Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum antycellulitowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum antycellulitowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 marca 2012

Lubię koniec miesiaca

Jak dobrze, że luty już za nami. Pod względem zakupów był to miesiąc straszny, bo dużo nakupiłam . Nie udało mi się tym razem zużyć więcej niż kupiłam ale mogę pochwalić się 24 zużyciami (nie wszystko jest na zdjęciu).



Zużycia lutego:



  1. Jedwab do włosów Biosilk - każdy go zna, ja go lubię :)
  2. Maska do ciała Minerały Morza Martwego AVON - w sumie to nie żałuję, że się skończyła. ma dokładnie takie samo działanie jak maska błotna do twarzy Avon, tyle, że ta jest do ciała. Nie miałam jej kiedy używać więc cieszę się, że nie zagraca szafki. Chociaż muszę przyznać, że oczyszcza dobrze i fajnie wygładza ciało. 
  3. solny peeling Rossmann (recenzja tutaj)
  4. maska z oliwą z oliwek do włosów AVON - mi nie podeszła, bo choć ma poręczne opakowanie i fajny zapach to obciążała moje włosy i zaraz były tłuste.
  5. Krem ogórek i drzewo herbaciane AVON (recenzja tutaj)
  6. Peeling mocny do stóp Ziaja Pro 250 ml - był OK ale to słowo "mocny" w ogóle nie pasuje, bo drobinki są małe i raczej delikatne. Zastanawiam się, czy ten kosmetyk nie zawiera jakiegoś dodatkowego środka złuszczającego naskórek, bo stopy były po nim naprawdę gładkie
  7. mleczko do demakijażu z aloesem i imbirem AVON (recenzja tutaj)
  8. Krem zimowy – 4 pory roku (recenzja tutaj)
  9. Balsam antycell. Ziaja rozgrzewający - kosmetyk fajny, gesty, wydajny. Fajnie rozgrzewa skórę. Nie używałam regularnie by móc powiedzieć czy coś tam działa, ale nawilża i napina skórę.
  10. Pur Blanca 50 ml - lubię ten zapach :) przypomina mi czasy licealno - studenckie i pierwsze miłości :) i jest naprawdę trwały.
  11. Maseczka do twarzy z oliwą z oliwek AVON 75 ml - też znana i lubiana. Lubię ją o wiele bardziej niż tą z białą herbatą z AVON. Trochę mi się jednak znudziła i na razie nie kupię następnej. Zresztą mam szlaban (czytaj tutaj)
  12. miniatura balsamu Avene - fajnie się wchłania, zapach neutralny, jest OK i na pewno warto spróbować.
  13. miniatura kremu z mocznikiem LPR (recenzja tutaj) - jest naprawdę dobry i fajnie pachnie
  14. szampon do włosów farbowanych AVON (recenzja tutaj) - totalna maskara, nigdy więcej
  15. krem do stóp Ziaja Pro 250 ml - kremik  przyjemny, szybko się wchłaniał i likwidował zgrubienia na stopach.Jesli nadarzy się kiedyś okazja to kupię ponownie.
  16. Krem do depilacji Bielenda - jeden z lepszych na rynku. Z całego serca polecam.
  17. maseczka nawilżająca L’biotica – saszetka
  18. krem do rąk Kamill z rumiankiem 100ml - mimo iż lubię serię kremów Kamill to tego nie polubiłam, zapach srednio mi podszedł, zostawiał na dość długo tłusty film i niezbyt dobrze się wchłaniał. Stosowałam go jedynie na noc ale i tak czekałam aż się skończy
  19. Żel pod prysznic Johnson’s baby masło shea (recenzja tutaj) - jak dla mnie zapachowa katastrofa, mimo, że nawilżał dobrze to nigdy więcej do niego nie wrócę
  20. Krem odżywczy do twarzy AA 50ml - jak na krem odżywczy to wypadł słabo, bo jest zbyt lekki. Natomiast po zabiegach kwasami jak najbardziej ale to na dzień pod makijaż lub po południu. Na noc po kwasach szukam czegoś o gęstszej konsystencji. Ogólnie OK, ma przecudowny zapach.
  21. Krem matujący Avon Solutions 50ml - i tak i nie, bo jako krem, który mieszam z podkładem jest OK ale nie matowił mojej cery w ogóle, do tego to ciężkie szklane opakowanie, w którym nie widać dna. Zmęczyłam ten krem, ale nie chce go więcej na mojej półce.
  22. Perfumy Tresselle Mistique - moja miłość, są przepiękne aczkolwiek ciężkawe i jedynie na jesień/zimę lub wieczory we dwoje. Na szczęście drugi flakonik mam w zapasach.
  23. miniatura szamponu Clear - szampon jak szampon, nie mam łupieżu więc nie wiem czy go zwalcza.
  24. serum Bielenda do biustu - nie wiem czy cokolwiek zdziałał. Jedyne co mi się w nim spodobało to dobre ujędrnienie więc chyba o to chodziło.

