Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem na noc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem na noc. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 sierpnia 2012

Lipiec u ThroughTheDay :)

Witajcie kochani :)

Lipcowe denko

 WŁOSY

 CIAŁO 


WYRZUTKI bye bye...






A NA SZCZEGÓŁOWY OPIS KAŻDEGO Z OSOBNA 
ZAPRASZAM WAS 


UDANEGO  DENKOWANIA W SIERPNIU
WSZYSTKIM ZMAGAJĄCYM SIĘ
:)

środa, 29 lutego 2012

Zużycia noworoczne


Luty się kończy, tytka pęka w szwach, czas zrobić porządek w zużyciach i wrzucić je w końcu na bloga. No to przechodzimy do rzeczy:


Balsam z ekstraktem z aloesu Mrs. Potter's - używałam do mycia włosów, zarówno do całkowitego mycia odżywką jak i do metody OMO, sprawdza się super. Ma fajny, taki trochę męski zapach. Wydajnością nie grzeszy jeśli stosujemy do mycia, bo się nie pieni ale na szczęście nie jest drogi. Na pewno jeszcze do niego wrócę.

Żel pod prysznic Creamy cotton milk&provitamin B5 Luksja - nic mi się w nim nie podoba, ani zapach, ani opakowanie, działania rewelacyjnego też nie ma, ot po prostu myje. Nigdy więcej.

Balsam do włosów farbowanych świeża wiśnia Aile - tego balsamu również używałam do mycia włosów ale sprawdzał się w tym zadaniu zdecydowanie gorzej niż jego poprzednik, dodatkowo jest od niego znacznie mniej wydajny. Zapach, słodki, cukierkowy, na początku mi się podobał ale niestety szybko się nudzi i potem już tylko męczy. Nie kupię więcej. Wolę balsamy Mrs. Potter's.

Płyn micelarny Ultra Odżywianie AA - jak na razie to mój ulubieniec w tej dziedzinie aczkolwiek ja używam płynu micelarnego tylko i wyłącznie do zmywania dziennego makijażu oczu. Z ciężkim makijażem, z kreską żelowym eyelinerem radzi sobie gorzej dlatego wtedy sięgam po jakąś dwufazówkę. Mimo tego lubię go, nie podrażnia mi oczu, nic nie szczypie, nie wysusza.

Odżywka do włosów kręconych Balea - lubiłam efekt jaki daje na moich włosach. Były one wygładzone, mniej się puszyły i skręt był ładniejszy. Zapach ma bardzo delikatny, nie drażniący. Wydajność w porządku. Tylko z dostępnością problem bo jak wiadomo produktów tych w polskich sklepach nie znajdziemy. Jak będę miała jeszcze kiedyś okazję to pewnie kupię ponownie, tym bardziej, że nie była droga, raptem jakieś 2 euro.

Plastry z woskiem do depilacji na zimno Veet - a to produkt bubel, kompletna porażka, nigdy więcej plastrów z woskiem. Żeby dokładnie wydepilować łydki musiałabym zużyć przynajmniej dwa opakowania. Jeden plaster można przykleić maksymalnie 3 razy i za tym trzecim już i tak niewiele łapie. Mnóstwo z tym zachodu a efekt żaden.

Maseczka odżywcza Słodkie migdały Perfecta - moja ulubiona, używam zawszę gdy czuję, że mojej skórze przyda się ekstra dawka nawilżenia. Stosuję ja albo jako zwykłą maseczkę albo zamiast kremu na noc, troszkę grubszą warstwą. Zapach jest obłędny, kojarzy mi się ze śmietankowym budyniem. Szkoda, że nie jest dostępna w tubce.


Tonik witaminowy Essentials skóra wrażliwa Garnier - bardzo dobry tonik. Ma całkiem przyjazny skład, pachnie delikatnie różami, fajnie odświeża, nie podrażnia, nie wysusza. Jednym słowem dobry tonik. Lubię go i chętnie do niego wracam. Działaniem przypomina mi toniki Corine de Farme a jest łatwiej dostępny.

