Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmywacz do paznokci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmywacz do paznokci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 stycznia 2012

Grudniowe zużycia

W tym miesiącu udało mi się zużyć tylko albo aż cztery kosmetyki. Są to:


1. Avon Senses Gruboziarnisty piling do ciała
Jedyne, co można w tym produkcie zaakceptować, to zapach. Bardziej przypomina żel pod prysznic – drobinki są małe, w ogóle nie złuszczają. Jednym słowem – działanie żadne. Pisałam o nim w tym poście.
2. Matrix Sleek Look kuracja wygładzająca.
Nie zużyłam całego produktu jednorazowo, ale stosowałam go jako olejek wygładzający po umyciu. Idealnie wygładzał moje niesforne włosy, również końcówki. Produkt bardzo wydajny - biorąc pod uwagę moją metodę stosowania. Więcej tutaj. 
3. Ziaja Bloker 
Niweluje pocenie, łatwy w aplikacji - identycznie jak antyperspirant w kulce. Nie podrażnia (przynajmniej mnie). Jedyną jego wadą jest okropny zapach (kojarzy mi się ze szpitalem). Recenzja tutaj.
4. Sally Hansen Zmywacz do wszystkich typów paznokci z prowitaminą B5, witaminą E i ekstraktem z moreli.
Dla mnie zmywacz idealny - nie ma takiego lakieru, z którym nie poradziłby sobie. Bardzo wydajny i ładnie pachnie (jak na zmywacz) - zapach owoców, ale czy to morela, to nie wiem. Pisałam o nim w tym poście.

A jak Wasza mania zużywania?
Zapraszam na mój blog sysunia1986.blogspot.com.

czwartek, 22 grudnia 2011

Grudniowe zużycia

Grudzień się jeszcze nie skończył, ale nie chcę trzymać tych wszystkim pustych opakowań.
W zeszłym miesiącu nie zużyłam nic. W grudniu jednak wykończyłam 12 produktów. Nie jest tego za dużo, ale ważne, że jest.




Calmaderm – balsam aloesowy
Dobrze nawilża i wygładza. Niestety jest dostępny tylko przez Internet i cena jest wysoka. Wydajność kiepska. Polubiłam go. Pisałam o nim tutaj


Avon Food Works Intensive Callus Cream
Mój ulubieniec jeżeli chodzi o pielęgnację stóp. Doskonale nawilża i zmiękcza naskórek. Radzi sobie z mocno suchymi i popękanymi piętami. Cena bardzo dobra i wydajność też. Pisałam o nim tutaj

Miss Sporty: maskara Studio Lash
Nie polubiłam jej. Skleja rzęsy, odbija się, tworzy grudki i się osypuje. Na rzęsach nie utrzymuje się za długo. Nie polecam.
Sensique zmywacz do paznokci o zapachu kiwi
Bardzo dobrze zmywa nawet ciemne lakiery. Po zmyciu paznokcie pachną jak kiwi. Polecam. Jest tani i dosyć wydajny.
Under Twnety - Anti Acne Intense - tonik
Bardzo dobrze oczyszcza twarz. Początkowo nie byłam z niego zadowolona jednak się do niego przekonałam. Jest też bardzo wydajny. Zapach jest typowy jak dla kosmetyków Under twenty.
Timotei - odżywka Intensywna odbudowa
Przyjemna odżywka. Ułatwia rozczesywanie włosów. Nie odbudowuje ich, ale która odżywka to zrobi?
Polecam. Ładnie pachnie, włosy są po niej miękkie i gładkie.
Ziaja - mydła pod prysznic
Chyba wszyscy je znamy.Bardzo je lubię. W kolejce czeka już kokosowe. Mydła ni wysuszają, nie podrażniają, dobrze myją, są wydajne i tanie. Pachną obłędnie. Kakaowe utrzymuje się cały dzień na skórze.
Pisałam o nich tutaj

Timotei - szampon do włosów przetłuszczających się: świeżość i czystość
Chyba jest to najgorszy szampon jaki kiedykolwiek miałam. Dostałam po nim łupieżu. Włosy przetłuszczały się jeszcze szybciej niż zwykle. Nie polecam!
Biokor - krem nawilżający
U mnie się sprawdził. Dobrze nawilża jest tani i wydajny. Świetny po użyciu maseczek, które ściągają twarz.Spełnia swoje zadanie!
Pisałam o nim  tutaj




Bebeauty - antyperspirant do stóp:
Jest to 2 opakowanie które skończyłam. Żel jest taki sobie. Używam, bo  aktualnie nie mam lepszego. Hamuje potliwość stóp, ale nie na długo.Mimo wszystko warto wypróbować, bo jest śmiesznie tani.
  Pisałam o nim tutaj










 mój blog: szalone-zycie-kingi.blogspot.com


A z okazji Świąt Bożego Narodzenia 
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !

