Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spray do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spray do włosów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 sierpnia 2012

Lipiec u ThroughTheDay :)

Witajcie kochani :)

Lipcowe denko

 WŁOSY

 CIAŁO 


WYRZUTKI bye bye...






A NA SZCZEGÓŁOWY OPIS KAŻDEGO Z OSOBNA 
ZAPRASZAM WAS 


UDANEGO  DENKOWANIA W SIERPNIU
WSZYSTKIM ZMAGAJĄCYM SIĘ
:)

niedziela, 13 maja 2012

szybkie sprawozdanie z kwietnia

No i mnie nie moze zabraknąć z kwietniowym podsumowaniem :)

Zużyło się nie dużo jak na mnie, ale koncentracja jest teraz na zużywaniu uparciuchów a reszta to już właściwie przy okazji bo już co nieco zaczyna sie powtarzać ale to ze względu dobrej znajomości z co poniektórymi produktami :)

Kwietniowi bohaterzy :D


OD PRAWEJ :

mała gama kosmetyków do włosów:
  • odżywka Herbal Essences + Fructis - to u mnie klasyka są to moje ulubione odżywki do włosów, uwielbiam ich zapach i działanie na włosach
  • miniaturka suchego szamponu Batiste tropical - pierwszy raz skusiłam się i wypróbowałam suchy szampon i uważam że to jest rewelacyjna rzecz zwłaszcza w awaryjnych sytuacjach jak np. brak wody lub brak czasu bo macie 5 min na wyjscie z domu a fryzura hmm żadna :)
  • szampon Fructis Sleek&Shine - dla włosów puszących się plus termoochrona, osobiscie uzywam szamponów z LUSH bo sa odkryciem jak dla mnie chyba roku ale ten szampon dostałam od kogos komu nie spasował, a ze połaczyłam go z zuzyciem odzywki z Fructis kosmetyki sie tak jakby "nie kłociły" ze sobą ale......... co ten szampon mi zamieszania narobił, kompletna relacja LOVE-HATE, w połaczeniu z nadmiarem odżywki jednej i drugiej do tego innej bez spłukiwania efekt był koszmarny ... włosy po umyciu wyglądały jak tłuste nie myte pare dni no szok ..., ale kiedy odkryłam że to sprawka szamopnu dałam mu pare szans i udało mi sie wypracowac idelane połaczenie z odpowiednia iloscia odzywki i było pieknie :)
  • wygładzająca odżywka w sprayu bez spłukiwania Umberto Giannini - fantastyczna !! , niesamowicie wydajna, uzywałam sporadycznie od grudnia 2011, bez spłukiwania, ułatwiająca rozczesanie, wygładzająca choc skład pozostawia do zyczenia jest moim ulubiencem :) kupie na pewno znowu
dla ciekawych skład choc ja ekspertem nie jestem ;)
 Hitem ostatnich miesiecy (od grudnia) jest perfuma Loverdose DIESEL - uwielbiam !!!!!

kolejno mamy:
  • żel J&J który już raz sie pojawił w lutowe denko
  • eye makeup remover Nivea - jest ok, kupiłam okazyjnie ale nadal poszukuje ideału ..
  • hair remover cream Veet - nie lubie tego typu produktów ale czasem mus, pomimo to oceniam na duży plus bo zero podrażnień
Do zobaczenia za miesiąc z nowymi denkami :) ogolnie nie trzymam sie zasady zero zakupów kosmetycznych ale juz nie kupuje 4 żeli czy szamponów do włosow tylko zastanawiam sie co mam do zuzycia w domu i co naprawde potrzebuje kupic. 

Zauwazyłam ze pewne produkty zaczynaja sie juz powtarzac w denku wiec postam sie o nich tylko wspomniec, umiescic na fotce i dzielic sie nowosciami co by was nie zanudzic tym co sie powtarza.

Miłego czytania i zapraszam na mojego osobistego bloga http://throughthedaythroughthelife.blogspot.co.uk/

Pozdrawiam wszystkie zuzywaczki ciao :)


wtorek, 15 lutego 2011

Księżniczkowe zużycia

Rozkręcam się coraz bardziej ze zużyciami. Bardzo mnie to cieszy! Po ostatnich porządkach w mojej kolekcji muszę przyznać, że już niedaleko do mojego idealnego zbioru pielęgnacji.


Pożegnałam się z:
  • Żelem pod prysznic Les Plaisirs Nature Yves Rocher o zapachu mandarynki. Miałam go baaaardzo długo. Nie lubię żeli o tak dużych pojemnościach, bo szybko mi się nudzą, a szczególnie zapachy cytrusowe. Żele YR są gęste, bardzo wydajne, dobrze się pienią i mają intensywne zapachy. Szkoda że nie ma jakiejś pośredniej pojemności pomiędzy 50 a 400 ml. Tęsknię za moją ukochaną, wycofaną gruszką.
  • Szamponem Polleny Malwy z czarną rzepą. Świetnie oczyszcza włosy z brudu, środków do stylizacji, olejów itd. i to jego jedyna zaleta. Liczyłam przede wszystkim na to, że przedłuży świeżość moim włosom, a tymczasem przetłuszczają się nadal i muszę myć je codziennie. Jest rzadki, mało wydajny, pieniący się tak sobie. Oczywiście plącze włosy jak każdy szampon bez silikonów. Zapach specyficzny, można się przyzwyczaić.
  • Spray'em ułatwiającym rozczesywanie włosów dla księżniczek z Rossmanna. Przede wszystkim rewelacyjnie spełnia swoją podstawową funkcję, czyli pomaga w rozczesywaniu. Trzeba nałożyć go na włosy, wetrzeć i poczekać 2-3 minuty, żeby mógł zadziałać. A wtedy wystarczy tylko włożyć we włosy grzebień i same się rozczesują. Daje sobie radę nawet po zastosowaniu szamponu ziołowego plączącego włosy bez nakładania odżywki. Mam wrażenie, że odkąd używam tego sprayu włosy stały się nieco mocniejsze i mniej podatne na złamania. Pachnie przyjemnie, ma prześliczne opakowanie. Jedyne do czego mam zastrzeżenia to dozownik - mógłby rozprowadzać spray jak mgiełkę, a nie prosty strumień.
  • Kremem dla księżniczek z Rossmanna. Poza słodkim opakowaniem i całkiem niezłym zapachem (taka landrynka), który niestety po pewnym czasie już się przykrzy, nie ma żadnych zalet. Nie miałam odwagi użyć go do twarzy, smarowałam nim na zmianę stopy i ręce. Nie nawilża, ale pozostawia taki denerwujący film (jakby matowy), a przy tym ściąga. Nie zauważyłam żadnego pozytywnego wpływu na skórę podczas jego używania.
  • Żelem ze świetlikiem i aloesem pod oczy i na powieki Flos Lek. Uwielbiam jego delikatną, żelową konsystencję i to, że błyskawicznie się wchłania. Można go bez problemu używać pod makijaż - nic nie spływa, nie świeci się, nie roluje. Rewelacyjnie niweluje zmęczenie, opuchliznę, niewyspanie. Mógłby być co prawda bardziej wydajny, ale nie czepiam się przy tej cenie.
  • Kąpielą ziołową 'Lawenda' Dresdner Essenz. Zabarwia wodę na kolor atramentu, świetnie się pieni i przede wszystkim genialnie i bardzo intensywnie pachnie lawendą. Właściwości pielęgnacyjnych raczej nie ma, ale wrażenia aromaterapeutyczne zapewnione.