Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmywacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmywacz. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lutego 2012

Ostatki ze stycznia


Pozbierałam jeszcze kilka zużytych opakowań z końca stycznia.
  • Tusz do rzęs Push Up Bell. Mój zdecydowany faworyt i ulubieniec. Za każdym razem, kiedy kupię jakąś tuszową nowość żałuję i wracam do Bell. Pisałam już o nim na Manii Zużywania tutaj: KLIK.
  • Odżywka do paznokci z diamentami Eveline. Bardzo duży plus za to, że jest świetną bazą pod lakier - nic nie odpryskuje ani nie złazi płatami. Można też używać jej samej i paznokcie pięknie wyglądają. Po dwóch warstwach mamy efekt delikatnego french manicure. Co do samego działania to jestem pod ogromnym wrażeniem jeśli chodzi o wzmocnienie płytki. Paznokcie stały się twarde jak tipsy i to już po kilku pierwszych aplikacjach. Nie mam też żadnych kłopotów z ich rozdwajaniem. Niestety niektóre paznokcie łamią się nadal i to nawet ze zdwojoną siłą. Skutkiem ubocznym kuracji są zmasakrowane, wysuszone skórki. Do tego same paznokcie nie wyglądają zdrowo, są raczej przesuszone, choć nie tak bardzo jak skórki.
  • Puder sypki do cery tłustej i trądzikowej Jadwiga. Zapraszam do przeczytania recenzji na blogu KLIK.
  • Zmywacz acetonowy truskawkowy z Drogerii Uroda. Dobrze zmywa lakiery, nie niszczy paznokci, przyjemnie pachnie truskawką. Na pewno kupię go jeszcze nie raz.
  • Peeling myjący z truskawką Joanna. Małe peelingi Joanny to świetny produkt - idealnie wygładzają skórę. Dużą zaletą jest poręczna butelka, która świetnie nadaje się na wyjazdy. Zużywa się dość szybko, ale dzięki temu nie nudzą mi się zapachy. Wcześniej miałam pomarańczę, porzeczkę i gruszkę. Cena bardzo przystępna.

wtorek, 29 listopada 2011

Spore zużycia październikowo-listopadowe



Trochę mi się tego już nazbierało, torebka na zużyte kosmetyki pękała w szwach więc najwyższy czas na opublikowanie posta. Podzieliłam kosmetyki na dwie grupy aby lepiej było je widać.



Kuracja przeciw wypadaniu włosów Radical - o tych ampułkach naczytałam się sporo i w większości pozytywnych opinii dlatego też dużo od nich wymagałam. I niestety chyba za dużo. Codzienne aplikowanie zawartości ampułki na skórę głowy było dla mnie dość uciążliwe gdyż mam długie, kręcone i plączące się włosy, jednak stwierdziłam, że może warto się pomęczyć. Efekt owszem był, ampułki zmniejszyły wypadanie włosów na jakiś czas gdzieś o 20 procent ale liczyłam na coś więcej. Pomału tracę nadzieję, że cokolwiek jest w stanie pomóc moim wypadającym włosom.

Głęboko odżywiający wosk do włosów Beauty Formulas -
ten produkt również zakupiłam pod wypływem pozytywnych opinii ale stosowałam go zbyt nieregularnie żeby móc stwierdzić czy rzeczywiście wzmacnia włosy. Niemniej jednak po każdym użyciu były one miękkie, pachnące i ładnie błyszczące. Być może kiedyś do niego wrócę.

Nawilżająca odżywka do włosów Granat i Aloes Alterra -
tę mini wersję zakupiłam jeszcze na wakacyjny wyjazd. Jej ilość nie pozwoliła mi określić czy faktycznie jest w stanie nawilżyć włosy ale miała ładny zapach, ciekawy skład, włosy się po niej łatwo rozczesywały i nie robiła mi siana na głowie.

Pianka do włosów kręconych Wellaflex -
pianka na moich włosach się kompletnie nie sprawdziła, niezależnie ile jej użyłam efekt zawsze był niezadowalający, nie podkreślała odpowiednio skrętu. Plusem jest ładny zapach. Więcej nie kupię.

Zmywacz do paznokci Cien -
zwykły zmywacz, bez rewelacji ale szkód też nie wyrządził.

Pomadka ochronna Olive & Lemon Nivea -
a to produkt, który z chęcią zużyłam. Pomadka jest moim zdaniem lepsza od wersji klasycznej, daje bardziej zauważalne nawilżenie i ma ładny zapach. Szału jednak nie ma, z moimi suchymi ustami nawet Carmex sobie nie radzi. Na pewno wypróbuję jeszcze wersję z miodem.


Kremowe mydło pod prysznic Masło kakaowe Ziaja -
moje ulubione, zawsze do niego wracam. Genialny zapach, nie wysusza, duża pojemność, niska cena, mi nic więcej nie potrzeba.

Cukrowy peeling do ciała Slim no limit Hean -
właściwości ścierające ma bardzo dobre jednak zapach jest okropny, pachnie jak płyn do mycia naczyń. Z tego powodu nigdy więcej go nie kupię.

Hialuronowy płyn do higieny intymnej Lirene -
zawsze gdy zdradzę go z innym pokornie do niego wracam. Ma bardzo delikatny zapach, absolutnie nie wysusza a wręcz przeciwnie, jest bardzo wydajny, fajnie się pieni, ma wygodne opakowanie z pompką, którą można dozować różną porcję produktu. Jedynym minusem jest dość słaba dostępność, do tej pory spotkałam go tylko w Auchanie a i też nie zawsze tam jest.

