Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dezodorant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dezodorant. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Zużycia majowe


Tradycyjnie już na koniec miesiąca wstawiam raport dotyczący zużyć. Muszę przyznać, że maj nie był dobrym miesiącem w kategorii ZUŻYCIA / ZAKUPY… Chyba wiosenne słońce za bardzo mnie rozpieściło, bo poszalałam zakupowo a na koncie mam tylko 14 zużyć. Oto co w minionym miesiącu wykończyłam:



Zużycia majowe:


1. Odżywka do włosów YUNG z Rossmanna – dawno już wycofana z produkcji ale u mnie jeszcze się ostała. Bardzo dobra odżywka, nie obciążała włosów, nie przetłuszczała ich. Być może dostępna teraz w innym opakowaniu w Rossmanie

2. Balsam do ciała VENUS 400 ml – pisałam o nim TU

3. Maseczka bankietowa Tołpa – saszetka – trudno ocenić maseczce po jednej aplikacji ale cera jest po tym produkcie rozświetlona, a to za sprawą maluteńkich rozświetlających drobinek. Produkt godny uwagi. 


4. Kapsułki Rossmann – są zwolennicy i przeciwnicy tych kapsułek. Nadają się jedynie na     noc, bo olejek w nich zawarty jest tłusty. Kapsułki koją podrażnioną skórę, rano buzia jest miękka i gładka.. Doskonałe w jesienno-zimowym okresie, kiedy skóra potrzebuje nie tylko nawilżenia, ale i natłuszczenia. To już moje któreś opakowanie i chyba na razie muszę od nich odpocząć, bo z tym opakowaniem trochę się męczyłam
5. Krem glicerynowy AVON do rąk – Ogólnie nie lubię glicerynowych kremów… Ten natomiast bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ bardzo szybko się wchłania i nie pozostawiał tłustej warstwy. Doskonały do pracy biurowej, w której nie możemy nic zatłuścić czy pobrudzić.
6. Żel energetyzujący do mycia twarzy Clean & Clear – pisałam o nim TUTAJ

 7. Krem na noc 50 ml

8. Żel pod prysznic Senses 500 ml – Nie lubię żeli  z AVON za skład i często niezbyt przyjemny zapach. (choć bywają wyjatki). Ten zużyłam jako mydło w płynie do rąk. Nic szczególnego, poza ładnym fioletowym kolorem.

9.Krem pod oczy Anew AVON – recenzja TUTAJ

10. Płyn fizjologiczny do twarzy La Roche Posay 500 ml – pisałam o nim TUTAJ


 11. Peeling Lagoon AVON 200 ml – wcej na jego temat przeczytacie TU

12. Kremowy żel DOVE 55 ml – kiedyś już pisałam, że nie przepadam za kremowymi żelami pod prysznic. Ten z racji małych gabarytów towarzyszył mi na basenie. Przydał się nie tylko jako żel pod prysznic, ale i jako doskonały środek do zmycia makijażu


13. Płyn do płukania ust Meridol – Płyn i pastę do zębów Meridol bardzo lubię. Płyn do płukania nie zawiera szkodliwego dla szkliwa alkoholu za co ogromny plus. Kojąco wpływa na krwawiące dziąsła. Cała seria Meridol jest niezastąpiona dla osób mających problem z dziąsłami np. paradontoza, krwawiące dziąsła lub osób wrażliwych.

14. Kulka VICHY – Zrecenzowałam ją TUTAJ

Nie będę pisać o swoich zakupach, bo nie chcę dostać od Was batów. Zdradzę jedynie, ze zakupów mam więcej niż zużyć…

Napiszcie, czy miałyście któryś z wyzej wymienionych kosmetyków. Jak go wspominacie?

niedziela, 22 kwietnia 2012

Część zużyć z kwietnia

Kwiecień jest wyjątkowo udany!

  • Dezodorant Sensitive Polleny Ewy. Nie byłam zadowolona z jego skuteczności. Szczegóły tutaj KLIK.
  • Mgiełka wzmacniająca do włosów Radical Farmony. Przyjemna w użyciu, wzmacnia włosy, wydajna. Szczegóły tutaj KLIK.
  • Antycellulitowo-wygładzający żel do ciała Oceanic. Niestety nieskuteczny - nie ujędrniał ani nie poprawił stanu skóry. Szczegóły tutaj KLIK.
  •  Sól do stóp kasztanowa On Line. To moja druga sól z tej serii, wcześniej miałam wersję Eukaliptus i Mięta. Jako sól do stóp sprawdza się genialnie. Zabarwia wodę na lekki, żółtawy kolor, a po łazience momentalnie roznosi się jej zapach.  Zastosowanie soli to nie tylko orzeźwienie i relaks dla stóp, ale dla całego organizmu. Po kąpieli stopy są wypoczęte, zrelaksowane i pięknie pachnące.
  • Olejek do kąpieli Ambra i Bursztyn Bielendy. To nie jest typowy olejek, ale i tak go uwielbiam. Szczegóły tutaj KLIK.