poniedziałek, 28 listopada 2011

Jeszcze trochę opakowań z listopada


W listopadzie cieszę się naprawdę dużą ilością pustych opakowań. W grudniu pewnie już niewiele się pokończy.
  • Żel chłodzący Termo wyszczuplanie od Ziai. Wygładził i nieco ujędrnił moją skórę. Za sprawą intensywnych ćwiczeń zgubiłam trochę centymetrów i myślę, że produkt Ziai pozwolił mi utrzymać skórę w dobrej kondycji. Niestety jeśli chodzi o sam cellulit to niewiele zdziałał. Żel chłodzący nie chłodzi tak, jakbym sobie tego życzyła. Efekt chłodzenia jest delikatny, powiedziałabym nawet że mizerny. Ze względu na porę roku nawet dobrze, że tak jest, ale w lecie nie byłabym z niego zadowolona. Cena dość wysoka jak na Ziaję, ale normalna jeśli chodzi o preparaty antycellulitowe i wyszczuplające. Rewelacyjne opakowanie z pompką pozwala na higieniczne i wygodne dozowanie. Konsystencja żelowo-kremowa, łatwo się rozsmarowuje i dość szybko wchłania.
  • Zmywacz bezacetonowy do paznokci o zapachu ananasa z Drogerii Uroda. Kupiłam zachęcona niską ceną jak na taką pojemność i zapachem ananasa. Zmywa nieźle, ale miałam już dużo lepsze zmywacze. Raczej nie kupię go ponownie.
  • Serum do pielęgnacji biustu i dekoltu AA Ciało Szczupłe. Żel ma konsystencję żelowego, gęstego kisielu oraz delikatny zapach. Jest lepki, po smarowaniu piersi zawsze kleją mi się ręce. Dość długo się wchłania. Jeśli chodzi o działanie to jest to tylko i wyłącznie produkt nadający się jako podkład pod masaż czy samokontrolę piersi. Nie uniesie, nie poprawi kształtu, nawet nie ujędrni skóry. No może trochę ją wygładzi. Używałam go regularnie, przynajmniej raz dziennie, od prawie dwóch miesięcy, także plusuje wydajnością. Nie kupię go drugi raz, wracam do ukochanego kremu Ziai Rebuild.
  • Próbki kremu Clarena Mat Cream. Starczyły mi na niecały tydzień. Niewiele mogę powiedzieć o samym działaniu kremu przez tak krótki czas. Na pewno nieźle matuje, ale tworzy trochę lepką powłokę na twarzy. Ma ładny niebieski kolor, przyjemny zapach i tępą konsystencję.
  • Olej tamanu z Biochemii Urody. Mój cudotwórca! Bardzo żałuję, że się skończył. Używam go na noc samego albo w towarzystwie żelu hialuronowego. Świetnie łagodzi zmiany trądzikowe, genialnie reguluje sebum, nawilża, wygładza, wyraźnie odnawia skórę. Odkąd stosuję tamanu pozbyłam się praktycznie problemów skórnych. Rano zawsze uśmiecham się dzięki niemu do lustra. Niestety zapach ma nieszczególny, w dodatku mój mąż go nie może wytrzymać. Codziennie wieczorem muszę się nasłuchać, że się paskudztwami smaruję. :)
  • Jedwab do włosów L'Biotica. Jak to jedwab napakowany silikonami: chroni włosy przed działaniem temperatury, nabłyszcza zewnętrznie, sprawia że włosy lepiej się układają, trochę poprawia skręt. Pasował mi, chociaż z Biosilku byłam bardziej zadowolona.
  • Krem nawilżający matujący 25+ Ziai. To niewątpliwie jedno z większych odkryć ostatnich miesięcy i chyba najlepszy krem drogeryjny jaki miałam do tej pory. Przeznaczony dokładnie dla takiej skóry, jaką posiadam. Nie zapycha co mnie zaskoczyło, nawilża w miarę dobrze, matuje twarz tak zdrowo a nie sztucznie. Ma delikatny, przyjemny zapach, dobrze się rozprowadza, szybko wchłania. To ważne, bo rano spieszę się z makijażem. Trochę niewydajny, ale niska cena to zdecydowanie rekompensuje.
  • Odżywka do paznokci Nail Protex Sally Hansen. Mam dużo produktów od Sally Hansen, jedne lepsze inne gorsze, ale nie zawiodłam się jeszcze na żadnej odżywce do paznokci. Nail Protex używałam regularnie do wzmocnienia paznokci. Regeneruje, odżywia i dobrze wzmacnia. Paznokcie stają się niemal tak twarde jak tipsy i przestają się łamać. Niestety nie zapobiega rozdwajaniu. Chociaż na paznokciu wysycha szybko, to nie zastyga w buteleczce.

Zapraszam na giveaway do Księżniczkowych pasji -> klik.