Tonik witaminowy Essentials skóra sucha i wrażliwa Garnier - nie jest to zły produkt ale mając porównanie do jego niebieskiego kolegi to mu dużo brakuje. Ma intensywniejszy zapach co mi osobiście przeszkadza. Po jego zastosowaniu nie odczuwam takiego komfortu jak po tej niebieskiej wersji.

Micelarny żel do mycia i demakijaży BeBeauty - o nim pisałam już poprzednio. Bardzo go lubię i często do niego wracam.

Krem do stóp i paznokci odżywczo-nawilżający BeBeauty - dla niewymagających stop będzie ok. Ja od kremu oczekuję czegoś więcej niż lekkiego nawilżenia.

Krem do rąk pure&natural Nivea - przy nim się trochę zaskoczyłam, jakoś nie mam zaufania do tej marki a okazało się, że to całkiem porządny krem. W porównaniu do innych drogeryjnych specyfików ma niezły skład i fajnie nawilża. Generalnie przyjemnie się go używało, pewnie kiedyś do niego wrócę.

Glam Shine 6H długotrwały błyszczyk L'oreal - jedyne wyrzutki, niestety albo i stety są już po terminie. Jakoś niespecjalnie je lubiłam. Fakt, utrzymywały się na ustach dłużej niż zwykłe błyszczyki ale kleiły się (szczególnie włosy na wietrze lubiły się do ust przyklejać), drobinki w nich nie należały do najmniejszych przez co czuć je było na ustach i wysuszały.

Krem nawilżający na noc Active Hydrating Olay - jestem już w trakcie drugiego opakowania tego kremu, co znaczy, że go bardzo lubię. Dzięki niemu pozbyłam się problemu suchych skórek na czole. Bardzo fajnie nawilża, ma ładny zapach (mnie się podoba, chociaż wiem, iż wiele osób uważa, że jest za ostry), rano skóra jest gładka i matowa ale również ładnie nawilżona. Wyjątkowo mi ten kremik podpasował. W ogóle uważam, że cała ta seria jest udana.

Balsam do ust nagietkowy Alverde - tego typu produkty idą u mnie jak woda. Jest to przyjemny balsamik, choć jeszcze nie mój ideał. Ciągle szukam czegoś co sobie poradzi z moimi suchymi jak wiór ustami.

środa, 1 lutego 2012

Debiut zużyciowy - co dobrego przyniosł styczeń :)

Witajcie Kochani !

Już nie mogłam doczekać tej chwili. Już dziś koniec stycznia i pora na moje pierwsze podsumowanie projektu DENKO w nowym roku.
Obecnie mój projekt denko obejmuje głównie kosmetyki brytyjskie, ale polskich ci u mnie dostatek również, wiec dla tych co ciekawi czegoś nowego zapraszam do poczytania i mam zamiar również nie zawieść was w recenzjach polskich produktów. Miłego czytania.


Wiec z dumą prezentuje efekty mojej ciężkiej pracy styczniowej:


i w podgupach
  • Intensywnie nawilżający krem do rąk i paznokci INECTO PURE COCONUT - moje odkrycie, cudowny krem który zawiera 100% olejek kokosowy, fantastycznie się wchłania, naprawdę odżywia i regeneruje skórę, nie jest tłusty, konsystencja nie jest gęsta więc się dobrze rozprowadza a dla mnie to istotne w kremach do rąk, dodatkowy plus za działanie na paznokcie, które zdecydowanie rosły jak szalone i w dodatku mocne i białe (przy innych kremach nie zauważyłam czegoś takiego w dodatku nie brałam zadnych witamin) kupie na pewno znowu ps. posiada parabeny ale w ogole mi to nie przeszkadza w tym przypadku ;)
  • krem na noc Simple witaminowy - rewelacyjny lekki krem, łagodzący i odżywiający seria ta jest dobra szczególnie dla skóry wrażliwej, zdecydowanie kupie ogólnie jestem fanka tej firmy
  • zmywacz do oczu No 7 - dwufazowy zmywacz, nie podrażnia ale zostawia tłustą warstwę wokół oczu, plus za dobrą pompkę