Sól do kąpieli miód i mleko BeBeauty -
ot zwykła, tania sól do kąpieli. Moim zdaniem nie robi absolutnie nic poza tym, że trochę pachnie. Zapach jednak absolutnie nie kojarzy mi się ani z mlekiem ani miodem.

Tonik oczyszczający Corine de Farme -
bardzo dobry tonik, pisałam już o nim tutaj.

Żel micelarny BeBeauty -
kolejny z moich ulubieńców, zużyłam już ich trochę. Żel ten może nie jest zbyt wydajny ale jest bardzo łagodny dla skóry, nie wysusza, dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu no i jest tani. Co do tego czy zmywa makijażu oczu się nie wypowiem, do tego celu używam innych specyfików. Ja jestem z niego bardzo zadowolona.

środa, 17 sierpnia 2011

Kolejne z sierpnia

Sierpień jest całkiem udany jeśli chodzi o zużycia.
  • Emulsja matująca Purritin Iwostinu. Przede wszystkim nazwa jest zupełnie nietrafiona, bo ani to emulsja ani matująca. Konsystencja lekkiego kremu, trochę żelowa. Mojej skóry nie matuje wcale (a chyba powinna to być podstawowa funkcja), ale sebum nie wariuje za mocno, więc jest jakiś plus. Błyszczę się zatem nadal, ale po innych specyfikach błyszczałam się gorzej. Liczyłam na działanie antybakteryjne, no i tu też bez szału. Nie ogranicza powstawania zmian, nie leczy istniejących. Trochę nawilża, szybko się wchłania, współgra z makijażem, jest bardzo wydajna. Wielki plus za higieniczne opakowanie i większą od innych kremów pojemność.
  • Krem do depilacji pach, rąk i okolic bikini Eveline. Usuwa włoski, ale nie wszystkie i niedokładnie. Trzeba trzymać go dłużej niż zaleca producent, żeby jakoś działał. Na mojej skórze powoduje dość poważne podrażnienia. Zapach mi nie przeszkadza, w produktach tego typu nie liczę na nic przyjemnego.
  • Płyn micelarny do demakijażu z wyciągiem z 3 herbat Yves Rocher. Oczyszcza nieźle, chociaż nie idealnie i nie przy pierwszym waciku. Trzeba przemyć twarz zwykle dwa razy i zużyć więcej płynu. Nie nawilża jakoś specjalnie, zostawia na twarzy denerwującą, lepkę powłoczkę, przez co zawsze muszę użyć po nim hydrolatu. U mnie płyn nie wywołał żadnych podrażnień ani przesuszeń. Z makijażem oczu radził sobie bardzo dobrze, nawet lepiej niż niejeden płyn przeznaczony tylko do tego celu. W cenie regularnej jest za drogi, ale myślę że nawet w promocji się na niego nie skuszę, bo znam lepsze płyny za mniejszą cenę.
  • Zmywacz do paznokci Anet. Ostatnio o nim pisałam, znów musiałam poratować się zakupami w kiosku. KLIK
  • Odlewka wody perfumowanej Parisienne Yves Saint Laurent. Zachwyciłam się nią (choć nie od razu) na tyle, by kupić cały flakon. Zachęcam do testów tego zapachu.