  • Płyn do higieny intymnej nawilżający Ziaja Med. Jeden z najlepszych produktów do higieny intymnej. Szczegóły tutaj KLIK
  • Dwufazowy płyn do demakijażu oczu Yves Rocher. Rewelacyjny produkt od Yves Rocher, który kupuję od wielu lat. Szczegóły tutaj: KLIK.

czwartek, 5 kwietnia 2012

marcowe denko z torby wyskoczyło i zaskoczyło nawet mnie

Witajcie Kochani
Denko miało być już wczoraj opublikowane ale... ja jestem dupa i bateria nie naładowana - fotek nie było
Ale do rzeczy ten miesiąc był dla mnie bardzo intensywny i szczerze mówiąc byłam zszokowana rezultatem denka.
Cały miesiąc bieganiny do pracy i tak sobie wrzucałam do torby koło szafki nocnej i wrzucałam i SZOK
sami zobaczcie 
niektóre produkty zużywałam nawet od lutego (lub dłużej np. maska BIOVAX)

do rzeczy:
SZAŁOWA TRÓJCA DO WŁOSÓW :)

  • maska intesywnie regenerująca BIOVAX (do włosów słabych ze skłonnością do wypadania) - rewelacyjna maska, włosy wzmocnione i nawilżone, (używałam jej z serum a i e, również super, serum nadal w użyciu) prowadziłam małe statystyki z ciekawości i wystarczyła mi na 6 aplikacji a jak u was ??
  • odżywka Timotei fresh&strong normal hair - przypadkowe odkrycie w stylu dobra cena i odżywka jest rewelacyjna (100% wyciąg z ziól i zero parabenów) nono :) zapach i miękkość włosów wow 
  • odżywka Herbal Essences hello hydration - klasyka, uwielbiam i kupuje często 

SZAŁ DLA CIAŁ (tu już równie bywa)
  • balsam Skin So Soft z avonu - balsam  jest ok, ładnie pachnie, nawilża, lekko natłuszcza, za rzadka konsystencje ( \zużycie luty,marzec)
  • balsam ujędrniający DOVE - uwielbiam go, jest lekki, nawilża i lekko napina skórę, jego zapach dobrze mi się kojarzy :) kupie znowu jak tylko go znowu upoluję  (w Pl używałam kilka lat temu całej serii "zielonej" żelu pod prysznic, ten balsam, serum i coś jeszcze nie pamiętam) przypomniał mi pewne czasy, wiem że moze to troche subiektywne ale i tak uważam że to świetne produkty
  • foaming gel Rituals (tym razem) Zensation-Organic Rice Milk&Cherry Blossom - zapach odmienny od poprzedniego ale bardzo świeży i przyjemny, nawilża jest po prostu świetny, polecam
  • gel Dove go fresh ogórek i zielona herbata -orzeźwiający zapach, wydajny ale wysuszał mi skorę, po wymagała lekkiego nawilżenia, ogólnie ok 
  • próbka scrubu Sanctuary - powiem tak już mam produkt pełnowymiarowy bo mi się spodobał, ma delikatne drobinki i nie należy do mocnych zdzieraczy ale zapach jest mega relaksujący, niestety pewnie dostępny tylko w UK
  • mini wersja żelu FAB First Aid Beauty gentle body wash - probka z glossyboxa - jest to żęl do skóry wrażliwej, nie zawiera parabenów, i innych szitów ale niestety również bezzapachowy i bezbarwny, więc nie zauważyłam dosłownie nic ponieważ obecnie moja skóra jest normalna i bezproblemowa nie ma to znaczenia w wręcz brakowało mi tego czegoś w nim

  • rozgrzewający żel głęboko oczyszczający Nivea Visage - efekt rozgrzewania jest zaskakujący ale bardzo mi spasował, czuje że otwiera i czyści pory
  • łagodzący tonik Simple - zawiera w składzie (obok) rumianek, który zawsze dobrze się sprawdzał na mojej skórze, generalnie świetny tonik bez alkoholu i mam już następny w zapasie (niestety dostępny tylko w UK)
  • deo Garnier - klasyka, już o nim pisałam (widać że miesiąc był intensywny :)
  • paski na nos i brode - dalej męcze..
  • maseczka Soraya dotleniająca- jedna z moich ulubionych
  • szampon LUSH Seanik - mój faworyt na równi z New ( małe statystyki na dole, same zobaczcie ile użyć i przeliczcie na butelki szamponów :) plus to co na dole zostało wystarczyło na ostatnie użycie


