Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krolewnagnes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krolewnagnes. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 marca 2011

idę jak burza

Marzec rozpoczał się zaskakujaco dobrze.  Aż trzy rzeczy z kolorówki odchodzą w zapomnienie a już prawie przy dnie są jeszcze 4 :) 



  
Kredka Astor Kajal - miękka,kremowa,fajny kolor - brak zastrzeżeń. Juz jej nie mogę zatemperować bo wpada do temperówki :)




Fluid Dream Satin Liquid - używałam go mieszając  z za jasnym fluidem Max Factor (100),to było moje drugie opakowanie,ale chyba już nie wróce,choć kto wie... 

Błyszczyk Nivea,nie koloryzuje zbyt mocno,daje tylko świetlistą poświatę. 
To na tyle kolorówki,na razie. Są to zużycia kosmetyków lubianych,których nie specjalnie wyczekiwałam dna.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

jeszcze w tym roku dałam sobie z nimi radę - teraz już z górki

Moim przedświątecznym pragnieniem było rozstanie z kosmetykami - wkurzaczami - więc wziełam się do roboty. Wyrobiłam się nawet przed czasem. Nie wszystkie były złe,szczęśliwie zakończyłam akcję "stop smalec "na głowie. Długo jeszcze będę wspominać wszędobylski zapach rzepy. Niestety zostało jeszcze trochę uparciuchów które nie chcą się skończyć. Dlaczego nie dzieje sie tak z kosmetykami lubianymi ?  :)
  • szampon Johnson`s baby - na początku dawał efekt dziecięco miękkich włosów,ale po jakimś czasie musiałam myć włosy codziennie gdyż moje włosy natłuszczał. :/ zużyłam go jako szampon do mycia pędzli. Ale złego słowa nie dam na niego powiedzieć :) a że moje włosy się po nim przetłuściły - no cóż - indywidualny problem.
  • krem ochronny Soraya z filtrem 30. Uzywałam go jako perfumy w kremie gdyż uwielbiam ten zapach. A pachnie dość intensywnie.
  • antypespirant  Nivea - kupiłam go ze względu na zapach(przypominał mi te stare kulki z Herbiny),ale na ciele jest już całkiem inny. Baaardzo wydajny. Używałam go jeszcze od wakacji. (po prostu sentyment)
  • to ostatnie to kaszmir do włosów w sprayu ale odpadła etykieta. Był różowy. Firma Loton ProVit. Ostrzegam przed nim bo większego kosmetyku placebo jeszcze nie widziałam. I ten zapach...mnie odrzucał. Przyznam się że ostatnią 1/3 wylałam gdyż po prostu odrzucało mnie od tego zapachu. Ale zrobiłam to po pierwsze z ulgą a po drugie - lekkim sercem gdyż to był gratis.A teraz cieszę się że mam tego koszmarka już z głowy :))))

    • balsam Soraya 60 - zużyłam bo do wakacji się przeterminuje,a bardzo fajnie natłuszcza w mrozy :)
    • ampułki wzmacniające z wyciagiem z rzepy z Joanny. Efekt nie powala ale razem z Seboradinem i Sebodermem dało radę moim przetłuszczającym się włosom. Choć ile z tego jest zasługą rzepy - nie wiem. Zapach - jak pisze producent - odrzuca,ale mnie osobiście nie przeszkadzał,mimo iż to Chanel5 nie jest. Pachnie typowym szamponem z rzepy.
    • szampon do włosów pzretłuszczających Seboradin - razem z Sebodermem jest super. Zapach - rzepy choć pisze że to ekstrakt z rzodkwi  :/
    • chusteczki bobini których używałam do demakijażu - 5,50 za 70 szt - opłaca się! i działają
      
    oto zbliżenie opakowania tego szamponu który uratował moje włoski (kupiłam go w aptece)


    a to opakowanie Sebodermu(także dostępny w aptekach) - emulsja którą wciera się w skórę głowy zaraz po umyciu włosów. Choć to emulsja,w żadnym stopniu nie przetłuszcza włosów,i działa. Jak mało który kosmetyk. Efekt jest widoczny już po pierwszym zastosowaniu. Jeśli znów pojawi się u mnie problem z przetłuszczaniem się włosów to na pewno do niego wrócę. Można go także nakładać na twarz! Jedyny minus to maleńkie opakowanie - 30 ml a kosztuje prawie 30 zl,choć efekt jest tego wart.