wtorek, 12 lipca 2011

Zużycia wakacyjne

Zużyć miałam więcej niż widać pustych opakowań, poginęły mi w tajemniczych okolicznościach. Tak to jest, jak się systematycznie nie wkleja zdjęć na bloga.
  • Szampon Henna Color Venity do włosów jasnych i siwych. Po wielu, wielu myciach nie zauważyłam wielkiej zmiany jeśli chodzi o kolor. Szkoda, bo zależało mi na utrzymaniu rozjaśnienia moich włosów, które uzyskałam dzięki rumiankowemu szamponowi Farmony. Dobrze oczyszcza i to chyba jedyna zaleta. Znam jednak szampony, które oczyszczają znacznie lepiej. Ma gęstą konsystencję, dziwny zapach i metaliczny kolor ciemnego fioletu, coś jak denaturat. Potwornie brudzi łazienkę! Wszędzie zostają te fioletowe plamy (kiedy odkładam korek albo butelkę, po której zwykle ścieka szampon). Denerwuje mnie też nieprzezroczyste opakowanie (w szamponie?!) i niewygodny dozownik. To jeden z gorszych szamponów, jakie miałam okazje używać.
  • Woda brzozowa Kulpol. Od dawna miałam ogromny problem z wypadaniem włosów. Stosowałam już wszystko co się dało: szampony i odżywki do wypadających włosów, kuracje, suplementy diety, picie ziółek. Niestety nic nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Jakiś czas temu od niechcenia wtarłam w skórę głowy wodę brzozową Kulpolu. Raz, potem drugi i stopniowo zaczęłam zauważać efekty. Włosy stały się mocniejsze, a z każdym dniem na grzebieniu zauważałam mniej wyrwanych kłaków! To mnie bardzo zmotywowało. Teraz wcieram ją codziennie i nie mogę się nadziwić, że taki niepozorny produkt wyeliminował wszystkie moje włosowe problemy. Przestały wypadać, nie przetłuszczają się tak jak kiedyś (mogę myć włosy co drugi dzień) i do tego wyrosła mi na głowie armia świeżaków! Polecam wszystkim tego cudotwórcę!
  • Maska ściągająca z zieloną glinką Ziaja Pro. Po nazwie spodziewałam się, że będzie zasychać na zieloną skorupę i mocno ściągać skórę. Tymczasem maseczka ma konsystencję jakby kremu przemieszanego z zieloną glinką, na twarzy przysycha nie powodując żadnego ściągania (ogromny plus!), ma przyjemny, turkusowy kolor. Przede wszystkim rewelacyjnie ściąga pory - przetestowałam wiele maseczek, ale niewiele dawało tak dobry efekt jak Ziaja. Poza tym świetnie nawilża, wygładza, uelastycznia skórę. Może mogłaby jeszcze lepiej oczyszczać, bo mam wrażenie że nie wyciąga z twarzy tyle zanieczyszczeń, co tradycyjne glinkowe maseczki. Przy regularnym stosowaniu zmniejsza skłonność do pryszczowych niespodzianek. Stosunek ceny do jakości i pojemności jest powalający. Używałam tej maseczki naprawdę często przez prawie trzy lata (!). Ledwo udało mi się dobrnąć do dna przed upływem daty ważności. Mogliby pakować te maseczki do tubek - przy długim używaniu ten słoik nie jest zbyt higieniczny. Bardzo lubię opakowania Ziai (mam całą kolekcję pudełek po masłach), ale do tego typu produktów mi nie pasują.
  • Papka do cery trądzikowej Jadwiga. Od dawna jestem wielką fanką pudru sypkiego firmy Jadwiga (nic makijażowego tak cudownie nie matuje, a zarazem pięlegnuje mojej twarzy). Przy którymś zamówieniu pudru skusiłam się na papkę. Używanie tego preparatu jest bardzo uciążliwe. Konsystencja rzadka, spływa po wypryskach, zawsze wyleję jej za dużo. Zasycha szybko tworząc białą skorupkę, która niestety po krótkim czasie zaczyna się zsypywać w postaci białego proszku, który brudzi wszystko dookoła. Preparat zastosowany na noc bardzo szybko wyciera się w poduszkę (choć nie całkowicie). Co do samego działania to nie można narzekać. Pryszcze się zmniejszają, stają się mniej zaognione, przysuszają się. Papka nie ma jednak właściwości ściągających, jedynie wysuszające.
  • Płukanka octowa z malin Yves Rocher. Na pewno nie jest to produkt, który w cudowny sposób odmienia włosy, tylko miły dodatek do pielęgnacji. Pięknie pachnie malinami, naprawdę bardzo uprzyjemnia to mój rytuał mycia. Ma prosty skład, bo to po prostu ocet winny z wodą i kilkoma dodatkami. Odkąd go używam zauważyłam pozytywny wpływ zakwaszania: włosy stały się bardziej lśniące, miękkie i lepiej się układają. Otwór w butelce jest malutki i można bardzo precyzyjnie dozować płukankę. Leję jej dosłownie odrobinę, wcieram we włosy, czekam ok. 2 min i spłukuję. Cena z kosmosu jak na taki produkt, jednak będę go regularnie kupować. Bardzo podoba mi się design opakowania, szczególnie ten koreczek.
  • Zmywacz do paznokci Anet. Zwykle używam zielonego zmywacza Isana rossmannowskiego albo olejku pomarańczowego z Barbry. Ten kupiłam w kiosku, bo potrzebowałam na szybko zmywacza. Zmywa owszem, ale nie idealnie i nie szybko, potwornie śmierdzi, momentalnie znika z opakowania.
  • Serum z wapniem i witaminą C Lovely. Bardzo przyjemne serum do paznokci. Ma konsystencję galaretkowatą i wchłania się w paznokcie do matu, nie zostawia żadnej powłoki. To świetne, bo można używać odżywki, a jednocześnie cieszyć się pomalowanymi lakierem paznokciami. Wyraźnie wzmacnia, ale trzeba ją systematycznie stosować, nie od razu widać efekty tak jak np. po niektórych odżywkach SH.
  • Pianka koloryzująca Venita w odcieniu złocisty oranż. Zaszalałam na początek wakacji i użyłam tej pianki. Na moim blondzie kolor wyszedł dokładnie taki jak w nazwie, czyli pomarańczowa żarówa ze złotymi refleksami. Świetny produkt na chwilową zachciankę zmiany koloru, bo zmywa się niemal całkowicie po 3 myciach. Nie szkodzi włosom, nie zauważyłam nic niepokojącego w ich kondycji po użyciu pianki.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Czerwcowe zużycia.

Cześć kochane :)
Jak wam mijają wakacje ? Macie zaplanowany jakiś wyjazd ? Chwalcie się :)
Przychodze do was dziś z kolejnymi zużyciami, jest ich mało.. Jakoś słabo mi idzie teraz z wykończeniem kosmetyków. Zauważyłam że prawie wogóle nie pojawiają się tutaj notki.. Czemu ?
No dobra, przechodzimy do rzeczyy ..


Avon, Naturals. Odświeżająca mgiełka do ciała ' kokos i trawa cytrynowa'

 Lubię mgiełki do ciała, ponieważ ma właściwości odświeżające. Gama zapachowa
tych mgiełek z Avon jest bardzo szeroka, niektóre pachną ślicznie, nie które brzydko.
Ja kupiłam tą rok temu na wakacje 2010. Połowe zużyłam i rzuciłam w kąt, ponieważ 
kupilam sobie kolejne zapachy. Na początku bardzo mi się spodobał ten zapach,
kokos i trawa to połączenie dobre, bo jakby był sam kokos to byłoby to bardzo
duszące. Jednak teraz bym nie kupiła, za bardzo takie duszące, no i na pierwszym 
miejscu w składzie jest ALKOHOL .. Śmierdzi nim niesamowicie po pierwszym
psiknięciu, ale potem się ulatnia ten alkohol i zostaje zapach właśniwy.
Napewno będe kupowała je dalej.