A koniec bubel i ulubieniec kategoria ręce i nogi  
  • krem do stóp Triple Duty Avon - koszmar luty- marzec :/ nie lubie tego kremu, nie zrobił nic oprócz zniechęcenia mnie do aplikacji, za rzadki..
  • krem do rąk Eveline - świetny krem, nie sprawdził się tylko w ekstremalnym podrażnieniu moich dłoni ale ogólnie był na 5, mam już kilka ulubinych kremów do rąk i ten jest ok, kupiłabym go znowu
To już koniec mam nadzieje, że cieszycie prawie tak jak ja z mojego kolejnego sukcesu :)
Dziękuje za wszystkie miłe komentarze z poprzedniego  lutowego posta.

Miłego czytania i powodzenie w waszych zużyciach.

ThroughTheDayThroughTheLIfe :*

niedziela, 1 kwietnia 2012

Podsumowanie marca czyli wielkie zużycia i zero zakupów!

Zaczął się kwiecień, więc czas na pożegnanie marca. Udało mi się wytrwać w postanowieniu i nie kupić NIC!!! Hura!!!! Za to zużycia są pokaźne.
 


ZUŻYCIA MARCA:



  1. Szampon do włosów rudych Isana 250ml - recenzja TUTAJ
  2. Odżywka do włosów  zniszczonych, uszkodzonych i łamliwych Elseve 400 ml
  3. Owocowy mus do mycia ciała Kokos AVON 400ml
  4. Żel pod prysznic Discover Columbia 250ml - recenzja TUTAJ

  1. Regenerator suchej skóry Pro-odżywcze mleczko regenerujące Tołpa 195ml - recenzja TUTAJ
  2. Dezodorant Rexona 0% alcohol
  3. Żel 3 w 1 z wyciągiem z aloesu i imbiru AVON - recenzja TUTAJ
  4. Tonik glikolowy z cytryną 10% AHA 
  1. Krem Bioderma Hydrabio Riche 40ml
  2. Odżywka do włosów Pantene Pro V 75ml
  3. Oliwka Hipp 25ml
  4. Szampon Dove Intensive Repair 50ml


  1. Miniatura balsamu z hotelu
  2. Maseczka 4 w 1 Tołpa saszetka - recenzja TUTAJ
  3.  Krem do rąk truskawkowy AVON - recenzja TUTAJ
  4.  Maseczka błotna z Morza Martwego AVON – 75ml - recenzja TUTAJ
  5.  Krem do stóp Neutrogena
Udało mi się zużyć 2 rzeczy z kolorówki: 

  1. Złoty cień do powiek w kremie Oriflame - bardzo żałuję, że się skończył
  2. Tusz 24k AVON - recenzja TUTAJ

Nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach ale zużyłam w marcu jeszcze:
  1.  Krem do rąk Kamill Sensitive z pompką 150 ml
  2.  Płyn micelarny 200 ml
  3. Żel Bioderma  – saszetka
  4. Maseczka oliwkowa Rossmann - saszetka
 Co sądzicie o moich zużyciach? Używałyście tych kosmetyków? Jakie są wasze opinie? Zapraszam do komentowania tu lub na moim blogu WIELKI KUFER

niedziela, 30 października 2011

Zużycia z października

Zużycia idą mi coraz lepiej z czego bardzo się cieszę. Niektóre produkty z chęcią wyrzucę inne z przykrością.



 

Avon, Foot Works, Intensive Callus Cream (Krem intensywnie zmiękczający stopy)

 Mój ulubiony krem do stóp. W moim domy gości już kilka lat. Nie znalazłam lepszego. Zmiękcza niesamowicie stopy, które są twarde jak kamień (dosłownie). Ja używam zapobiegawczo i jestem zadowolona. Osoby z problemami znajdą w nim swojego ulubieńca. Zapach średni, długo się wchłania, ale używam go na noc.
Polecam wszystkim. Warto wypróbować.
                               

Lactacyd Femina, Emulsja do higieny intymnej
Co tu dużo mówić? Spełnia swoje zadanie tak jak powinien. Myje, odświeża, nie podrażnia, nie wysusza.  Wydajność bardzo dobra, cena przyzwoita. Zapach delikatny. 






