Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 września 2012

Wrześniowe denka


Ostatnio miałam całkiem udane zużycia:
  • Krem Shape Up Dove. Nie zachwycił mnie. Pachnie jak zjełczały kosmetyk (od nowości miał taki zapach, więc to nie z powodu zepsucia). Całkiem nieźle nawilża, ale nie nie zauważyłam spektakularnego ujędrnienia i wygładzenia skóry. Plusem jest na pewno duża wydajność.
  • Peeling solny wyszczuplający Perfecta Spa. Słaby zdzierak, nie dla wielbicieli mocnego złuszczania. Nie spodobał mi się też jego cytrusowy zapach. Szczegółowa recenzja na blogu: KLIK.
  • Żel perfumowany Vanille Noir Yves Rocher. Ma cudowny, mocny, odurzający zapach wanilii, ale nie słodkoulepnej tylko takiej mrocznej, wieczorowej, "brudnej". Od tej woni można się uzależnić. Jako żel spisywał się świetnie  dobrze oczyszczał i nie wysuszał skóry. Tylko ma zbyt twardą butelkę no i ... cenę z kosmosu.
  • Olejek do kąpieli Tutti Frutti Farmony. W żadnym wypadku to nie olejek, tylko zwykły płyn do kąpieli. Słabo się pieni, nie wysusza skóry. Melonowy zapach niestety mnie nie zachwycił.


  • Peeling do stóp z pumeksem Yves Rocher. Mój ulubieniec od lat, sama już nie wiem ile zużyłam opakowań. Rewelacyjnie ściera i jest wydajny mimo małej pojemności.
  • Żel do stóp Foot Therapy z Biedronki. Przyjemny kosmetyk - tani, lekki, szybko się wchłania, odświeża na długo. Szkoda tylko, że mało wydajny.
  • Krem do rąk BeBeauty z Biedronki. Mój absolutny hicior za grosze. Używam go nie tylko do rąk. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Balsam do ciała wyszczuplająco-antycellulitowy Soraya Piękne Ciało. Zakochałam się przede wszystkim w opakowaniu, ale zawartość także zasługuje na uwagę. Szczegóły na blogu: KLIK

  • Emulsja do włosów Gloria. Moja ulubiona, codzienna odżywka - wracam do niej jak bumerang. Sprawia, że włosy są miękkie, sypkie, błyszczące, nawilżone, lepiej się układają i pozostaja dłużej świeże.
  • Szampon 'Wymarzona Objetość' Timotei z serii Jericho Rose. Niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Spodziewałam się lepszego działania po obiecującym składzie. Szczegóły na blogu: KLIK
  • Żel pod prysznic Bambus z miętą The Secret Soap Store. Bardzo fajny żel, ma mocno bambusowy, orzeźwiający zapach. Nie wysusza skóry, jest bardzo wydajny. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Hydrolat z kocanki z Biochemii Urody. Obok oczarowego to mój ulubiony hydrolat, bez którego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. Łagodzi podrażnienia, niweluje przebarwienia, nawilża, zapobiega pękaniu naczynek. Potwornie śmierdzi zepsutym mięsem, ale przywykłam już do tego zapachu.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Moje zużycia - CZERWIEC

Cześć dziewczyny !
Całe wieki mnie tu nie było. Wracam jednak do blogowego świata.Co prawda czerwiec jeszcze się nie skończył, ale chciałabym pokazać Wam moje zużycia, bo po pierwsze nie mam już gdzie trzymać pustych opakowań, a po drugie jestem w stu procentach pewna,że w czerwcu nic już nie zużyję.Myślę, że nie jest źle, bo wykończyłam aż 12 pełnowymiarowych produktów. Same zobaczcie 


TADAM !