5/6

Yves Rocher, Les Plaisirs. Mleczko do ciała i żel pod prysznic ' Wanilia'

 Mleczko śmierdzi nie wanilią tylko piwem, jest wodniste, rozsmarowywuje 
sie na skórze dobrze. Warto wypróbować szczególnie jak dostało się to za 
1 grosz :)   2/6
A żel wanilią pachnie, jest koloru pomarańczowego, pieni się wystarczająco.
Żel ma nam tylko oczyścić skóre, ja nie oczekuje bóg wie jakich cudów.
5/6


Avon. Woda toaletowa Bali Bliss


Uwielbiam ten zapach!!! Kwiatowy, lekki, orzeźwiający zapach
Szkoda że go wycofali z katalogów ..
Nuty zapachowe:
nuta głowy: soczyste owoce, tamaryndowiec
nuta serca: plumeria, kwiat Tiare, korzenie z Bali
nuta głębi: piżmo, drzewo sandałowe, drzewo z Bali
 Piękne opakowanie, trwałoś na 2,3 godziny, cena 15 zł na promocji,..
Same zalety!
6/6

Blue, zmywacz do paznokci


Zmywacz jak zmywacz..


Próbki
Clinique, krem do twarzy - przyjemy krem, jest to moja druga
próbka, kupiłabym ale niestety szkoda mi pieniędzy na taki krem,
a w drogeriach są może i lepsze za połowe ceny.
Vichy - krem okropny, moja skóra była kleista, tłusta, okropieństwo..


No to tyle jak na dziś, piszcie czy korzystaliście z tych produktów 
i wasze opinie :) 

Sylwie36 :*



sobota, 23 kwietnia 2011

Marcowo-kwietniowe



* zmywacz Isana - tym razem mały
* szampon Aussie - podobnie jak odżywka tak i szampon nie zachwycił mnie jakoś szczególnie
* maska złuszczająca - Ziaja Pro - to już drugie pudło zuzyte
* krem do rąk - Avon - bardzo go lubię i będa kolejne
* balsam migdałowy - AA - druga zużyta butelka, polubiłam :)
* żel migdałowy - Palmolive - żel z Shea, którego już nie ma był zdecydowanie lepszy
* krem na noc zimowy - Avon - lubiłam, mam drugie opakowanie czekające na kolejną zimę (na moim blogu pisałam o tych kremach http://lakierowo.blogspot.com/2010/12/avon-solutions-winter-zgrany-duet-na.html
* próbka kremu Balneokosmetyki - trochę sałobo nawilża, ale w końcu jest do cery tłustej i mieszanej ;)

Na zdjęciach nie ma truskawkowej soli do kąpieli w saszetce Joanny - po wsypaniu do wody parwie w ogóle nie czuć zapachu :/

sobota, 16 kwietnia 2011

Puste opakowania z kwietnia

Ostatnio znowu trochę nakupowałam, chyba nie wyleczę się z tego nałogu. Dobrze, że chociaż zużycia są całkiem przyzwoite. Pokończyły się akurat rzeczy, z których jestem wyjątkowo zadowolona i większość z nich zostanie w mojej pielęgnacji na stałe.
  • Bioorganiczny krem Anti Age Torf&Wodorosty Bielendy. Krem ma bardzo zbitą konsystencję, łatwo rozprowadza się po skórze, ale zostawia wyczuwalny przez dłuższy czas film. Nawilża znakomicie! Używałam go na noc, a skóra nad ranem zawsze była gładka, promienna, świeża. Dobrze miesza się z olejami (dodawałam do niego tamanu albo skwalan). Przeszkadzał mi tylko intensywny zapach mułowo-wodorostowy, który przy dłuższym używaniu staje się naprawdę męczący. Można przyczepić się też do tandetnego opakowania i średniej wydajności.
  • Olej kokosowy z Biochemii Urody. To genialny nawilżacz - dodany do balsamu do ciała sprawia, że skóra jest o wiele bardziej gładka, nawilżona, odżywiona. Tak samo zachowuje się stosowany z kremem do twarzy. Niestety używany solo trochę mnie pozapychał. Liczyłam na jego zbawienne działanie na moje włosy. Wcierałam go wieczorem (szczególnie intensywnie w końcówki), a rano zmywałam szamponem. Rzeczywiście stawały się bardzo miękkie, ale nadto puszyste i niesforne. Nie pachnie jak kokos tylko kokosowe ciasteczka tzw. kokosanki. Na mojej skórze zapach wyczuwalny jest tylko przy aplikacji, a potem zmienia się już w aromat ... masła.
  • Szampon rumiankowy Herbal Care Farmony 300 ml. Oczyszcza genialnie aż włosy skrzypią pod palcami, świetnie radzi sobie z nałożonymi na włosy olejami i maseczkami domowej roboty. Mam wrażenie, że nieco ograniczył przetłuszczanie moich włosów, choć w tej kwestii bardziej jestem wdzięczna wodzie brzozowej. Ma cudowny wpływ na kolor! Odkąd go używam są jaśniejsze i mają piękne refleksy (jak od słońca). Żaden szampon do tej pory nie dawał takiego efektu (koleżanka z pracy była przekonana, że pofarbowałam włosy). Zapach rewelacyjny! To najbardziej naturalny zapach rumianku jaki spotkałam w kosmetyku - nie jest to żaden syntetyczny rumianek tylko taki wprost z łąki albo z rumiankowego naparu. Szampon ma bardzo przyjemne dla oka opakowanie, większą niż inne szampony pojemność i niską cenę. Do tego jest bardzo wydajny, mimo rzadkiej konsystencji.
  • Żel myjący normalizujący Ziaja Pro 500 ml. Nie zawiera silnych detergentów, nie pieni się, jest łagodny, nie ściąga mocno skóry. Rewelacyjnie oczyszcza - z brudu, makijażu, nadmiaru sebum. Pełni rolę żelu do mycia i do demakijażu. Od kiedy go używam skóra mniej się przetłuszcza. Szkoda, że można go nabyć jedynie przez internet. Cena jak na taką pojemność jest wyjątkowo korzystna, chociaż żel jest mniej wydajny od innych przez to, że się nie pieni. Obok olejku myjącego z Biochemii Urody to mój ulubiony oczyszczacz twarzy.
  • Maseczka do cery tłustej i mieszanej 'Kwiat bzu' z Herbapolu. To chyba moje największe odkrycie maseczkowe ostatnich miesięcy. Przyjemna w użyciu, pachnie ziołowo, łatwo się rozprowadza, szybko zasycha, ale nie jest to ściągająca twarz skorupa. Działanie naprawdę obłędne - niektóre krostki przysuszone, inne wyłażą na wierzch, podskórne gule się zmniejszają. Do tego cera zyskuje promienny wygląd, ma ujednolicony koloryt, a pory zostają oczyszczone z sebum i zmniejszone. Starcza na mnóstwo, mnóstwo aplikacji. Cena tego produktu jest śmiesznie niska jak na taką wydajność.
  • Zmywacz do paznokci o zapachu migdałów Isana z Rossmanna. Idealnie zmywa, już po pierwszym pociągnięciu płatkiem lakier znika. Nawet z ciemnym lakierem świetnie sobie radzi, podobnie z brokatowym. Ma dużą pojemność, co dla mnie jest zaletą bo nie muszę ciągle biegać po zmywacz.
  • Kąpiel ziołowa 'Pomarańcza i lipa' Dresdner Essenz. Jestem zawiedziona tą saszetką, bo w porównaniu z innymi kąpielami DE wypada słabo. Barwi wodę na kolor limonkowy (coś jak Vibovit), ale zapach stanowczo ma mniej intensywny i za bardzo cytrusowy. Miałam wrażenie, że kąpię się w płynie do mycia podłóg.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Zużycia marcowo-kwietowe.