 
ZIAJA BLUBEL Mydło pod prysznic jabłko - agrest
Przyjemne mydełko. Nie wysusza, nie nawilża, nie szkodzi skórze. ładnie pachnie. Jest bardzo wydajny. Używa go cała moja rodzina. Nie utrzymuje się na skórze. Dobrze myje. Spełnia swoje zadanie, bo niczego więcej od mydła/żelu pod prysznic nie oczekuję. Cena rewelacyjna.
O nim pisałam tutaj:Kliknij 
 Bentley Organic: Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się
Najgorszy szampon jaki kiedykolwiek w życiu miałam. Włosy po umyciu są zaraz tłuste.  Katastrofa. Dałam tatowi i dostał po nim strasznego łupieżu. Jedyną zaletą jest zapach. Szampon do najtańszych nie należy. Nie warto go kupować. Nie polecam.
O nim pisałam tutaj: Klik
 Under Twenty, Anti Acne, Tonik oczyszczająco-matujący
Bardzo lubię ten tonik. Co prawda nie matuje, ale od tonika tego nie oczekuję. Dobrze oczyszcza, skóra się po nim nie lepi, nie świeci. Ważne jest też to, że nie wysusza, ale też nie nawilżą. Krzywdy nie robi.
Nie zapycha, ale też nie zwalcza pryszczy. Warto wypróbować. Dla mnie jest to dobry tonik, ale znam lepsze. 
 Joanna, Naturia, Szampon z miętą i wrzosem do włosów normalnych, ze skłonnością do szybkiego przetłuszczania się

Szampon jak dla mnie to niewypał. Dobrze myje i oczyszcza to fakt, ale:
nie przedłuża świeżości włosów i moje włosy po jego użyciu sterczą na wszystkie strony i nic się z nimi nie a zrobić. Wyglądam jakbym miała jakieś afro na głowie. Wadą jest też wydajność, bo znika w mgnieniu oka, ale za taką niską cenę jest dobrze. Ja go więcej nie kupię. 
 Bi-es, Hannah Montana, Shine On! Parfum Deodorant (Dezodorant perfumowany z atomizerem)
Skusiła mnie niska cena i zapach oczywiście. Pachnie mega owocowo czy tak jak lubię. Nie utrzymuje się długo, ale i tak go lubię. Kupuję dla samego zapachu. Starczył mi na dosyć długo.


 Dove, Repair Therapy, Silk and Sleek Shampoo (Szampon wygładzający do włosów)

Początkowo byłam nim zachwycona, ale włosy szybko się do niego przyzwyczaiły i  już tak fajnie nie było. Wygładza, nie wpływa na świeżość włosów. Taki przeciętny.
Pisałam o nim tutaj: Klik






  Calmaderm: krem do stóp
Całkiem przyjemny krem jednak emu z Avonu nie dorównuje. Jest dobry, ale i cena jest wyższa i ciężko dostępny. Mimo to lubię go.
 Lip smacker : Coca cola
Jest po moja pierwsza pomadka, którą skończyłam. bardzo się  tego powodu cieszę. Jest to raczej taki gadżet. Nie robi nic, ale go lubię. Pewnie dlatego, że jestem miłośniczką coli.
 Stimulin: maseczka stymulujśca wzrost włosów
Na porost włosów nie działa, ale na to nie liczyłam. Co robi?:
-Zagęszcza włosy
- Są miękkie i gładkie
- Błyszczą sie
- Nie powoduje łupieżu
- Lekko nawilża