1.Soraya, Antyperspirant - jestem pozytywnie zaskoczona, bo jak na "kulkę" dobrze się spisywał, dość szybko schnął i eliminował brzydki zapach. Ogólnie nie lubię tego typu antyperspirantów, ale z tym się polubiliśmy.
2.Garnier, Antyperspirant - to już moje kolejne opakowanie, miałam kilka wersji, ale do tej zawsze chętnie wracam


3. Ziaja, Demakijaż uniwersalny - wiem, że istnieje wiele niepochlebnych opinii na temat tego płynu, ja jednak nie narzekam. Nie lubię mleczek do demakijażu, bo mam wrażenie,że mnie zapychają. Teraz w moim zbiorze wyląduje napewno dwufaza z Bielendy.
4.Avon, SSS - zmiękczający krem do rąk. To moje 2 opakowanie, wykradłam mamie z zapasów.Cudów nie działa, ale uwielbiam go za zapach i szybkie wchłanianie


5.Orginal Source Mint&Tea Tree - bardzo lubię żele OS, ale ten wyjątkowo nie przypadł mi do gustu.Pachniał jak dla mnie płynem do mycia naczyń "Ludwik". Zużyłam go razem z TŻtem.
6.Bielenda, Tonik matujący Ogórek&Limonka - to też już 2 moje zużyte opakowanie, obecnie zdradziłam go dla toniku z Nivea.


7.Avon Naturals, Miód&Mleko, żel do mycia twarzy - kupiłam go w zestawie razem z kremem do twarzy i ubóstwianym przezemnie "miodzikiem". Nic złego mi nie zrobił, ale też nie zachwycił. Nie lubię jednak "słodkich" produktów do twarzy.

8.Avon Senses, balsam do ciała w sprayu - fajny gadżet na lato, nie kupię go jednak ponownie


9.BeBeauty, peeling do ciała - zapach po jakimś czasie bardzo zaczął mnie męczyć, zużyłam go "na chama", nie kupię ponownie, bo lubię typowe zdzieraki.

10.Synergen, puder matujący - tego pana chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Cieszę się bardzo,że zużyłam coś z kolorówki.


11.Biały Jeleń, płyn do higieny intymnej - i znów to nie pierwsze zużyte opakowanie.Bardzo mi przypasował, dodatkowo na plus to, że ma pompkę.Fajny produkt za niską cenę.


12.Avon Care, nawilżajacy balsam do ciała - całkiem wydajny, zapach bardzo długo utrzymywał się na ciele, nie robił z moją skórą nic specjalnego, rzeczywiście lekko nawilżał, ale nie na długo. Sądzę, że kupię na promocji jakiś inny wariant zapachowy.

Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej na temat któregoś z produktów, to śmiało pytajcie w komentarzu.Zapraszam serdecznie na mojego bloga:
Pozdrawiam, hoe


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Zużycia majowe


Tradycyjnie już na koniec miesiąca wstawiam raport dotyczący zużyć. Muszę przyznać, że maj nie był dobrym miesiącem w kategorii ZUŻYCIA / ZAKUPY… Chyba wiosenne słońce za bardzo mnie rozpieściło, bo poszalałam zakupowo a na koncie mam tylko 14 zużyć. Oto co w minionym miesiącu wykończyłam:



Zużycia majowe:


1. Odżywka do włosów YUNG z Rossmanna – dawno już wycofana z produkcji ale u mnie jeszcze się ostała. Bardzo dobra odżywka, nie obciążała włosów, nie przetłuszczała ich. Być może dostępna teraz w innym opakowaniu w Rossmanie

2. Balsam do ciała VENUS 400 ml – pisałam o nim TU

3. Maseczka bankietowa Tołpa – saszetka – trudno ocenić maseczce po jednej aplikacji ale cera jest po tym produkcie rozświetlona, a to za sprawą maluteńkich rozświetlających drobinek. Produkt godny uwagi. 