Witajcie kochani :) 
Chce wam pokazać moje zużycia od połowy 
marca do dnia dzisiejszego (3 kwietnia) :)
Zapraszam do przeczytania mojej opinii . 


Garnier, Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni, Krem do rąk z ekstraktem z aloesu. 

Przyjemny krem do rąk, moim zdaniem wydajny, idealnie spisał się na mrozie, który panował zimą. Ma przyjemy zapach. Jest tani, wydajny, szybko się wchłania, nie zostawia ,, tłustych plam'' , fajnie nawilża :)

Cena - w promocji 4,99 / 75 ml.




Ziaja, Jogurtowa, Krem nawilżający.

Jest to krem, który zapobiega utracie wody, uzupełnia niedobór naturalnych biopierwiastków w skórze. Hmm.. czy to się sprawdziło - nie wiem. Krem jak zwykły krem, dobrze nawilża nam twarzyczkę, ma delikatny zapach (nie chemiczny), jest wydajny( przy pojemności 50 ml wystarczył mi na 1,5 miesiąca codziennego używania). 

Cena za 50 ml - ok. 10 zl.



Avon, Super Extend Mascara. 

Według Avon'u jest to mascara superwydłużająca nam rzęsy. Super to jest dla mnie przesada. Wydłuża nam średnio rzęsy, ale nie ma masakry. Nie osypuje się , rozdziela nam przepiękne rzęsy, widać każdą rzęsę. Ma fantastyczną gumową szczoteczkę, co możecie zobaczyć na zdjęciu obok. Kolor to głęboka czerń. Napewno powrócę do tego tuszu :) 

Cena :
w katalogu - 35 zł (przesada :o) / 7ml
w katalogu NA PROMOCJI - od 20 zł / 7 ml 



Avon, Nail Experts, zmywacz w pisaku.

No i tak.. Nie wiem o co z tym chodzi.. Jak widzicie na pierwszym zdjęciu, końcówka jest totalnie zniszczona, bo używałam jej wielokrotnie. Po wyjęciu jej widać coś w oddali, jakby nową końcówkę zmywacza. Lecz jak się ją wyjmuje ? Nie wiem.. Jeżeli macie ten zmywacz, to piszcie czy on się już nadaje do kosza czy można tą końcówkę jakoś wydobyć. Ogólnie fajny zmywacz w pisaku :):):)

Cena - ok. 15 zł




Herbal Essences, Błyszczę, więc jestem!, Szampon wyzwalający blask,

Cuuudowny jak dla mnie szampon. Blasku nie ma, ale nie oczekujmy od szamponów naprawdę cudawianek, bo szampon ma nam oczyścić ładnie skórę głowy i włoski, a od regenerowania są odżywki i różna maski :) Po umyciu włosów tym szamponem moje włosy były odświeżone , lekkie w dotyku, nie obciążone. Ma powalający na kolana zapach truskawki, herbaty, kwiatu pomarańczy. 