Pisałam o nie tutaj: Klik


Zapraszam na mojego bloga: szalone-zycie-kingi.blogspot.com

sobota, 1 października 2011

Jeszcze parę drobiazgów


Zużycia bardzo długoterminowe:
  • Dezodorant-antyperspirant 'Bawełna' Jardins du Monde Yves Rocher. Sam dezodorant nie jest antyperspirantem, bo nie blokuje wydzielania potu. Mam to szczęście, że pocę się nieznacznie, nawet przy wysiłku fizycznym czy mocnych upałach, dlatego spełnia on moje wymagania dotyczące skuteczności. Dla kogoś bardziej potliwego może być jednak nieodpowiedni. Największymi atutami tego dezodorantu są zapach, wydajność i opakowanie. Pachnie łagodnie, coś jak świeże pranie wypłukane delikatnie kwiatowym płynem. Zapach nie zmienia się przy poceniu, świetnie neutralizuje. Wydajnością zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Zwykle kulki YR kończyłam po dwóch miesiącach, a tą mam znacznie dłużej, nie pamiętam już nawet od kiedy. Nowe opakowania dezodorantów YR są dużo lepsze. Mają większą kulkę, co jest znacznie wygodniejsze, bo nie trzeba się namachać. Nie zacina się, a przede wszystkim dezodorant nie pozostaje i nie zasycha na brzegach, co irytowało mnie w poprzednich kulkach.
  • Krem 'Artystyczny Nieład' Shock Waves Welli. Nie skleja włosów, jeśli nie użyje się zbyt dużej ilości - wystarczy naprawdę odrobina w zagłębieniu dłoni. Rozcieram obiema rękami i nakładam na moje loczki. Efekty są genialne i to w zaledwie kilka sekund. Czupryna zyskuje rewelacyjną objętość dzięki idealnie skręconym sprężynkom. A do tego przecudnie pachnie - można się uzależnić od tego zapachu. Przez to, że wystarcza tylko kapka produktu jest niezwykle wydajny - opakowanie używałam prawie dwa lata! Wyciągnęłam już zapasów następne pudełko.
  • Miniaturka mleczka do ciała 'Kokos z Malezji' Yves Rocher. Zaskoczył mnie pozytywnie składem - zaraz za wodą mamy olej ze słodkich migdałów, masło shea, aloes, a za kawałek olej kokosowy. Mleczko świetnie i długotrwale nawilża, gładko się rozprowadza, nie jest za rzadkie ani za gęste. Właśnie konsystencja nie jest lejąca - typowa dla mleczka, to raczej lekki balsam, ale mnie to odpowiada. Zapach jak najbardziej na plus, powiedziałabym że delikatnie kokosowo-migdałowy, nie jest intensywny. Szkoda, że dłużej nie utrzymuje się na skórze. Jak tylko wykończę balsamowe zapasy skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.
  • Miniaturki odżywki do włosów i żelu pod prysznic z hotelu Sheraton. W prezencie ślubnym dostaliśmy romantyczny weekend w hotelu Sheraton w Sopocie i stąd w mojej kosmetyczce znalazły się te miniaturowe kosmetyki. Cała linia ma orzeźwiający zapach mandarynki. Bardzo fajne produkty - żel pięknie pachnie, nie wysusza, jest wydajny i dobrze myje. Odżywka starczyła mi na 2 użycia, ma dużo silikonów i nie bardzo mi odpowiadała. Jej działanie porównałabym do masek Pantene.
  • Żel do mycia twarzy głęboko oczyszczający Pure System Yves Rocher. Przy ostatnich wizytych w YR dostałam te próbki. Żel zawiera dużo drobinek, ale nie są one ostre, peelingują bardzo delikatnie. Żel dobrze oczyszcza, lekko ściąga skórę. Nie mogę ocenić jego długotrwałego działania na zaskórniki, wypryski czy sebum. Zapach ma niestety odrzucający. Nie kupię pełnowymiarowego opakowania, bo od dawna używam do twarzy tylko łagodnych oczyszczaczy bez SLS.

czwartek, 22 września 2011

Wrześniowe zużycia

Hej. Jest to moja pierwsza notka na tym blogu. Z tego miejsca chcę pozdrowić inne autorki tego bloga.

1. Marba puder do kąpieli czekolada z pomarańczą.
Opakowanie to wygodna saszetka zawierająca 75 g produktu. Po wsypaniu do wanny powstaje dosyć duża piana, która utrzymuje się z 15 minut. Woda zabarwia się na kolor  pomarańczowo-żółty i jest zmiękczona. Fajny gadżet, ale więcej nie kupię.
2. Kremowy żel do stóp - BeBeauty
To moja perełka. Kupiłam w Biedronce na 2,99 czy 3,99 (nie pamiętam). Myślałam, ze za taką cenę będzie to bubel, ale się myliłam. Jest to mój ulubiony krem do stóp. Szybko się wchłania i co najważniejsze nogi mniej się pocą. Krem zapobiega nieprzyjemnym zapachom. Rewelacja. Za taką cenę polecam.
3. Malwa Hand Care - Krem do rąk nawilżająco -wygładzający.
Krem kupiłam dawno temu za około 3 zł. Dla mnie jest super. Jeżeli chodzi o nawilżanie dłoni to jestem bardzo wymagająca, a ten krem spełnia wszystkie moje zachcianki. Poza tym jest bardzo wydajny.
Szczegóły tutaj: Kliknij.
Ziaja Blubel - mydło pod prysznic Jagoda i porzeczka.
Kocham, kocham, kocham. To już moje 5 opakowanie. Zapach boski. Pachnie rewelacyjnie, owocowo i soczyście. Nie nawilża, ale nie wysusza. Cena też bardzo fajna jak  za 500 ml (ja kupiłam w promocji po 4,50).
Avon - dezodorant w kulce
Zużyłam z wielkim trudem, bo dezodorant schnie dokładnie 15 minut, brudzi ubrania, pozostawia osad. Katastrofa. Plusem jest tylko zapach, ale mimo wszystko nie polecam. Jeden wielki bubel.