4. Kapsułki Rossmann – są zwolennicy i przeciwnicy tych kapsułek. Nadają się jedynie na     noc, bo olejek w nich zawarty jest tłusty. Kapsułki koją podrażnioną skórę, rano buzia jest miękka i gładka.. Doskonałe w jesienno-zimowym okresie, kiedy skóra potrzebuje nie tylko nawilżenia, ale i natłuszczenia. To już moje któreś opakowanie i chyba na razie muszę od nich odpocząć, bo z tym opakowaniem trochę się męczyłam
5. Krem glicerynowy AVON do rąk – Ogólnie nie lubię glicerynowych kremów… Ten natomiast bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ bardzo szybko się wchłania i nie pozostawiał tłustej warstwy. Doskonały do pracy biurowej, w której nie możemy nic zatłuścić czy pobrudzić.
6. Żel energetyzujący do mycia twarzy Clean & Clear – pisałam o nim TUTAJ

 7. Krem na noc 50 ml

8. Żel pod prysznic Senses 500 ml – Nie lubię żeli  z AVON za skład i często niezbyt przyjemny zapach. (choć bywają wyjatki). Ten zużyłam jako mydło w płynie do rąk. Nic szczególnego, poza ładnym fioletowym kolorem.

9.Krem pod oczy Anew AVON – recenzja TUTAJ

10. Płyn fizjologiczny do twarzy La Roche Posay 500 ml – pisałam o nim TUTAJ


 11. Peeling Lagoon AVON 200 ml – wcej na jego temat przeczytacie TU

12. Kremowy żel DOVE 55 ml – kiedyś już pisałam, że nie przepadam za kremowymi żelami pod prysznic. Ten z racji małych gabarytów towarzyszył mi na basenie. Przydał się nie tylko jako żel pod prysznic, ale i jako doskonały środek do zmycia makijażu


13. Płyn do płukania ust Meridol – Płyn i pastę do zębów Meridol bardzo lubię. Płyn do płukania nie zawiera szkodliwego dla szkliwa alkoholu za co ogromny plus. Kojąco wpływa na krwawiące dziąsła. Cała seria Meridol jest niezastąpiona dla osób mających problem z dziąsłami np. paradontoza, krwawiące dziąsła lub osób wrażliwych.

14. Kulka VICHY – Zrecenzowałam ją TUTAJ

Nie będę pisać o swoich zakupach, bo nie chcę dostać od Was batów. Zdradzę jedynie, ze zakupów mam więcej niż zużyć…

Napiszcie, czy miałyście któryś z wyzej wymienionych kosmetyków. Jak go wspominacie?

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Spowiedź kwietniowa


Po ascezie marcowej kwiecień przypominał mi trochę efekt jo-jo. Wpadły mi w ręce kosmetyki z różnych promocji, wyprzedaży czy wymian. Mam też na swoim koncie zużycia ale niestety nie jest ich nawet 2 razy tyle co zakupów. Cóż… dobre i to co udało mi się zużyć. W maju planuję góra 5 zakupów i to potrzebnych. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Bilans kwietnia.

Zużyte:

  • maseczka/peeling YR podwójna saszetka – pisałam o niej tutaj (klik), fajna na wyjazd czy wieczór z przyjaciółką. Maska peel-off delikatnie chłodzi, sam peeling nie porywa, ponieważ ma malutkie drobinki.  



  • suchy szampon Isana – chyba zaprzyjaźniliśmy się na dobre, bo już od wielu miesięcy się z nim nie rozstaję. Mam co prawda godnego następcę w postaci suchego szamponu Syoss, który obecnie gości w mojej szafie, ale póki co Isana spisuje się bardzo dobrze. Więcej na blogu (klik)
  • szampon ziołowy AVON – pisałam o nim tutaj (klik). Szampon ma super zapach i dobrą, bo nie za rzadką konsystencję. Jednak po zużyciu go zastanawiam się czy nie obciążał moich włosów, bo rano następnego dnia miałam wiszące strąki i bezwzględnie musiałam myć głowę. Teraz używam szamponu z YR i nie mam aż takiego problemu z włosami.
  • krem Biotherm matujący – miałam miniaturę 15 ml, byłam zadowolona aczkolwiek nie wiem czy kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Krem w pełnowymiarowym opakowaniu 50 ml kosztuje 160 zl a  nie jestem pewna czy jest lepszy niż nasze polskie jak np. Perfecta matujaca czy krem z Garniera. Wkrótce recenzja na blogu.