niedziela, 19 lutego 2012

Zużycia z lutego

Zużyć w lutym odnotowałam całkiem dużo. Robiąc zdjęcia nie znalazłam jednak kilku opakowań, więc pewnie za kilka dni umieszczę kolejny post z "niedobitkami".
  • Odżywczy żel hialuronowy z Biochemii Urody. Rewelacyjny, uniwersalny nawilżacz twarzy. Mieszam go z olejami z Biochemii Urody i stosuję zarówno na dzień jak i na noc. To już drugie moje opakowanie i na pewno nie ostatnie. 60 ml starcza na kilka miesięcy stosowania.
  • Hydrolat rumiankowy z Biochemii Urody. Żałuję bardzo, że go wycofali. Świetnie nawilżał, łagodził i koił podrażnioną skórę. Bardzo przyjemnie i naturalnie pachniał rumiankiem. Sprawdzał się świetnie podczas kuracji kwasowej. Pod koniec butelki mieszałam go z hydrolatem z róży stulistnej i w tym duecie również dobrze się spisywał.
  • Płyn micelarny z wyciągiem z 3 herbat Yves Rocher. Zapraszam do przeczytania recenzji na moim blogu klik.

  • Płukanka octowa z malin Yves Rocher. Zapraszam do przeczytania recenzji na moim blogu klik.
  • Serum drenujące 'Reduktor cellulitu' Rebuild od Ziai. Reduktor ma przyjemną, żelową konsystencję i miły dla nosa zapach anyżku, charakterystyczny dla całej serii. Błyskawicznie się wchłania, po każdym posmarowaniu skóra wyraźnie się napina, a przy dłuższym stosowaniu staje się sprężysta i jędrna. Co do cellulitu, to nieco się zmniejszył, ale nie zniknął całkowicie. Nie mam w zasadzie poważnych kłopotów z cellulitem, jedynie drobne nierówności, ale używam produktów antycelullitowych prewencyjnie. Właśnie reduktor Ziai pomaga powstrzymać rozwój pomarańczowej skórki. Jestem mu bardzo wdzięczna, bo mój tryb życia w ostatnim czasie nie sprzyjał zdrowiu i kondycji skóry, a jednak dzięki reduktorowi zupełnie nie odczułam jego skutków.
    Nie jest wydajny, nakładałam go bardzo oszczędnie i dość nieregularnie, a wystarczył mi na niewiele ponad miesiąc. Cena wysoka jak na Ziaję, chociaż jak na produkt tego typu już do przeżycia. Opakowanie estetyczne, wygodne, chociaż trudno wydobyć końcówkę produktu.
Wykończyłam też dwa piękne zapachy, do których na pewno powrócę:
  • Euphoria EDP od Calvina Kleina 100 ml
  • Marry me! Lanvin odlewka 10 ml