środa, 9 listopada 2011

Z początku listopada

Październik nie był moim najlepszym miesiącem zużyciowym, za to w listopadzie jest już znacznie lepiej. Niedługo opublikuję też kolejnego posta, bo mam sporo końcówek kosmetyków.
  • Peeling do ciała BeBauty Body Expertiv z Biedronki. Kupiłam go na sierpniowych wyprzedażach w Biedronce. Ma genialny zapach owoców leśnych, dużo naturalnych drobinek, kisielową konsystencję. Nie jest to mocny zdzierak, można go używać często. Świetne opakowanie a la kosmetyki TBS - estetyczne, zachęcające do kupna i przede wszystkim wygodne, bo pozwala zużyć kosmetyk do końca.
  • Ekskluzywny płyn micelarny Royal Pearl Elixir od Eveline. Bardzo dobrze usuwa makijaż i zanieczyszczenia już za pierwszym pociągnięciem. Zostawia twarz nawilżoną i odświeżoną, pokrytą delikatnie lepkim filmem (ale nie jest on denerwujący jak w przypadku innych miceli). Trochę gorzej sprawdza się przy usuwaniu tuszu do rzęs, chociaż daje sobie radę.
    Ciekawy skład, mam wrażenie że wyciągi z ostryg i pereł naprawdę działają, bo skóra staje się jakby bardziej promienna, rozświetlona, młodsza. Butelka z wygodnym dozownikiem, przyjazne opakowanie, w rozsądnej cenie. Na pewno jeszcze nie raz kupię ten micel.
  • Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust Delii. Pisałam już o nim na tym blogu: Klik
  • Saszetka do kąpieli Jałowiec & Świerk Dresdner Essenz. Po wrzuceniu proszku zabarwienie wody jest zielono-trawiaste. Zapach genialny - bardzo intensywna woń leśnych drzew iglastych, nie ma tu nic chemiczno-sztucznego. Pamiętam ten zapach doskonale z dzieciństwa, kiedy jeździłam do sanatorium i miałam inhalacje. Właśnie inhalowali mnie dokładnie tą samą mieszanką jałowcowo-świerkową. Seans kąpielowy z tą saszetką to prawdziwy relaks i odprężenie. Świetnie rozluźnia i przynosi ukojenie zmęczonemu organizmowi, szczególnie po wysiłku fizycznym. Właściwości pielęgnacyjnych raczej nie ma, ale wrażenia aromaterapeutyczne zapewnione.
  • Saszetka do kąpieli Eukaliptus & Cytrus Dresdner Essenz. Pisałam już o niej na tym blogu: Klik
  • Płatki nasączone zmywaczem do paznokci Wetnwild. W życiu nie miałam większego bubla. Nie robią nic, nawet nie sprawiają wrażenia, że zmywają lakier. Są niemal suche, wielokrotne tarcie o paznokieć nie przynosi rezultatu. Zużyłam je nasączając innym zmywaczem.
  • Żel do kąpieli 'Oliwa z oliwek' Yves Rocher. Żel ma konsystencję trochę rzadką, choć miewałam żele jeszcze bardziej rozwodnione. Dobrze myje, świetnie pachnie (po oliwce nie spodziewałam się za wiele, a pozytywnie mnie zaskoczyła), pieni się wystarczająco. Nie wysusza skóry, co dla mnie jest już zaletą. Cena bardzo korzystna jeśli kupuje się pojemność 400 ml. Akurat tej wersji zapachowej zużyłam miniaturkę 50 ml, którą dostałam gratis do zakupów.

poniedziałek, 5 września 2011

Początek blogowania.

A więc to moja pierwsza notka na tym blogu, a więc proszę o wyrozumiałość :). Dziś przedstawię wam naprawdę kilka zużyć. Niedawno robiłam dokładny porządek w kosmetykach, a wtedy nie wiedziałam jeszcze o tym blogu. Produkty te są bardzo podstawowe.




1) Żel pod prysznic Avon - fajny żel szczególnie w ciepłe dni. Orzeźwiający i fajnie się pieniący. Jest troszkę za bardzo wodnisty. Pachnie dość przyjemnie, ale zapach nie utrzymuję się długo. Duża i bardzo poręczna butelka. Są również o mniejszej pojemności. Jak dla mnie jak najbardziej produkt na tak, choć można by dopracować konsystencję.
2) Krem do pielęgnacji Bambino - po wszystkich kremach do twarzy dostawałam uczulenia od pewnego czasu. Dlatego mama kupiła mi ten krem. Problem znikł, a moja skóra była świetnie nawilżona. Przyjemnie pachnie i fajnie nakłada się na twarz. Bezpieczny i przyjazny produkt,. Jestem nim zachwycona i na pewno kupię jeszcze jedno opakowanie, ale teraz troszkę mniejsze i z cynkiem.
3) Zmywacz do paznokci Sensique - jest on o zapachu kiwi, dlatego go kupiłam. Troszkę byłam zawiedziona, bo myślałam, że nieprzyjemny zapach zmywacza zniknie, ale i tak nie pachniał zbyt przyjemnie. Pod nutą kiwi, dało się wyczuć zapach zwykłego zmywacza. Lakier usuwał dobrze i łatwo się nim zmywało. Nie wysuszał paznokci, chwilę po zmyciu paznokcie się błyszczały. Bardzo fajny zmywacz, szkoda, że w tak małej buteleczce, bo ma tylko 50 ml. z drugiej strony jest idealny na podróż.


Wiem, że nie wiele, ale na pewno będzie tego więcej.
Zapraszam na mojego bloga:
http://sleepingbeauty0.blogspot.com/     .