Jak widzicie zużycia niewielkie, ale myślę, ze z każdym miesiącem będzie ich więcej.
Zapraszam również na mojego bloga: szalone-zycie-kingi.blogspot.com

środa, 31 sierpnia 2011

Wakacyjne denka + wyrzutka


Zużycia z lipca i sierpnia:

1. CZTERY PORY ROKU DEZODORANT NOWEJ GENERACJI NATURAL ZIELONA HERBATA
Ślicznie pachnie zieloną herbatą i jest bardzo wydajny, ale zupełnie nie radzi sobie w sytuacjach, kiedy się pocimy. Wiele razy podrażnił mi skórę. Jako antyperspirant nie pozostawia na ubraniach białych śladów.
2. AVON PLANET SPA TROPIKALNA KURACJA PARAFINOWA Z MASŁEM SHEA I IMBIREM DO DŁONI I STÓP
Idealna jak dla mnie, o bardzo przyjemnym tropikalnym zapachu i fajnej konsystencji. Produkt jest bardzo wydajny, wygładza i nawilża skórę stóp (nawet przy stosowaniu raz w tygodniu).
3. ZIAJA NATURALNY KREM OLIWKOWY
Z pewnością lżejsza formuła niż masło kakaowe. Poleciłabym go raczej na noc (jest dosyć tłusty). Ciężko się wchłania, ale pod makijaż nadaje się idealnie.
4. ZIAJA OGÓRKOWY TONIK DO TWARZY
Stosowałam go, bo stosowałam, ale po co, to właściwie nie wiem... Nie zrobił z moją skórą dosłownie nic - ani nie zaszkodził, ani nie pomógł. To fakt, jest delikatny, a brak obecności alkoholu w nim jest niewątpliwie odczuwalny. Zapach ogórka jest odświeżający, ale to by było na tyle. Zupełnie nie wpływa na przetłuszczanie się cery, czy oczyszcza - też nie jestem do końca przekonana.
5. AVON POŁYSKUJĄCY BALSAM DO CIAŁA Z WITAMINĄ E O ZAPACHU WANILIOWO-MALINOWYM
Jak dla mnie totalny bubel. Pachnie tylko na początku, zostawia na skórze połysk i delikatny zapach. Po wniknięciu w ubranie pozostawia na nim niemiłosierny smrodek (nie jest to ten zapach, który wydobywa się po wtarciu w skórę). Nawilża ciało na krótki czas i bardzo ciężko się wchłania.
6. HEAD & SHOULDERS SZAMPON PRZECIWŁUPIEŻOWY Z ODŻYWKĄ 2W1
Dzięki niemu pozbyłam się łupieżu już po dwóch myciach. Bardzo wydajny produkt, dobrze się pieni. Pozostawia przyjemne uczucie chłodu po umyciu. Ma jednak jedną wadę - odżywka faktycznie w nim nie istnieje (bez użycia dodatkowej włosy były matowe i sianowate).
7. PRÓBKI (brakuje na zdjęciu Hipoalergicznego żelu pod prysznic BIAŁY JELEŃ z mlekiem kozim  - gdzieś mi się zapodziała saszetka)
  • Hipoalergiczny żel do higieny intymnej BIAŁY JELEŃ z bławatkiem - ładny, delikatny zapach, nie podrażnia skóry, saszetka starczyła na 3-4 zużycia
  • Hipoalergiczny żel pod prysznic BIAŁY JELEŃ z mlekiem kozim - żel jak żel, nie zachwyca niczym specjalnym, nie podrażnia i ma delikatny zapach, saszetka wystarczyła na kilka zastosowań 
  • Hipoalergiczny szampon BIAŁY JELEŃ z naturalnym chlorofilem - pomyłka roku, bezzapachowy, bardzo słabo się pieni (chociaż zawiera SLS), pozostawia włosy matowe i puszące się
  • Hipoalergiczny szampon BIAŁY JELEŃ z czystą bawełną - szampon wspaniale pachnie białą herbatą, dobrze się pieni, pozostawia włosy błyszczące i łatwe do rozczesania
  • Szampon przeciwłupieżowy PIROLAM - nie wiem, jak działa, bo nie mam już łupieżu, ale dobrze się pieni (chociaż nie zawiera SLS) i włosy dobrze się rozczesywały
  • PERFECTA Silikonowy fluid matujący - 03 cappuccino - bardzo dobrze matuje i trzyma się cały dzień, odcień taki jak w nazwie, a dodatkowo pachnie jak cappuccino!
8. WYRZUTKA - WIBO CASHMERE TOUCH PODKŁAD Z KOLAGENEM MORSKIM ODCIEŃ 02
Produkt się przeterminował i zaczął nieładnie pachnieć, chociaż dobijał już denka. Bardzo ciemny odcień, nawet w lecie wydawał się dla mnie za ciemny. Ciężko go rozsmarować na skórze (po wchłonięciu jej barwa staje się nienaturalna). Nawilża i matuje, ale tylko na kilka godzin. Nie polecam.