Cena :
Zależy jak się trafi, bo ja za szampon 400 ml zapłaciłam w SP 12,99 + odżywka z tej seri 250 ml.
A szampon 250 ml lub 400 ml kosztuje ok. 12 zł.
Więc lepiej szukajcie na promocji :D




Sylwie36 :*

wtorek, 15 marca 2011

Debiutanckie zużycia Hawy


Pierwszy raz pokazuję kosmetyki, które udało mi się w ostatnich dniach skończyć - udało to odpowiednie słowo, bo potrzeba sprawdzania na raz wielu produktów powoduje, że czasem trwa to bardzo, bardzo długo:). Dzisiaj pokazuję jednak całkiem sporo - bo i od dawna nie wyrzucałam nic, w czym zobaczyłam dno.

Będzie jednak krótko.

*Lakier do włosów Hot Shot z linii Styling Tools Artego - doskonała rzecz. Pachnie słodko i świeżo (zupełnie nie jak lakier!), utrwala naturalnie, nie skleja włosów, atomizer daje lekką jak mgiełka bryzę. Myślę, że sprawdziłby się lepiej na delikatnych, miękkich włosach (moje są sztywne, kręcone i bardzo niepokorone), ale i tak nieźle dawał sobie ze mną radę. Istotna cecha na plus lub minus - duża pojemność w dużej butelce: 500 ml. Co kto lubi, ja bardzo.

*Żel pod prysznic Subrina Sweet Sleep o zapachu mleka z miodem - żel jak żel, ale zapachu miodu i mleka nie wyczułam w nim wcale. Pachnie ładnie, ale nie ma właściwości usypiających;). Konsystencja śliska, dość gęsta, niestety, prawie się nie pieni, czego mi brakowało. Co ciekawe, produkt słoweński - rzadko takie mam:).

*Serum modelujące do biustu Total Push-up Effect Eveline - a właściwie próbka, jaką dostałam od hostessy w jednym w multipleksów. Używałam codziennie i oczywiście NIC. Nie sądzę, żeby była to kwestia mniejszej pojemności i związanym z nim krótkim okresem stosowania. Cudów nie ma!

*Szampon dla brunetek z serii Okara Rene Furterer - pisałam już o nim TUTAJ. Nic dodać, nić ująć, niezła rzecz.

*Krem nawilżająco-matujący Anti!Acne Under Twenty - trafił do mnie przypadkiem, a ponieważ od ponad 8 lat nie jestem "under twenty", szybko przestałam się wygłupiać i zaczęłam... stosować go do stóp. W tym celu polecam także dziewczynom zdecydowanie po dwudziestce, działa:).

*Antyperspirant Energy Fresh Nivea - jak każdy dobry preparat ochronny: skuteczny i dyskretny. Lubię go, bo nie zawiera alkoholu i jest przezroczysty, więc nie brudzi ubrań.


I coś z makijażu:

*Mascara Super Shock Avon - jedna z moich ulubionych. Pięknie wydłuża, pogrubia i rozdziela rzęsy, niestety... krótko. Bardzo szybko gęstnieje i twardnieje, co skutkuje niemożliwymi do rozczesania grudkami na rzęsach, a sam kosmetyk w buteleczce staje się tak gęsty, że nawet domowe sposoby, takie jak wlewanie kropli toniku do środka lub regularne czyszczenie szczoteczki, zupełnie nie pomagają. Po otwarciu mamy najwyżej miesiąc na komfortowe używanie, potem czas na następne opakowanie. Dlatego na zdjęciu dwa - nie lubię się męczyć. Zwłaszcza, że cena - około 20 zł -  pozwala na częste zakupy.

*Zmywacz do paznokci Inglot - nie zawiera acetonu i dostaje się go przy zakupach za jakieś 2 zł. 25 ml to niewiele, ale na wyjazdy w sam raz. Szybko się kończy, ale buteleczka ma szczelne zamknięcie, więc zachowam ją do przelewania następnych zmywaczy na wypadek podróży.

*Puder Hydro Minerali Dual Effetto Powdre Makeup SPF 8 Borghese - używałam go bardzo długo i świetnie się sprawdził. Wygodny kompakt - działa w zależności od potrzeb jako puder lub podkład. Do używania na sucho i na mokro (daje wtedy mocniejszy efekt). Dobrze matuje, dlatego sprawdza się przy poprawkach w ciągu dnia.  Do kupienia w Douglasach - polecam!

*Korektor Mister Light Givenchy - korektor i rozświetlacz w jednym, w zależności od potrzeby. Likwiduje skutecznie zaczerwienienia, naczynka, zasinienia i inne niedoskonałości, także cienie pod oczami. Ma łagodzącą, kremową konsystencję. Niestety, jest dość drogi - kosztuje ok. 115 zł, a za niewiele więcej można mieć już rewelacyjny Touche Eclat YSL. Wada - nie jest zbyt wydajny.  

*Podkład kryjący Full-Coverage Foundation Mary Kay - zapewniał doskonałe krycie mojej bolączki - popękanych naczynek i był bardzo wydajny, niestety, jest dość ciężki i po jakimś czasie skóra zaczynała trochę się świecić. Ponieważ drobne poprawki pudrem likwidowały ten kłopot, z przyjemnością wypróbuję kolejny podkład Mary Kay. Nie znam zresztą osoby, która by na nie narzekała, coś w tym musi być:).