  • żel do golenia Gillete Satin Care skóra wrażliwa z aloesem - lubię go bo pozstawia skórę gładką czasem nie wymaga użycia balsamu po, kupie na pewno
  • peeling Eveline Antycellulit - uwielbiam zawsze go mam, mimo że nie peelinuje ostro to dobrze działa, dodam że w połaczeniu z ostrą rękawicą działa rewelacyjne pobudzająco na skorę, no i ten zapach!! uwielbiam
  • odżywka Garnier Fructis Repair&Shine - to było drugie opakowanie, działa wygładzająco, zawiera 3 olejki odżywiające włosy, ładny orzeźwiający zapach ale jeden minus: szybko się zużywa i konsystencja jest za rzadka,
  • antyperspirant Garnier Invisi Mineral - mega duzy plus za skuteczność i niebarwienie ubrań, nie zostawia białych śladów, lekko duszący zapach ale mam już inny i jest idealnie, ps.b.wydajny
Najtrudniejsze zadanie w tym miesiącu

Na wstępie powiem tylko że UWIELBIAM produkty J&J, ich działanie na moją wrażliwą jest nieocenione, ale zużycie balsamu było dla mnie wyzwaniem bo zalegał u mnie już rok i kuszona tyloma odkryciami biedaczek ciągle szedł w kąt.
  • żel J&J - polecam każdy żel do ciała z tej firmy, ale mam jeden swój jeden jedyny ulubiony który czasem jest trudno dostępny w UK więc z braku laku ... szukam dalej mojego ideału po drogeriach :)
  • balsam J&J migdałowy - cudowny zapach (chyba mój ulubiony), konsystencja zbyt wodnista ale ogólnie jest ok, używanie żeli z tej firmy powoduje u mnie małe nasilenie lenistwa bo skóra po kąpieli nie wymaga mega dużego nawilzenia więc mamy wymówkę, ale mobilizacja, mobilizacja i skóra się odwdzięczyła poprawą :)
  • szampon Dove Intesive Repair - dobra regeneracja ale nie na długo, większą robotę odwaliła odżywka i to na razie koniec regularnych szamponów (aktualnie trwa u mnie sezon na testowanie szamponów w kostce Lush'a)

  • balsam Palmer's na rozstępy - z wit.E, kolagenem, elastanem i masłem shea, uczta dla osłabionej skóry, poprawa wyglądu skóry i zmniejszona widoczność rozstępów, tak tak i jeszcze raz tak
  • pasta wybielająca Pearl Drops - zdecydowanie wolę tą łagodniejszą wersję :)

Pierwsze zużycia w kolorówce jeej :) 
oba produkty - ulubieńcy ostatnich miesięcy

  • korektor Rimmel Match Perfection - odcien 010
  • maskara Maybelline Colossal Volume - czarna 

  • paski na nos i strefe T Beauty Formulas - na mnie w ogóle nie działają 
  • czepek w użyciu z maską Biovax'u
  • próbka serum wzmacniajacego - tyle wystarczyło żeby się przekonać że ten produkt raz cudownie działa na moje włosy i dwa jest wydajny (ps.już czekam na paczke z Polski) :)
Na koniec wyrzutki przeterminowane (ps. odkryłam ze produkt do masażu kupiłam już przeterminowany ale udało mi się to w porę odkryć bo już zabierałam sią za użycie) baj baj..


Miłego czytania i udanych zużyć w nowym miesiącu.

niedziela, 11 września 2011

W czasie wakacji grzecznie zużywałam swoje zasoby. Jestem dumna, że nie przybyło mi strasznie wiele w międzyczasie, ale i tak wciąż mam jeszcze sporo kosmetyków, które mi się dublują (i nie tylko!). Naprawdę nie mam usprawiedliwienia dla zapasu 10 żeli pod prysznic... -_-'