Recenzje większości z tych produktów znajdziecie na moim blogu - http://sysunia1986.blogspot.com/
Zapraszam serdecznie :)

sobota, 22 stycznia 2011

4 zużycia.

Witam. Będę tu co jakiś czas skrobać kilka słów o moich zużyciach. Niektórzy mogą mnie już znać z innego bloga, ale to nieistotne przejdźmy do konkretów:
Słabe światło spowodowało dość złą jakoś tego zdjęcia, a blog to, że nie chcę się obrócić.

Zacznijmy więc od góry
  • 2 korektory firmy virtual. Osobiście wolę ten pierwszy w płynie, ponieważ w dla mnie te w sztyfcie mają dziwną konsystencje i łatwo sprawić, by efekt nie wyglądał naturalnie. Za to ten pierwszy kocham. Zużywam już 4 opakowanie. Może niezbyt widać, że jest zużyty, bo na ściankach zalega jeszcze cieniuteńka warstwa, ale nigdy nie zużywam do końca, ponieważ już w ogóle nie kryje.
  • Rexona crystal clear pure. Ładny zapach. Ogólnie lubię dezodoranty firmy rexona, a ten kupiłam na promocji 2 w cenie jednego. Na początku tak jak to ma za zadanie chroni przed nieprzyjemnym zapachem oraz nasze ubranie przed białymi zabrudzeniami, które mogą powstać, gdy stosujemy inne dezodoranty. Jednak gdy zaczyna się kończyć z tym drugim zadaniem pojawiają się małe problemy, ale to na prawdę jest kilka końcowych psiknięć. Ogólnie całość na tak.
  • Avon preparat do demakijażu z odżywką. Kolejny produkt, który uwielbiam. Nie podrażnia oczu, a np. z niektórymi płynami do demakijażu z ziaji miałam problemy. Dość dobrze zmywa. Jest dość wydajny. Zdecydowanie na tak.

sobota, 20 listopada 2010

Trochę z października, trochę z listopada


No to się zużyciowo rozkręciłam.
  • Hydrolat oczarowy. Na temat tego cuda mogłabym pisać poematy. Jest naprawdę niezwykły! Genialnie reguluje sebum, zamyka pory, wyrównuje koloryt, zmniejsza skłonność do wyprysków, nawilża, koi podrażnienia, odświeża, ... Jednym słowem: magiczny ... A do tego ma piękny zapach, taki drzewno-ziołowy.
  • Acnefan. Kolejny geniusz! Działa zarówno ściągająco jak i wysuszająco. Dzięki temu jedne wypryski po nałożeniu preparatu wyłażą na wierzch i czarodziejsko znikają, a inne są wysuszane z każdym użyciem.
  • Krem nawilżający redukujący blizny i zmiany potrądzikowe Soraya. To chyba najgorszy krem jaki miałam - zapycha pory, nie działa antybakteryjnie (a wręcz nasila wypryski!), marnie nawilża, nie zmniejsza blizn ani przebarwień, a do tego ma nieprzyjemny zapach cytrusowego odświeżacza. Zrobił mi na twarzy armagedon w dwa miesiące. Jedyne co zasługuje na uwagę to świetnie opakowanie z pompką dozującą.
  • Kremowy żel pod prysznic Renewing Dove. Ma fajną konsystencję - bardzo gęstą, kremową, gładko rozprowadzającą się po skórze. Zapach typowy dla Dove: trochę mydła, trochę proszku do prania, a w tym wariancie jeszcze coś cytrusowego. Nie wysusza skóry, ale też jakoś specjalnie nie nawilża, więc nie można zrezygnować z balsamu po kąpieli. Obietnica poprawy stanu skóry po 7 dniach jest nieco na wyrost.
  • Dezodorant 24h Wirkung Isana. Chroni wystarczająco, choć nie jest niezawodny. Poza tym wydajny, ładnie pachnie, nie brudzi ubrań, kulka się nie zacina. Niby wszystko w porządku, ale jakoś nie do końca mi pasuje. Nie odczuwam odświeżenia po jego użyciu i to chyba największa wada.
  • Peeling do twarzy z gruszką do cery tłustej i mieszanej Naturia Joanny. To nie typowy peeling, a żel myjący z granulkami. Coś tam ściera, ale nie spełnia moich oczekiwań. Odczuwam po jego użyciu nieprzyjemne ściągnięcie skóry, a tego bardzo nie lubię.
  • Scrub do stóp z jeżyną i miętą Avon. Zapach ma naprawdę świetny - orzeźwienie miętowe miesza się po równo z mocą owoców leśnych. Niestety nie spełnia swojej roli jeśli chodzi o ścieranie naskórka ze skóry stóp - dla mnie jest za delikatny.
  • Krem 'Wzorowy Lok' Wella. Bardzo żałuję, że się skończył, bo już go nie produkują. To ostatnie opakowanie z moich zapasów. Już odrobinka tego kremu podkreślała loki, skręt był bardzo dobrze utrwalony, a włoski lekko się błyszczały.
  • Płyn dwufazowy do demakijażu Awokado Bielendy. Zmywa bardzo dobrze, nie wysusza delikatnej skóry, a nawet lekko natłuszcza. Ma śliczny kolorek, przyjazne opakowanie i skład, pięknie wygląda na łazienkowej półce. Miałam nadzieję, że będzie pachniał awokado, no cóż nie można mieć wszystkiego. Może do niego wrócę, chociaż mam większego faworyta w tej dziedzinie.
  • Dwufazowa odżywka bez spłukiwania chroniąca przed promieniami UV L'Biotica. Co do ochrony koloru to muszę przyznać, że rzeczywiście spisuje się świetnie, pomaga też w rozczesywaniu włosów. Niestety obciąża dość mocno, szczególnie jeśli przesadzi się z ilością. Nie nabłyszcza ani nie nawilża, a tym bardziej nie odżywia.
  • Szampon z pomarańczą i brzoskwinią Naturia Joanny. Uwielbiam szampony z tej serii, ale ten poza cudownym zapachem brzoskwini i pomarańczy niczym mnie nie zachwycił. Oczyszcza nieźle, ale inne Naturie radzą sobie lepiej. Mam wrażenie, że włosy szybciej się po nim przetłuszczają. Zdarzało się, że już wieczorem miałam tłuste przy skórze.
Przepraszam, że niektóre opakowania są nieestetycznie obzyndolone. Niestety z powodu braku nożyczek pod ręką cięłam je nożem.