  • żel do biustu AVON – pisałam o nim tutaj (klik). Jeszcze raz podkreślę – TOTALNA PORAŻNA składowa – na 2 miejscu w składzie wysuszający alkohol denaturat!!!
  • balsam do ciała Be beauty – pisałam o nim na blogu (klik). Masło fajne, wydajne ale zapach pod koniec opakowania drażniący. Nie kupię masła o tym zapachu ponownie.
  • odżywka do włosów z farby do włosów – miałam z jakiejś farby tubkę odzywki. Włosy po niej bardzo fajnie się układały i były błyszczące. Szkoda że to tylko dodatek do farby, a nie produkt dostępny w sklepach na co dzień.
  •  żel pod prysznic Kamill – też już gościł na blogu (klik). Świetny, kwaskowaty zapach, orzeźwiający na letnie upały. Uwielbiam żele Kamill!!!

  • peeling St Ives – bardzo żałuję, ze peeling został wycofany ze sprzedaży. Był moim KWC!!!! Bardzo dobry zdzierak, kremowa konsystencja z porządnymi peelingujacymi drobinkami. Na razie nie znalazłam godnego następcy.
  • żel pod prysznic Dove 55ml – nie lubię kremowej konsystencji żelu, więc ten produkt nie będzie moim ulubieńcem. Plus za małe opakowanie, które świetnie się sprawdza podczas wyjazdu czy na basen. Dzięki swojej kremowej konsystencji nie wysuszał skóry, miała okazję uzyć go na basenie jako produktu do zmycia makijażu i tu spisał się świetnie, bo ani nie szczypał w oczy, nie wysuszył skóry i co najważniejsze doskonale poradził sobie z mocnym makijażem oczu.
  • mleczko do demakijażu AVON z imbirem – o nim też pisałam już na blogu (klik). Trochę mi się przejadł, bo zużywam już ente opakowanie. Czas pomyśleć o czymś innym. Jako produkt do mycia buzi jest bardzo dobry, ale nie radzi sobie w niektórych przypadkach jako środek do demakijazu np. z niektórymi tuszami do rzęs np. Colosal czy Scandal Eyes Rimmela. Rozmazuje tusz, pozostawia na oczach zacieki. Trzeba domywać oczy płynem micelarnym lub innym środkiem. 

  • płyn do demakijażu Maybelline 125 ml – na jego temat też była recenzja na blogu (klik). Teraz gdy się skończył żałuję, ze nie mam go pod ręką, bo mój obecny płyn z Kolastyny nie radzi sobie tak dobrze z tuszami Colosal i Scandal Eyes z Rimmela. Niestety tak jak już wspomniałam we wpisie na blogu, produkt nie jest dostępny osobno tylko jako dodatek do tuszu Maybelline.
  • farba do włosów Joanna – używam odcienia Jesienny Liść i nie zamienię tej farby na żadną inną. Używałam wielu różnych farb szukając odcienia rudego i absolutnie żadna czy droga czy tania nie spełniała moich oczekiwań, bo albo była zbyt czerwona albo wchodziła za bardzo w brąz. A ja szukałam rudej farby. I mam!!!! To jest mój KWC, który trzyma się bardzo długo, nie zmywa się tak szybko jak inne farby. Kolor jest idealny za małe pieniądze. Wszyscy wokół sądzą, że farbę nakładała mi fryzjerka w salonie…
  • krem do stóp Tołpa – o tym produkcie też był wpis na blogu (klik). Krem jest dobry, zmiękcza stopy, ale nie kupię ponownie tego produktu w opakowaniu Tołpy, bo ten sam krem o identycznym zapachu i bardzo podobnym składzie tylko w innym opakowaniu jest dostępny w Biedronce  z serii Be beauty, a cena tego biedronkowego jest znacząco niższa, więc po co przepłacać.