    A teraz taki mini bonusik - cienie Paese które z dnia na dzień coraz bardziej pokazują swoje denko

    a takze cienie Pierre Rene które zaraz po zakupie planowałam wyrzucic gdyż były tak skamieniałe ale zdrapałam wierzch i muszę powiedzieć że nawet się do nich przekonałam i używam ich na codzień. 

    środa, 15 grudnia 2010

    już raczej z górki


     Sporo denek miesiąc grudzień mi przyniósł. O większości z nich juz było,więc nie będę sie rozpisywać.
    * płatki oczyszczające Garniere
    * tonik Lirene (ten bosko pachnący ale szczypiący)
    * chusteczki do demakijażu Beauty coś tam - nie pamietam nazwy- ogólnie nic do nich nie mam oprócz tego ze się skończyły :) - żart :)  mają średni zapach - a zapach jak dla mnie jest cechą najważniejszą. Działanie to juz sprawa drugorzędna - bo jeśli kosmetyk śmierdzi to na pewno go nie będę używać :)
    * odżywka Gliss Kur (w tym opakowaniu trzymam naftę kosmetyczną i psikam włoski chwilę przed umyciem  gdy sobie przypomnę)
    * płyn do higieny intymnej Ziaja o zapachu konwaliowym  - niby ok ale w sumie to samo mam z żelem pod prysznic Palmolive :)




    * krem regenerujący po opalaniu Soraya - fajnie nawilża,ale kupiłam go pod koniec lata  i w sumie już się wiecęj nie opalałam więc zużyłam go na dekolt
    * puder Inglot
    * szminka nawilżająca Mollon - super nawilza ale daje białą poświatę na ustach - a to dla mnie katastrofa bo jestem brunetką i lubię usta w soczystych kolorach. 


    Na  razie to tyle ale już widzę dno jednego antypespirantu i 2 kremów Soraya i kończę znienawidzoną w smaku pastę do zębów blanx i więcej grzechów nie pamiętam...
    Resztę będe wam przyblizać na bieżąco.

    P.S. mój facet śmieje się ze mnie że zużyte opakowania trzymam jak relikwie. (A ja tylko nie wyrzucam ich do czasu gdy nie zrobię zdjęcia w normalnym świetle.) 
    P.S nr2   dzięki dziewczyny ze jesteście. Wiem że nie jestem sama w zmaganiu się z zaległymi kosmetykami. 

    środa, 1 grudnia 2010

    powoli do przodu

     Rozkręcam się :)

    Najpierw chcę się pochwalić moimi denkami jeszcze listopadowymi:

    Iwostin lucidin o którym już była mowa,miałam go na 1 1/2 użycia

    A teraz te nie planowane:
    • płyn do demakijażu Miraculum - w sumie nie powiem o nim nic. Tuszu nie zmyje a podkład ... tak jak każdy inny. Więcej już go nie kupię. A super tani nie był. Kupiłam go głównie ze względu na opakowanie :/ bo chciałam pompkę. Planuję przelać do niego fluid z neutrogeny.
    • krem intensywnie nawilżający Garniere ten czerwony - stosowany głównie na łokcie - nie mam mu nic do zarzucenia.
    • balsam ożywczy do paznokci z Essence - pięknie pachnie,w pewnym stopinu nawilża pazurki. Ogólnie ok. Zabrałam się za drugie opakowanie :)


    A teraz najtrudniejsze - prawie -  denka. Bo te z kolorówki.



    Puder prasowany Inglot. To moje n-te opakowanie ale teraz mam manię na pudry sypkie. Więc ten zmęczę używając go do poprawek w pracy. Ale jako puder jest ok. Mają dużo odcieni,można łatwo wybrac idealny,fajniematuje,długo się trzyma. OK.




    Brązowe kredki :
    Astor i Ruby Rose . Astor jest świetna do rozcierania przy lini rzęs. Ruby Rose w sumie takze. Gdyby były złe to na pewno bym ich nie zużyła.

    Moje ulubione trio Paese. Tych jasnym namiętnie używam do pracy a ten ciemny jest idealny do przyciemniania brwi. Bomba! I choć nie używam bazy to te cienie trzymają się.