środa, 10 sierpnia 2011

Z początku sierpnia

W sierpniu poszło do kosza już kilka opakowań.
  • Szampon wzmacniający do włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do wypadania Joanna Rzepa. Dokładnie przeznaczony do moich włosów - bardzo przetłuszczających się i okresowo wypadających. Jedyne co naprawdę robi dobrze to oczyszcza. Idealnie myje włosy z brudu, kurzu, maseczek, olejów itp. Ma rzadką konsystencję, perłowy kolor, jest niewydajny, zapach taki sobie, ale do przeżycia. Niestety nie wpływa znacząco ani na przetłuszczanie ani wypadanie włosów.
  • Hydrolat geraniowy z Biochemii Urody. Świetnie nawilża, oczyszcza, łagodzi i reguluje sebum. Do tego ma genialny zapach - słodki, sugestywny, trochę ciężkawy, hipnotyzujący. Można go używać dla samego zapachu ... Porównując go z moim ulubuionym oczarowym wypada nieco słabiej. Nie działa tak zbawiennie na wypryski czy powiększone pory skóry.
    Na pewno kupię jeszcze nie raz na zmianę z oczarem. Przez ten słodkawo-ciężkawy zapach według mnie bardziej nadaje się na sezon jesienno-zimowy.
  • Krem wyszczuplająco - ujędrniający Kolastyny z serii Slim Body. Na pewno dobrze nawilża i nieco ujędrnia skórę, jednak z większymi problemami czy utratą centymetrów sobie nie poradzi. Przyjemnie chłodzi, pachnie lekko mentolowo, szybko się wchłania, ale jest niewydajny i dość rzadki jak na preparat tego typu. Mam wrażenie, że dzięki niemu powstrzymałam rozwój pomarańczowej skórki, ale na obecne nierówność pomógł niewiele. Polecam przede wszystkim w celach profilaktycznych.
  • Lakier do stempelków Nail Art od Essence. Na początku buteleczki jest naprawdę idealny do tworzenia stempelkowych wzorków - świetnie napigmentowany i kryjący, nie wysycha szybko na stemplu, bardzo ładnie się odciska. Kiedy potraktujemy go dobrym top coatem jest wręcz niezniszczalny - nic się nie zmazuje ani nie odpryskuje. Niestety po połowie buteleczki lakier mocno wysechł i wykonanie nim wzorków jest niemożliwe, bo zanim dostanie się na płytkę jest suchy na pędzelku. Jestem zmuszona wyrzucić zaschniętą końcówkę.


środa, 24 listopada 2010

Kremowe szaleństwo

Póki co w listopadzie dużo nie zużyłam, ale pociesza mnie fakt że w grudniu sporo się tego szykuje ;)


1. Ziaja maseczka do rąk i paznokci oliwkowa - całkiem niezła jeśli chodzi o działanie i wydajna, jednak nie dla mnie, nie mam cierpliwości czekać aż wchłonie się porządnie...

2. Joanna, Naturia, Krem do twarzy i ciała - genialny zapach! krem co prawda nie nawilża jakoś specjalnie ale lubiłam go sobie smarować nim twarz wieczorem i zasypiać z zapachem grejfruta... 

3. Verona, Oliwkowy krem do stóp - bardzo dobry krem, dobrze nawilża, ładnie pachnie i szybko się wchłania

4. Eveline. Serum intensywnie wyszczuplające i ujędrniające - uwielbiam to serum, zostawia skóre przyjemnie napiętą, naprawde działa, po kilku opakowaniach ładnie ukształtował pośladki, teraz już go nie używam ale efekty nadal są widoczne...

wtorek, 3 sierpnia 2010

Tołpa dla Biedronki x2


Tak się złożyło, ze dziś wieczorem wykończyłam dwa kosmetyki Tołpy produkowane dla Biedronki: aktywne serum antycellulitowe Body Designer i krem do stóp i paznokci cytryna & imbir & pomarańcza Foot Therapy.
Serum antycellulitowe używałam z przyjemnością. Dobrze nawilża, trochę ujędrnia skórę (chociaż bez szału), pachnie mentolowo i bardzo przyjemnie chłodzi. Szybko znika z opakowania, ale i kosztuje niewiele, więc nie ma co narzekać. Ze względu na zapach i chłodzenie przypomina mi serum antycellulitowe Eveline.
O kremie można powiedzieć, że spełnia swoją rolę, bo stopy po użyciu są nawilżone, a regularne stosowanie poprawia ich kondycję. Niestety zapach jest dla mnie zupełnie nie do przyjęcia. Połączenie cytryny, imbiru i pomarańczy zachęciło mnie do kupienia tego kremu, tymczasem kosmetyk pachnie jak cytrusowy odświeżacz do toalet. Co gorsza, zapach ten jest bardzo intensywny, momentalnie roznosi się po całym pomieszczeniu i przyprawia o ból głowy i wymioty domowników. Niestety na stopach także utrzymuje się długo ...