*Naturalny olejek eukaliptusowy Etja - co prawda to nie kosmetyk do makijażu, ale rozmiarami doskonale wpisał się w zdjęcie:). Jest produktem destylacji liści i gałązek drzewa. Zawiera 70-80% eukaliptolu. Bardzo silnie pachnie i używałam go zamiast płynu do kąpieli. Wystarczyło kilka kropli i cała łazienka wypełniała się orzeźwiającym, świeżym zapachem śródziemnomorskiego lasu. Świetna sprawa, ale uwaga! - ma tak bogatą konsystencję, że po kąpieli konieczne jest szorowanie wanny: na jej ściankach zbierał się tłusty osad niemożliwy do spłukania samą wodą. Zatem - coś dla cierpliwych.

Tyle! Jestem z siebie dumna:). Pozdrowienia!

sobota, 5 marca 2011

Ostatnie zużycia (udokumentowane;p)

Udokumentowane, ponieważ w lutym miałam dużo więcej zużyć, zwłaszcza próbkowych, ale na zdjęcie załapały się tylko te cztery;)



Uważam, że bardzo dobrze i szybko zmywa lakier. Ma dużą pojemność, jest wydajny. Koszt to ok. 5zł za 250 ml, więc nie dużo. Rzeczywiście pachnie trochę lepiej niż "zwykły" zmywacz, ale migdałów to ja w nim nie czuję;) Jednak jak się okazało był on sprawcą złego stanu moich paznokci. Wysuszał je, pozostawiając biały nalot. Raczej do niego nie wrócę. Może wypróbuję wersję bez acetonu.
  • Pasta cynkowa z kwasem salicylowym.
Pomaga w walce z wypryskami, dobrze je wysusza. Meega wydajna, zużywałam ponad rok ( a często jej używałam), śmiesznie niska cena, ok. 2-3zł w każdej aptece.
Mój ulubiony "nocny" krem. Używam go tylko na noc, ponieważ jest bardzo gęsty, dosyć długo się wchłania (nie żałuję go sobie:p), ale za to świetnie odżywia i nawilża nawet mocno wysuszone dłonie. Bardzo wydajny. Lubię jego zapach. Fajnie, że jest w tubce i to z dobrym zamknięciem (nie lubię kremów do rąk z zakrętkami, bo ciężko je zamknąć mając posmarowane ręce). Kupuję w promocji za 3 zł (normalnie kosztuje chyba 6), za 100 ml to świetna cena. Mam już kolejny w zapasie.
Ciągle szukam KWC w tej kategorii, Wonderowi chyba do niego najbliżej. Lubię go przede wszystkim za szczoteczkę, gumowa, dwustronna. Jednak przyznaję, że jego obsługi trzeba się nauczyć. Na początku zawsze dziabałam się tą szczoteczką w oczy (ała!);p Przede wszystkim świetnie unosi rzęsy na cały dzień, zalotka nie jest potrzebna. 
Mocna czerń, świetnie wydłuża, nie kruszy się. Minusem jest to, że za mało pogrubia moje rzęsy przy jednej warstwie (dwóch nie potrafię żadnym tuszem nałożyć, zawsze mi się pokleją;/), no i na jego czasy świetności trzeba poczekać aż troszkę przyschnie w opakowaniu, wtedy jest o wiele lepszy. Dosyć szybko się kończy, ale jako, że tusze powinno się wymieniać co 3 miesiące nie uznaję tego za wadę, zwłaszcza, że nigdy nie kupuję go w cenie regularnej, tylko na promocji lub na allegro (najwięcej zapłaciłam za niego chyba 16zł) :)

niedziela, 27 lutego 2011

Lutowe zużycia.

Dziś pokaże wam zużycia w miesiącu luty, których jest  mało :)



1) Yves Rocher, Rose Absolue.
Szmateczka zapachu, który mi się bardzo spodobał.
Jest kobiecy, nie duszący. Ale nie będę się  rozpisywała 
na temat perfum, bo każdy ma inne zdanie,

2) Nivea, Fruity Shine.
Urzekł mnie bardzo zapach tego produktu, który przypomina
mi wakacje, jest bardzo słodki. Czy pomadka nam usta chroni
przed mrozem lub innymi sprawami, tego nie wiem, ale napewno
daje super nawilżenie naszych ust :)

3) Gliss Kur,  natychmiastowa terapia włosy suche i zniszczone (na górze)
Ta terapia w tubce bardzo mi poprawiła stan końcówek moich włosów, które
są zniszczone po prostowaniu włosów. Końcówki są w stanie lepszym, niż 
były kiedyś. Produkt ten starczył mi na 3-4 użycia, przy stosowaniu na
końcówki włosów, a koszt to ok 4 zł, więc taniocha, którą wam polecam.

4) Iwostin, Woda termalna.
Woda termalna, którą w końcu wykorzystałam. Zakupiłam ją w wakacje
podczas gdy jechałam na wakacje do Egiptu. Sprawidziła się fenomenalnie
podczas upałów, wystarczyło tylko spryskać twarz. Czułam, że moja twarz
jest oczyszczona z wszelkich zanieczyszczeń z powietrza. Uzywałam jej również,
gdy musiałam wstać o godzinie 7:00 do szkoły, a nie chciało mi się. Bardzo fajnie
pobudza z rana :D

5) Carex, Hand Gel, Aloe Vera.
Warto mieć to w torebce. Wybrałam opcję z Aloe Verą, która
daje uczucie chłodu na rękach. Można tego użyć w autobusie, w pracy,
w szkole, wszędzie. Ale czy ręce się oczyszczone w 100 % , nie wiem, ale 
na pewno jakieś to oczyszczenie z bakterii jest :)

6) Zmywacz do paznokci, Delia
Zwykły zmywacz, jak zmywacz do paznokci z Rossmanna,
dobrze zmywa nam lakier z paznokci.
7) Joanna, Jedwab, Odżywka w sprayu ułatwiająca rozczesywanie.
Odżywka, którą dostałam dopiero w Carrefourze. Jest wydajna, lekka,
nie obciąża nam włosów.  Włosy po aplikacji odżywki są miłe w dotyku,
łatwo się rozczesują. Można używać ją na mokre włosy, jak i na suche.
Spryskanie na suche włosy daje efekt miękkości włosów. Niestety,
zapach jest trochę drażniący. 