    Tak podsumowując o ile pielęgnacyjne kosmetyki możemy zuzyc nawet jeśli w pewnym stopniu nam nie odpowiadają(np śmierdzący krem do twarzy używam do stóp) tak kosmetyki kolorowe prawie się nie da. Bo jak żużyćpodkład w rózowym kolorze? Lub beznadziejnie jarmarczne odcienie niebieskiego czy zielonego lub innego nie lubianego koloru? Nikt takiego cienia nie nałoży i nie wyjdzie "do ludzi". Każdy ma inne takie swoje badziewne kosmetyki. I pytanie - co z nimi ? Sprzedać komuś,wymienić się czy po prostu wyrzucić?  Macie jakies opcje?

    niedziela, 28 listopada 2010

    na zachętę :)

    Ziaja dwufazowa,Naturia żel do mycia twarzy i krem nawilżający iwostin Hydratia




    A więc zaczynamy :)
    Na pierwszy rzut muszę się pochwalić co już za mną. 

    Ziaja dwufazówka - w sumie nic do niej nie mam ale bardzo szybko się kończy :(( (w przeciwieństwie do Delia). Ekonomiczna ? Absolutnie nie!
    Zel do mycia buzi Naturia o zapachu owocowym - ten zapach mnie skusił (i niska cena) ale oprócz niego nie powiem o nim nic dobrego. Mało wydajny,kiepsko się pieni,czy dokładnie czyści - nie wiem bo używałam do niego szczoteczki a z nią wszystko znika :) i jeszcze jeden minus - bardzo twarda butelka,przy końcu nie można jej nacisnąć by szybciej kapału te resztki.
    Krem nawilżający Iwostin Hydratia - ten kosmetyk zużyłam z żalem i na pewno do niego wrócę. Nawilża na cały dzień,zawiera filtry i mocznik :) a ten jak czytałam jest zbawienny dla naszej cery. To jeden z nielicznych kremów który faktycznie nawilża tak jak obiecuje producent.  





    Odżywka Glisskur,tonik Lirene,płatki oczyszczające garniere,krem rozjasniający Iwostin Lucidin i krem z wit A+E Iwostin Sensitia

    A teraz rzeczy które już lada dzień znajdą się tu ale już jako puste :))))

    Odżywka do włosów Glisskur silk therapy - minusy ? moze trochę obciąża moje włosy ale to subiektywna opinia,przy moich przetłuszczających włosach op takie coś nie trudno. Dla innych moze być idealna. Plus? baaaardzo wydajna.
    Tonik do twarzy Lirene - uwielbiam ten zapach. Ale wystarczy chwila nieuwagi i podrażnia oczy. W sumie dla samego zapachu dać 13 zl,podczas gdy ziaja - koszt 4,80 zl,(pojemność ta sama) tez ma ładne zapachy i na dodatek mnie nie podrażnia. Więc podsumowanie jest proste. 
    Płatki oczyszczające Garnier - producent zaleca używać ich raz dziennie w ramach zapobiegania świeceniu oraz ewentualnym niespodziankom. Ja je stosowałam juz na niespodzianki - nacierałam dziada takim płatkiem na noc a rano był dużop mniejszy a czasem znikał :))
    Zostały mi jeszcze 4 płatki :((
    Krem do twarzy rozjaśniający przebarwienia Iwostin Lucidin - Działa. Nałozony na twarz daje satynowe wykończenie - cera się nie świeci.
    Krem odżywczy na noc z witaminami Iwostin Sensitia - nawilża i efekt utrzymuje się do rana. Baaardzo treściwy,gęsty i niestety (dla mnie - bo nie lubię) zostawia bardzo tłusty film który dłuuuugo nie znika. Ale ogólnie jest ok.

     
    Balsam do opalania 60 Soraya,sól do stóp Verona,odżywka na noc Glisskur,spray odświeżajacy Nivea

    A tych penitentów przybliżę gdy będą puste - ponieważ chcę jeszce dać im szansę. Zostało ich tyle ile zaznaczone na zdjęciach 
    Soraya pompuje od dołu więc jestem bliżej końca. Nic do niej nie mam,lubię ten zapach ale uzywałam jej latem i do natepnego lata się przeterminuje więc uzywam jej jako kremu do rak gdy wychodzę bna zewnątrz. Długo nawilża,ma wysoki filtr i pięknie pachnie.
    Pozostałe kosmetyki to takie które mnie wkurzają gdy na nie patrzę bo ich nie lubię więc najlepiej będzię je chyba zużyć :))


    P.s. 
    To mój pierwszy post na tym blogu więc proszę o wyrozumiałość. :)