Poszło mi całkiem dobrze, jeszcze trochę balsamów do ciała i będę do przodu:)
Essence Colour&Go Pool Party
Ładny turkusik z srebrnym shimmerem, bardzo przyjemny odcień który dobrze mi się nosiło.Trochę go jeszcze zostało, ale uznaję za zużyty bo przy końcu był już bardzo gęsty.
Avene 50+ filtr do twarzy
Sam filtr naprawdę dobry - świetna konsystencja, szybko się wchłaniał i nie bielił. Czasem piekł mnie trochę :/. Najgorsze jest jednak w nim opakowanie z bardzo krótką pompką. Praktycznie już po tygodniu-dwóch używania musialam odkrecać całą zakrętkę i wytrzepywać zawartość na rękę, potem po rozcięciu i tak zostało sporo kosmetyku.
Avon Solutions, krem na dzień i na noc
Próbeczki malutkie, kazda starczyła mi na jedno użycie. Dlatego nie mogę o nich dużo napisać: obydwa kremy miały przyjemną konsystencję, szybko się wchłaniały, zapach był lekki, ale nawilżenie mocno średnie.
Under Twenty peeling 3w1
Probeczki dostalam od Kropeczki:*. Bardzo fajny produkt, ja stosowałam jako peeling i sprawdzał się świetnie. Ma sporo malutkich drobinek ścierających, świetnie usuwa martwy naskórek, jednocześnie nie podrażniając skóry, odpowiadała mi też konsystencja.
Rossmann Wellness&Beauty sól do kąpieli Kakao&Jojoba
Ostatnio mam "straszną fazę" na kosmetyki do kąpieli, dlatego skusiłam się na tę sól w postaci drobniutkiego proszku. Sól nie barwi wody, ani specjalnie nie działa na skórę - ale nie liczyłam na to :). Ma za to cudowny zapach, poprostu genialny, w 100% trafił w mój gust! W całej łazience pięknie pachniało, napewno skuszę się jeszcze nie raz! Wystarczyła mi spokojnie na dwa razy.
Rossmann Wellness&Beauty perełki do kąpieli Passionsblume&Aprikose
Po zachwytach nad poprzednią solą, kupiłam jeszcze fajniej wyglądające perełki. Są to malutkie kolorowe kuleczki. Wsypałam połowę do wanny i nie widzialam żadnej różnicy, zapachu praktycznie nie bylo czuć. Dopiero po wsypaniu całego opakowania (sporo) zapach był już mocniejszy, ale nadal dość słaby, poza tym nie do końca mi sie podobał. Tych perełek nie kupię więcej.
Yves Rocher Pur Desir de Lilas żel pod prysznic
Żel z zestawu, przeciętny - zwyczajny żel. Dobrze się pieni, trochę gorzej spłukuje, dość wydajny, dobrze myje skórę. Ma piękny zapach jak cała linia - jak świeży, mokry bez.
Rossmann Babydream szampon
Szampon, który ostatnio używam, już Wam go prezentowałam:)
Barwa ziołowa szampon pokrzywowy
Niezbyt dobry szampon, malo wydajny, trochę plącze włosy. Za to bardzo tani;)
Nivea Wygładzający Olejek do ciała
Nie lubię go, nie polecam, z trudem zużyłam. Ma tylko ładny zapach. Daje złudne uczucie nawilżenia, a raczej natłuszczenia. W rzeczywistości zupelnie nie nawilża, a mam wrażenie, że wręcz przesusza skórę.
Rival de Loop Klarende Maske
Rozświetlająca maseczka do twarzy z Rossmanna. Zawiera dość sporo alkoholu, który jest wyczuwalny w zapachu. Szczypała mnie w buzię, więc trzymałam krótko. Twarz po użyciu była trochę gładsza i odświeżona, ale mam wrażenie, że maska dziala zbyt drastycznie dla skóry. Nie polecam wrażliwcom!
