W moim domy gości już kilka lat. Nie znalazłam lepszego. Zmiękcza niesamowicie stopy, które są twarde jak kamień (dosłownie). Ja używam zapobiegawczo i jestem zadowolona. Osoby z problemami znajdą w nim swojego ulubieńca. Zapach średni, długo się wchłania, ale używam go na noc.
Polecam wszystkim. Warto wypróbować.
                               

Lactacyd Femina, Emulsja do higieny intymnej
Co tu dużo mówić? Spełnia swoje zadanie tak jak powinien. Myje, odświeża, nie podrażnia, nie wysusza.  Wydajność bardzo dobra, cena przyzwoita. Zapach delikatny. 






 
ZIAJA BLUBEL Mydło pod prysznic jabłko - agrest
Przyjemne mydełko. Nie wysusza, nie nawilża, nie szkodzi skórze. ładnie pachnie. Jest bardzo wydajny. Używa go cała moja rodzina. Nie utrzymuje się na skórze. Dobrze myje. Spełnia swoje zadanie, bo niczego więcej od mydła/żelu pod prysznic nie oczekuję. Cena rewelacyjna.
O nim pisałam tutaj:Kliknij 
 Bentley Organic: Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się
Najgorszy szampon jaki kiedykolwiek w życiu miałam. Włosy po umyciu są zaraz tłuste.  Katastrofa. Dałam tatowi i dostał po nim strasznego łupieżu. Jedyną zaletą jest zapach. Szampon do najtańszych nie należy. Nie warto go kupować. Nie polecam.
O nim pisałam tutaj: Klik
 Under Twenty, Anti Acne, Tonik oczyszczająco-matujący
Bardzo lubię ten tonik. Co prawda nie matuje, ale od tonika tego nie oczekuję. Dobrze oczyszcza, skóra się po nim nie lepi, nie świeci. Ważne jest też to, że nie wysusza, ale też nie nawilżą. Krzywdy nie robi.
Nie zapycha, ale też nie zwalcza pryszczy. Warto wypróbować. Dla mnie jest to dobry tonik, ale znam lepsze. 
 Joanna, Naturia, Szampon z miętą i wrzosem do włosów normalnych, ze skłonnością do szybkiego przetłuszczania się

Szampon jak dla mnie to niewypał. Dobrze myje i oczyszcza to fakt, ale:
nie przedłuża świeżości włosów i moje włosy po jego użyciu sterczą na wszystkie strony i nic się z nimi nie a zrobić. Wyglądam jakbym miała jakieś afro na głowie. Wadą jest też wydajność, bo znika w mgnieniu oka, ale za taką niską cenę jest dobrze. Ja go więcej nie kupię. 
 Bi-es, Hannah Montana, Shine On! Parfum Deodorant (Dezodorant perfumowany z atomizerem)
Skusiła mnie niska cena i zapach oczywiście. Pachnie mega owocowo czy tak jak lubię. Nie utrzymuje się długo, ale i tak go lubię. Kupuję dla samego zapachu. Starczył mi na dosyć długo.


 Dove, Repair Therapy, Silk and Sleek Shampoo (Szampon wygładzający do włosów)

Początkowo byłam nim zachwycona, ale włosy szybko się do niego przyzwyczaiły i  już tak fajnie nie było. Wygładza, nie wpływa na świeżość włosów. Taki przeciętny.
Pisałam o nim tutaj: Klik






  Calmaderm: krem do stóp
Całkiem przyjemny krem jednak emu z Avonu nie dorównuje. Jest dobry, ale i cena jest wyższa i ciężko dostępny. Mimo to lubię go.
 Lip smacker : Coca cola
Jest po moja pierwsza pomadka, którą skończyłam. bardzo się  tego powodu cieszę. Jest to raczej taki gadżet. Nie robi nic, ale go lubię. Pewnie dlatego, że jestem miłośniczką coli.
 Stimulin: maseczka stymulujśca wzrost włosów
Na porost włosów nie działa, ale na to nie liczyłam. Co robi?:
-Zagęszcza włosy
- Są miękkie i gładkie
- Błyszczą sie
- Nie powoduje łupieżu
- Lekko nawilża

Pisałam o nie tutaj: Klik


Zapraszam na mojego bloga: szalone-zycie-kingi.blogspot.com

środa, 25 maja 2011

Maj, bye bye

Majowe denka nie są imponujące, raczej składają się z podstawowych rzeczy:

  •  Żel Gillette: lubię, używam, cenię za wydajność.

  •  Tonik Lirene do cery naczynkowej. Recenzja tutaj. Skromny i niepozorny, ale jeden z ulubionych.
 