Oto efekty zużywania:
  •  Tonik Corrine de Farme - kosmetyki tej firmy można kupić w mniejszych drogeriach i czasami w supermarketach z dużym działem kosmetycznym. Mi się poszczęściło w poznańskim Tesco bodajże na Serbskiej. Świetne składy, niezłe ceny (tonik - 10 zł). Zadecydowanie warte uwagi.
  • Płyn micelarny Biodermy - recenzja.
  • Żel micelarny do mycia twarzy BeBeauty z Biedronki. Zrecenzowany na wielu blogach. Pewnie do niego wrócę, bo jest śmiesznie tani, a robi swoje.
  • Waniliowy żel pod prysznic z Alterry - konsystencja nieco glutowata. Nie pieni się tak rewelacyjnie jak żele oparte na SLS, ale jest skuteczny. Zmęczył mnie zapach, choć jest bardzo ładny i taki.. spożywczy :) Sprawiał, że chciało mi się sernika ;)
  • Kultowy peeling morelowy St Ives - coraz trudniej dostępny. Powoli znika z półek sklepów - kompletnie tego nie rozumiem, bo jest świetny. Szoruje niczym pumeks.
  • Żel pod prysznic z olejkiem Sunny Melon & Oil Nivea - bardzo przyjemny. Nie wysusza, dobrze się pieni. Ze śmiesznymi drobinkami-kapsułkami.
  • Szampon leczniczy Polytar - śmierdziel jakich mało, ale skuteczny. Znany osobom, które mają problem ze swędzącą skórą głowy.
  • Szampon Alterra dodający objętości. Nie powalił mnie na kolana, ale zawsze przyjemnie mi się używa produktów, co do których wiem, że nie są naszpikowane chemią.
  • Krem Aquasource Biosensitive recenzowałam niedawno na swoim blogu. Bardzo dobry, ale niestety drogi.
  •  Nivea Natural Action dezodornat w kulce - bez aluminium. Niektórzy narzekają, że nie jest zbyt skuteczny, ale mi wystarcza. Ładnie pachnie.
  • Żel do mycia twarzy Effaclar był moim niezbędnikiem 10 lat temu. Teraz jest dla mnie trochę zbyt wysuszający. Ten egzemplarz o pojemności 50 zł dostałam od uprzejmej dermokonsultantki w SuperPharm.





  • Matujący krem Collistar włoskiej marki perfumeryjnej zużyłam z przyjemnością do samego końca. Recenzja.
  •  Krem L'oreal Kod Młodości przeznaczony jest dla starszych kobiet. Miałam tylko próbkę z gazety. Kompletnie nie poradził sobie z nawilżeniem mojej skóry, więc nie wiem jak ma pomóc jeszcze starszym dziewczynom.
  • Żel do golenie Gilette zamieniam często tańszymi, ale jednak często do niego wracam, ale tylko gdy upoluję go na promocji.
  • Krem na noc Mineral Flowers, marki o świetnych składach dostępnej w Sephorach, może zniechęcać intensywnym zapachem geranium. Raczej tylko dla maniaczek ekoskładów.

sobota, 23 kwietnia 2011

Marcowo-kwietniowe



* zmywacz Isana - tym razem mały
* szampon Aussie - podobnie jak odżywka tak i szampon nie zachwycił mnie jakoś szczególnie
* maska złuszczająca - Ziaja Pro - to już drugie pudło zuzyte
* krem do rąk - Avon - bardzo go lubię i będa kolejne
* balsam migdałowy - AA - druga zużyta butelka, polubiłam :)
* żel migdałowy - Palmolive - żel z Shea, którego już nie ma był zdecydowanie lepszy
* krem na noc zimowy - Avon - lubiłam, mam drugie opakowanie czekające na kolejną zimę (na moim blogu pisałam o tych kremach http://lakierowo.blogspot.com/2010/12/avon-solutions-winter-zgrany-duet-na.html
* próbka kremu Balneokosmetyki - trochę sałobo nawilża, ale w końcu jest do cery tłustej i mieszanej ;)

Na zdjęciach nie ma truskawkowej soli do kąpieli w saszetce Joanny - po wsypaniu do wody parwie w ogóle nie czuć zapachu :/