  • miniatura kremu antycell Lirene pomarańczowego – balsam szybko się wchłania, ma przyjemną konsystencję. Miałam jednak go zbyt mało by się wypowiedzieć czy ujędrnia skórę i czy rzeczywiście działa na cellulit. Zapach jak dla mnie trochę chemiczny.
  • szampon Biosilk 350 ml – moje KWC, o którym też już pisałam na blogu (klik). Nie plącze włosów, unosi je i rzeczywiście pogrubia. Włosy przepięknie się układają, są błyszczące i miękkie. Jedyny minus to opakowanie – szampon trudno się wydostaje przez tą mikroskopijną dziurkę w zakrętce oraz cena ok. 35/40 zł za 350 ml. Jeśli tylko wypatrzę w promocji na pewno się skuszę.
  • krem do rąk Kamill Intense + - fajny kremik w malutkiej tubce, w sam raz do torebki. Pięknie pachnie, szybko się wchłania. Sprawia, że dłonie są miękkie i gładkie. Przy zastosowaniu większej ilości pozostawia na dłoniach tłusty film co np. przy pracy biurowej nie jest mile widziane. 
Zapraszam na: WIELKI KUFER

czwartek, 5 kwietnia 2012

marcowe denko z torby wyskoczyło i zaskoczyło nawet mnie

Witajcie Kochani
Denko miało być już wczoraj opublikowane ale... ja jestem dupa i bateria nie naładowana - fotek nie było
Ale do rzeczy ten miesiąc był dla mnie bardzo intensywny i szczerze mówiąc byłam zszokowana rezultatem denka.
Cały miesiąc bieganiny do pracy i tak sobie wrzucałam do torby koło szafki nocnej i wrzucałam i SZOK
sami zobaczcie 
niektóre produkty zużywałam nawet od lutego (lub dłużej np. maska BIOVAX)

do rzeczy:
SZAŁOWA TRÓJCA DO WŁOSÓW :)

  • maska intesywnie regenerująca BIOVAX (do włosów słabych ze skłonnością do wypadania) - rewelacyjna maska, włosy wzmocnione i nawilżone, (używałam jej z serum a i e, również super, serum nadal w użyciu) prowadziłam małe statystyki z ciekawości i wystarczyła mi na 6 aplikacji a jak u was ??
  • odżywka Timotei fresh&strong normal hair - przypadkowe odkrycie w stylu dobra cena i odżywka jest rewelacyjna (100% wyciąg z ziól i zero parabenów) nono :) zapach i miękkość włosów wow 
  • odżywka Herbal Essences hello hydration - klasyka, uwielbiam i kupuje często 

SZAŁ DLA CIAŁ (tu już równie bywa)
  • balsam Skin So Soft z avonu - balsam  jest ok, ładnie pachnie, nawilża, lekko natłuszcza, za rzadka konsystencje ( \zużycie luty,marzec)
  • balsam ujędrniający DOVE - uwielbiam go, jest lekki, nawilża i lekko napina skórę, jego zapach dobrze mi się kojarzy :) kupie znowu jak tylko go znowu upoluję  (w Pl używałam kilka lat temu całej serii "zielonej" żelu pod prysznic, ten balsam, serum i coś jeszcze nie pamiętam) przypomniał mi pewne czasy, wiem że moze to troche subiektywne ale i tak uważam że to świetne produkty
  • foaming gel Rituals (tym razem) Zensation-Organic Rice Milk&Cherry Blossom - zapach odmienny od poprzedniego ale bardzo świeży i przyjemny, nawilża jest po prostu świetny, polecam
  • gel Dove go fresh ogórek i zielona herbata -orzeźwiający zapach, wydajny ale wysuszał mi skorę, po wymagała lekkiego nawilżenia, ogólnie ok 
  • próbka scrubu Sanctuary - powiem tak już mam produkt pełnowymiarowy bo mi się spodobał, ma delikatne drobinki i nie należy do mocnych zdzieraczy ale zapach jest mega relaksujący, niestety pewnie dostępny tylko w UK
  • mini wersja żelu FAB First Aid Beauty gentle body wash - probka z glossyboxa - jest to żęl do skóry wrażliwej, nie zawiera parabenów, i innych szitów ale niestety również bezzapachowy i bezbarwny, więc nie zauważyłam dosłownie nic ponieważ obecnie moja skóra jest normalna i bezproblemowa nie ma to znaczenia w wręcz brakowało mi tego czegoś w nim