  •  Galenic krem do rąk z olejem arganowym – miniaturka. Kupiłam zestaw miniatur bo chciałam wypróbować inne kosmetyki Galenic, a krem stanowił tylko dodatek, na którym mi szczególnie nie zależało. Okazał się najbardziej udanym kosmetykiem spośród 5 miniatur. Nie jestem jednak pewna tego, czy wart jest swojej normalnej ceny (50 zł za pełnowymiarowe opakowanie). Doskonale radził sobie jednak z dłoniami regularnie traktowanymi płynem do dezynfekcji.
  •  Barwa – szampon pokrzywowy. Prosty, przyjazny skład i brak silikonów. Nieźle oczyszcza, plącze włosy (w końcu bez silikonów), zapach średni. Śmiesznie tani, ale do włosów przetłuszczających mam innego ulubieńca. Bez odżywki moje gęste, ale cienkie kręcone włosy przechodzą po nim katusze.
  • Lactacyd – podstawa higieny dla wrażliwych.
 
  • Próbki: 3 kroki Clinique. Nie mogę przekonać się do tej serii. Krem nawilżający Yves Rocher, całkiem przyjemny, gęsty. Podkład Clinique dla cery tłustej. Bez rewelacji. Mimo świecenia skóry wolę podkłady nawilżające. Yves Rocher na tłuszczyk. Zużyłam, bo miałam. Co można powiedzieć po jednym użyciu? Jedynie to, że niespecjalnie odpowiada mi kolor, zapach i konsystencja ;)

piątek, 4 lutego 2011

Udany początek lutego


Minęło tylko kilka dni lutego, a ja mam już na koncie całkiem niemało zużyć. Poleciało:
  • Masło do ciała Czekolada&Pistacje Farmony. Jest gęste i treściwe, dość opornie rozprowadzające się na skórze. Bardzo dobrze i długotrwale nawilża, dla mojej normalnej skóry jest w sam raz. Co do zapachu to na początku byłam nim rozczarowana. Z opakowania wydobywa się zapach sztuczny i mdły, przy smarowaniu także nie zachwyca, ale posmarowana nim skóra pachnie wyśmienicie - naturalnie, jak słodka czekoladka (nie wyczuwam pistacji, no i może nawet lepiej). Masełko odrobinę barwi skórę, a że wolno się wchłania to zdarza mu się ubrudzić pidżamę. Mogłoby być bardziej wydajne, ale za tą cenę nie ma co narzekać.
  • Krem przeciwzmarszczkowy na dzień i na noc z Fito-retinolem Perfecta Cera Mieszana Dax Cosmetics. Posmarowana nim twarz od razu go pochłania i staje się idealnie matowa, jakby pokryta pudrem. Co więcej mat nie znika z naszej twarzy przez długie godziny! To naprawdę duży sukces! Komfort używania jak najbardziej na plus - przyjemna konsystencja kremu-musu, delikatnie bananowy zapach, łatwe rozprowadzanie, szybkie wchłanianie. Do tego gustowny, szklany słoiczek, co przy kremach w tej cenie jest rzadkością. Niestety nie działał na zmarszczki (które już posiadam). Mógłby też choć odrobinę nawilżać - wiem, że nie jest od tego, ale jako krem do stosowania na dzień i na noc powinien chociaż w małym stopniu.
  • Odżywka Nailgrow Miracle Sally Hansen. Kiedyś używałam jej systematycznie i miała najlepszy wpływ na moje paznokcie. Przestawały się łamać, rozdwajać i naprawdę wzmacniały. Ostatnio używam jej rzadko, a teraz wyrzuciłam zgęstniałą już końcówkę.
  • Profilaktyczny żel do higieny intymnej i mycia ciała z krwawnika i kłączy pięciornika do skóry wrażliwej Mincera. Nie wywołuje podrażnień, nie uczula i nie wysusza. Praktycznie jest bezzapachowy, a dla takiego kosmetyku to akurat zaleta. Dobrze się pieni, jest bardzo wydajny, bo wystarcza dosłownie kropelka na jedno użycie. Duży plus także za opakowanie z pompką, które jest miłe dla oka (wygląda jak płyn apteczny).
  • Maseczka przed wyjściem "Rewelacja" Dermiki. Wcale nie taka rewelacja. Daje efekt liftingu, napręża i wygładza skórę. Głównie jednak liczyłam na zwiększenie trwałości makijażu. Niestety make up zlazł szybciej niż zwykle, w dodatku w towarzystwie zrolowanej, żelowej maseczki. Nie polecam tego wynalazku.