Inglot Integra potrojne cienie do powiek
Tutaj nalezą mi się brawa - to w końcu cienie do powiek! Jedne z moich pierwszych cieni wogóle, więc jak się domyślacie zużywałam je baaardzo dłuugo. Były naprawdę przyjemne, idealne do dziennego makijażu. Był to odcień waniliowy, jasny brąz i beż, w satynowym i perłowym wykończeniu, bardzo fajne:).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtr do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtr do twarzy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 31 marca 2011
Całkiem przyzwoite marcowe zużycia
Etykiety:
cienie do powiek,
filtr do twarzy,
kleopatre,
lakier do paznokci,
maseczka do twarzy,
olejek do ciała,
peeling do twarzy,
sól do kąpieli,
szampon,
żel pod prysznic
poniedziałek, 14 marca 2011
Marcowe sukcesy
- Miniatura mleczka wygładzająco - nawilżającego Iso-Urea La Roche Posay. Używałam go na przesuszoną skórę łokci, kolan i pięt, czasami także na wysuszone partie twarzy, szyi i dekoltu. Rewelacyjnie i długotrwale natłuszcza, eliminuje suchość i łuszczenie skóry. Zaskakująco wydajny - taka mała próbeczka, a starczyła mi na wiele, wiele aplikacji. Polecam każdemu, dla którego bardzo wysoka cena nie jest przeszkodą.
- Antyperspirant w kulce 'Kwiat lotosu' Jardins du Monde Yves Rocher. Nie mam kłopotów z nadmiernym poceniem i dla mnie chroni wystarczająco. Pachnie delikatnie, przyjemnie, kwiatowo, ale tylko w opakowaniu. Na skórze w połączeniu z potem zmienia się w straszną kwiatowo-potową woń, mniej przyjemną nawet niż sam pot. To dla mnie zupełnie dyskwalifikuje ten dezodorant, bo czuję się przez niego niekomfortowo. Ma ładne, estetyczne opakowanie, kulka się nie zacina, ale zbyt dużo dezodorantu pozostaje na brzegach.
- Krem do cery trądzikowej Best Herby Studio. Ma konsystencję musu, jakby napompowanego, jest lekki i bardzo mało wydajny, normalnie znika w oczach. Do tego ma mniejszą pojemność niż inne kremy, ale za to niską cenę. Zapach mydlany, kojarzy mi się z aromatem prania ręcznego. Szybko się wchłania, nie powoduje błyszczenia skóry, nawilża niewystarczająco. Niestety nie zauważyłam zbawiennego wpływu na trądzik, a na tym zależało mi najbardziej. Być może używałam go za krótko, pewnie trzebaby zużyć ze 3-4 opakowania, żeby zadziałał. Niewykluczone, że jeszcze kiedyś do niego wrócę, bo skład ma zachęcający.
- Krem ochronny na superwrażliwe miejsca SPF50+ Polleny-Ewy. Genialny filtr! Przede wszystkim wchłania się niemal do matu, nie pozostawia tłustej powłoki. Bieli tylko trochę, ale jak nałoży się większą ilość. Przy odrobinie wchłania się lepiej od niejednego kremu. Jest świetny pod makijaż, nic się po nim nie psuje, nie spływa, nie świeci. Co do ochrony to naprawdę jestem pod wrażeniem. Sprawdza się zarówno w normalnych jak i ekstremalnych warunkach (cały dzień na słonecznej plaży w 35 stopniach gorąca). Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Cena bajeczna - 9,99 zł za 25 ml. Do tego bardzo wygodne tubkowe opakowanie z niewielkim otworem - można dozować idealną ilość filtra. Szkoda, że nie jest lepiej dostępny.
A teraz najbardziej triumfalne zużycie:
- Mleczna odżywka kremowa do włosów Crema al Latte Serical Kallos - 1000 ml! Nie rozumiem fenomentu tej odżywki. To prawda, że włosy są po niej bardziej miękkie, pomaga w ich rozczesywaniu, ale niewiele poza tym. Nie odżywia, nawet trochę obciąża. Ciężko ją zmyć, spłukuję ją i spłukuję i ciągle mam wrażenie że zostaje na włosach. Zapach ma bardzo przyjemny, taki mleczno-mdły, budyniowy, ale nie nudzi mi się. Oczywiście cena tej odżywki w stosunku do pojemności jest jej największą zaletą.
Przypominam o trwającym rozdaniu na naszym blogu -> KLIK
Subskrybuj:
Posty (Atom)