piątek, 15 października 2010

Estellkowe zużycia październikowe

Zdjęcia zrobione zostały w ostatnim czasie, ale dopiero się rozkręcam - mam nadzieję, że do końca października zużyję jeszcze kilka produktów :) przed przystąpieniem do akcji zużyłam kilka kosmetyków, ale niestety nie mam zdjęć.

Żel Yves Rocher - bardzo lubię, chociaż są mało wydajne
Dezodorant Garnier - świetny, na pewno do niego wrócę
Bioderma micel Sensibio - kosmetyk, który jest zawsze w mojej kosmetyczce (od wielu lat!)
Odżywka Timotei - pięknie pachnie jogurtem jagodowym
Perfumy Escada Pacific Paradise - bardzo lubię te letnie limitowanki

Żel Body Shop - mimo ślicznego zapachu duże rozczarowanie - butelka jest mega twarda i ciężko wydobyć z niej żel
Pasta Blanx -ma świetne recenzje; troszkę rozjaśniła barwę moich zębów, ale nie jest to spektakularny efekt
Pianka Rival de Loop - fajna pojemność na wyjazdy, ale jakością nie powala na kolana

Bibułki Wibo - niska cena, dobra jakoś - polecam
Tonik w chusteczkach Iwostin - pachnie olejkiem herbacianym, wygodny w stosowaniu, zwłaszcza w podróży
Olejek pod prysznic/do ciała Oriflame - przyjemny, acz nie powalający

niedziela, 22 sierpnia 2010

Zużycia okołoślubne

Ze względu na ostatnie wydarzenie nie miałam zupełnie głowy do zużywania kosmetyków, a jednak co nieco się pokończyło:
  • Dezodorant Bambusowy Yves Rocher. Niestety to już ostatni z moich zapasów. Zupełnie nie rozumiem jak mogli go wycofać, żaden inny zapach z tej serii mi go nie zastąpi. Będę za nim bardzo tęsknić.
  • Szampon Farmony Saponics z pokrzywą i mydlnicą lekarską. Bardzo przyjemny, delikatny, ma mało chemii i ekstrakty ziołowe wysoko w składzie. Szkoda, że taki rzadki i słabo się pieni, ale to pewnie ze względu na naturalny skład.
  • Płyn micelarny Ziai z serii Jaśminowej. Sprawdził się lepiej niż sopocki - nie podrażnił oczu, dobrze zmywał makijaż i odświeżał twarz. Naprawdę porządny micel jak na takie pieniądze.
  • Żel pod prysznic Luksja Rituals Thai Fusion. Rewelacyjny zapach! Przypomina mi kwitnącą wiśnię ... Szkoda, że rzadki i mało wydajny.