Pozdrawiam, Sylwie36.








czwartek, 23 grudnia 2010

Przedświąteczne zużycia


Mój zbiorek pielęgnacyjny nadal się pomniejsza!
  • Tonik do zmywania paznokci Barbry. Moje odkrycie! Dobrze zmywa, pozostawia paznokcie pachnące pomarańczami, nie wysusza płytek i skórek. Nie jest tani, bo 5 zł za 125 ml.
  • Szampon z miętą i wrzosem z Naturii Joanny. To już ostatni z moich zapasów szamponów Naturii. Ma piękny zapach mentolowo-wrzosowy, dobrze oczyszcza, daje uczucie odświeżenia i orzeźwienia. Jest wydajny, trochę plącze włosy, ma przyjemny kolor i wygodne opakowanie. Niestety nie działa na przetłuszczające włosy, musiałam myć je codziennie i dlatego nie już wrócę do tego szamponu.
  • Bioorganiczny krem pod oczy z serii Eco Care Bielendy. Stosowałam go długo (wydajność na plus), ale nie widziałam efektów ani długotrwałych ani po każdym użyciu. Właściwie to nie robił nic: nie nawilżał dobrze (może odrobinę), nie rozjaśniał cieni, nie zmniejszał opuchlizny, nie ujędrniał skóry. Nie działał też na istniejące zmarszczki. Trudno powiedzieć, czy zapobiegał nowym. Opakowanie potworne jak na krem pod oczy. Kto to wymyślił, żeby taki kosmetyk pakować do słoiczka?! Przecież używa się go długo i codziennie ładuje się tam paluchem bakterie.
  • Baza pod cienie Artdeco. To rewelacyjny wynalazek, przedłuża znacznie trwałość każdych cieni (bez względu na markę). Zdarza się jednak, że po długim i intensywnym dniu cienie zbierają się w załamaniu powieki albo blakną. Na początku też przeszkadzał mi intensywny zapach męskiej wody kolońskiej, ale już się przyzwyczaiłam. Po wielu eksperymentach z tą bazą mogę doradzić, by pokrywać powieki jak najcieńszą warstwą, a następnie poczekać jak trochę przeschnie, zanim nałoży się cienie. Jest niesamowicie wydajna, używałam jej grubo ponad rok czasu. Uważam, że warto zainwestować w taki produkt dużo bardziej niż w drogie cienie!

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Dobre zpoczęcie grudnia


* zmywacz do paznokci z acetonem - Isana - to już moja 2 czy 3 butla. Recenzja: http://lakierowo.blogspot.com/2010/08/isana-nagellack-entferner-zmywacz-do.html

* Lactacyd - nie ma nad czym się rozwodzić: co jakiś czas go zdradzam, ale zawsze wracam ;)

* woda termalna Vichy

wtorek, 30 listopada 2010

Ostatnie listopadowe zużycia


* mleczko do ciała Kozie Mleko - Ziaja - na pewno do niego wrócę!
* maseczka peel off - Avon - to już moja 5 czy 6 tubka. Lubię ją używać, oczyszcza, odświeża. Nie widzę wad.
* zmywacz do paznokci - wyrzuciłam puste opakowanie i nie zdrobiłam zdjęcia :p

wtorek, 16 listopada 2010

Październik w pigułce

W związku z dłuższą przerwą w odwiedzaniu wszelkich odwykokojarzonych miejsc w necie, wrzucam zbiorczy post dla wszystkich październikowych zużyć. Może nie jest to wybitny osiąg w skali całego miesiąca, ale w połączeniu z maksymalnym ograniczeniem zakupów efekty na dłuższą metę i tak są widoczne :D. Poza tym poszły aż 3 duże pojemności: masło do ciała 400ml, szampon 400ml i żel 500ml ;).





piątek, 10 września 2010

Dobrze rozpoczęty wrzesień (18-21)

To są zużycia z pierwszych dni września - zdjęcie czekało na dysku, jakoś zapomniałam się pochwalić ;)


* balsam kakaowy - Jergens naturals - kupiłam go w Anglii, zapowiadał się o wiele lepiej. Sprawdzi się u osób z normalną skóra, dla mnie był za słaby

* zmywacz - nie będę się rozpisywać ;)

* smackers - ojj długo go męczyłam. Zdążył zmienić smak i zapach, ale dzielnie używałam

* Lactacyd - kupuję od kilku lat, czasem zdradziłam z innym płynem/żelem

czwartek, 22 lipca 2010

Pierwsze udokumentowane zużycia

Tonik Perfecta No Problem! Dax Cosmetics. Mój ulubiony tonik, niestety teraz ma zmienione opakowanie i formułę i nie mogę tego przeboleć. Wygrywa z tonikiem Effaclar i Avene, nie mówiąc o wszystkich drogeryjnych. Cena - 9zł.

Zmywacz do paznokci ISANA zielony. Bardzo fajny, ponieważ nie śmierdzi. Jego zapach jest znośny. W promocji w Rossmannie za 1zł, cena regularna 2,50zł.