środa, 15 grudnia 2010

już raczej z górki


 Sporo denek miesiąc grudzień mi przyniósł. O większości z nich juz było,więc nie będę sie rozpisywać.
* płatki oczyszczające Garniere
* tonik Lirene (ten bosko pachnący ale szczypiący)
* chusteczki do demakijażu Beauty coś tam - nie pamietam nazwy- ogólnie nic do nich nie mam oprócz tego ze się skończyły :) - żart :)  mają średni zapach - a zapach jak dla mnie jest cechą najważniejszą. Działanie to juz sprawa drugorzędna - bo jeśli kosmetyk śmierdzi to na pewno go nie będę używać :)
* odżywka Gliss Kur (w tym opakowaniu trzymam naftę kosmetyczną i psikam włoski chwilę przed umyciem  gdy sobie przypomnę)
* płyn do higieny intymnej Ziaja o zapachu konwaliowym  - niby ok ale w sumie to samo mam z żelem pod prysznic Palmolive :)




* krem regenerujący po opalaniu Soraya - fajnie nawilża,ale kupiłam go pod koniec lata  i w sumie już się wiecęj nie opalałam więc zużyłam go na dekolt
* puder Inglot
* szminka nawilżająca Mollon - super nawilza ale daje białą poświatę na ustach - a to dla mnie katastrofa bo jestem brunetką i lubię usta w soczystych kolorach. 


Na  razie to tyle ale już widzę dno jednego antypespirantu i 2 kremów Soraya i kończę znienawidzoną w smaku pastę do zębów blanx i więcej grzechów nie pamiętam...
Resztę będe wam przyblizać na bieżąco.

P.S. mój facet śmieje się ze mnie że zużyte opakowania trzymam jak relikwie. (A ja tylko nie wyrzucam ich do czasu gdy nie zrobię zdjęcia w normalnym świetle.) 
P.S nr2   dzięki dziewczyny ze jesteście. Wiem że nie jestem sama w zmaganiu się z zaległymi kosmetykami. 

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Dobre zpoczęcie grudnia


* zmywacz do paznokci z acetonem - Isana - to już moja 2 czy 3 butla. Recenzja: http://lakierowo.blogspot.com/2010/08/isana-nagellack-entferner-zmywacz-do.html

* Lactacyd - nie ma nad czym się rozwodzić: co jakiś czas go zdradzam, ale zawsze wracam ;)

* woda termalna Vichy

czwartek, 2 grudnia 2010

Zużycia + kilka słów o zużytych produktach

Ostatnio jestem bardzo grzeczna z kosmetykami i zanim otworzę coś nowego z mojej przepastnej skrzyni z zapasami, zużywam napoczęte rzeczy, żeby uniknąć sytuacji sprzed kilku miesięcy, gdzie miałam wiele rzeczy napoczętych, a żadnej nie było widać końca. 

Koniec z takim podejściem. Dlatego dzisiaj prezentuję kolejne zużycia:


Od lewej:
  • sól do kąpieli OnLine (Mleko & Miód) - bardzo tania sól w sporym opakowaniu (750 g) pozwala na miłe rozgrzanie się przy obecnej pogodzie. Staram się za często nie wylegiwać w wodzie (po pierwsze ekologia, a po drugie okresowo atopowa skora). Ceny nie pamiętam, ale na pewno mniej niż 10 zł. Wystarczy nakrętka na wannę do połowy wypełnioną wodą. Super.
  • żel do golenia Gillette Satin Care z jedwabiem - piękny zapach, zabójcza wydajność (wystarczy ilość wielkości orzech włoskiego na obie nogi), co sprawia, że cena ma mniejsze znaczenie. Normalnie kosztuje ok. 18 zł, ale latem w Rossmannie był za 12 zł (oczywiście musiałam kupić od razu 2 opakowania). Testowałam wiele żeli, ale ten jednak jest najlepszy. Nigdy też mnie nic nie uczuliło.
  • Intimea - rumiankowy żel do higieny intymnej z Biedronki - taniocha (niecałe 4 zł za 500 ml), bardzo prosty i krótki skład, bardzo delikatny produkt. Rumiankowy pachnie średnio, zaś aloesowy w zielonej butelce bosko. Po co przepłacać?
  • Avene - Antirougeurs - wersja lagere (lekka) - cieszę się, że zużyłam, bo teraz jest już nieodwołalnie pora na cięższe kremy. Recenzja tutaj.
Mój odwyk trwa. Na razie jestem grzeczna i się trzymam. A Wy?   
Starcie się ograniczać w kupowaniu nowych rzeczy czy dajecie się ponieść świątecznym zestawom kosmetyków w promocji? 

piątek, 10 września 2010

Dobrze rozpoczęty wrzesień (18-21)

To są zużycia z pierwszych dni września - zdjęcie czekało na dysku, jakoś zapomniałam się pochwalić ;)


* balsam kakaowy - Jergens naturals - kupiłam go w Anglii, zapowiadał się o wiele lepiej. Sprawdzi się u osób z normalną skóra, dla mnie był za słaby

* zmywacz - nie będę się rozpisywać ;)

* smackers - ojj długo go męczyłam. Zdążył zmienić smak i zapach, ale dzielnie używałam

* Lactacyd - kupuję od kilku lat, czasem zdradziłam z innym płynem/żelem