  • rozgrzewający żel głęboko oczyszczający Nivea Visage - efekt rozgrzewania jest zaskakujący ale bardzo mi spasował, czuje że otwiera i czyści pory
  • łagodzący tonik Simple - zawiera w składzie (obok) rumianek, który zawsze dobrze się sprawdzał na mojej skórze, generalnie świetny tonik bez alkoholu i mam już następny w zapasie (niestety dostępny tylko w UK)
  • deo Garnier - klasyka, już o nim pisałam (widać że miesiąc był intensywny :)
  • paski na nos i brode - dalej męcze..
  • maseczka Soraya dotleniająca- jedna z moich ulubionych
  • szampon LUSH Seanik - mój faworyt na równi z New ( małe statystyki na dole, same zobaczcie ile użyć i przeliczcie na butelki szamponów :) plus to co na dole zostało wystarczyło na ostatnie użycie


A koniec bubel i ulubieniec kategoria ręce i nogi  
  • krem do stóp Triple Duty Avon - koszmar luty- marzec :/ nie lubie tego kremu, nie zrobił nic oprócz zniechęcenia mnie do aplikacji, za rzadki..
  • krem do rąk Eveline - świetny krem, nie sprawdził się tylko w ekstremalnym podrażnieniu moich dłoni ale ogólnie był na 5, mam już kilka ulubinych kremów do rąk i ten jest ok, kupiłabym go znowu
To już koniec mam nadzieje, że cieszycie prawie tak jak ja z mojego kolejnego sukcesu :)
Dziękuje za wszystkie miłe komentarze z poprzedniego  lutowego posta.

Miłego czytania i powodzenie w waszych zużyciach.

ThroughTheDayThroughTheLIfe :*

piątek, 2 marca 2012

Lubię koniec miesiaca

Jak dobrze, że luty już za nami. Pod względem zakupów był to miesiąc straszny, bo dużo nakupiłam . Nie udało mi się tym razem zużyć więcej niż kupiłam ale mogę pochwalić się 24 zużyciami (nie wszystko jest na zdjęciu).



Zużycia lutego:



  1. Jedwab do włosów Biosilk - każdy go zna, ja go lubię :)
  2. Maska do ciała Minerały Morza Martwego AVON - w sumie to nie żałuję, że się skończyła. ma dokładnie takie samo działanie jak maska błotna do twarzy Avon, tyle, że ta jest do ciała. Nie miałam jej kiedy używać więc cieszę się, że nie zagraca szafki. Chociaż muszę przyznać, że oczyszcza dobrze i fajnie wygładza ciało. 
  3. solny peeling Rossmann (recenzja tutaj)
  4. maska z oliwą z oliwek do włosów AVON - mi nie podeszła, bo choć ma poręczne opakowanie i fajny zapach to obciążała moje włosy i zaraz były tłuste.
  5. Krem ogórek i drzewo herbaciane AVON (recenzja tutaj)
  6. Peeling mocny do stóp Ziaja Pro 250 ml - był OK ale to słowo "mocny" w ogóle nie pasuje, bo drobinki są małe i raczej delikatne. Zastanawiam się, czy ten kosmetyk nie zawiera jakiegoś dodatkowego środka złuszczającego naskórek, bo stopy były po nim naprawdę gładkie
  7. mleczko do demakijażu z aloesem i imbirem AVON (recenzja tutaj)
  8. Krem zimowy – 4 pory roku (recenzja tutaj)
  9. Balsam antycell. Ziaja rozgrzewający - kosmetyk fajny, gesty, wydajny. Fajnie rozgrzewa skórę. Nie używałam regularnie by móc powiedzieć czy coś tam działa, ale nawilża i napina skórę.
  10. Pur Blanca 50 ml - lubię ten zapach :) przypomina mi czasy licealno - studenckie i pierwsze miłości :) i jest naprawdę trwały.
  11. Maseczka do twarzy z oliwą z oliwek AVON 75 ml - też znana i lubiana. Lubię ją o wiele bardziej niż tą z białą herbatą z AVON. Trochę mi się jednak znudziła i na razie nie kupię następnej. Zresztą mam szlaban (czytaj tutaj)
  12. miniatura balsamu Avene - fajnie się wchłania, zapach neutralny, jest OK i na pewno warto spróbować.
  13. miniatura kremu z mocznikiem LPR (recenzja tutaj) - jest naprawdę dobry i fajnie pachnie
  14. szampon do włosów farbowanych AVON (recenzja tutaj) - totalna maskara, nigdy więcej
  15. krem do stóp Ziaja Pro 250 ml - kremik  przyjemny, szybko się wchłaniał i likwidował zgrubienia na stopach.Jesli nadarzy się kiedyś okazja to kupię ponownie.
  16. Krem do depilacji Bielenda - jeden z lepszych na rynku. Z całego serca polecam.
  17. maseczka nawilżająca L’biotica – saszetka
  18. krem do rąk Kamill z rumiankiem 100ml - mimo iż lubię serię kremów Kamill to tego nie polubiłam, zapach srednio mi podszedł, zostawiał na dość długo tłusty film i niezbyt dobrze się wchłaniał. Stosowałam go jedynie na noc ale i tak czekałam aż się skończy
  19. Żel pod prysznic Johnson’s baby masło shea (recenzja tutaj) - jak dla mnie zapachowa katastrofa, mimo, że nawilżał dobrze to nigdy więcej do niego nie wrócę
  20. Krem odżywczy do twarzy AA 50ml - jak na krem odżywczy to wypadł słabo, bo jest zbyt lekki. Natomiast po zabiegach kwasami jak najbardziej ale to na dzień pod makijaż lub po południu. Na noc po kwasach szukam czegoś o gęstszej konsystencji. Ogólnie OK, ma przecudowny zapach.
  21. Krem matujący Avon Solutions 50ml - i tak i nie, bo jako krem, który mieszam z podkładem jest OK ale nie matowił mojej cery w ogóle, do tego to ciężkie szklane opakowanie, w którym nie widać dna. Zmęczyłam ten krem, ale nie chce go więcej na mojej półce.
  22. Perfumy Tresselle Mistique - moja miłość, są przepiękne aczkolwiek ciężkawe i jedynie na jesień/zimę lub wieczory we dwoje. Na szczęście drugi flakonik mam w zapasach.
  23. miniatura szamponu Clear - szampon jak szampon, nie mam łupieżu więc nie wiem czy go zwalcza.
  24. serum Bielenda do biustu - nie wiem czy cokolwiek zdziałał. Jedyne co mi się w nim spodobało to dobre ujędrnienie więc chyba o to chodziło.

środa, 29 lutego 2012

Zużycia noworoczne


Luty się kończy, tytka pęka w szwach, czas zrobić porządek w zużyciach i wrzucić je w końcu na bloga. No to przechodzimy do rzeczy:


Balsam z ekstraktem z aloesu Mrs. Potter's - używałam do mycia włosów, zarówno do całkowitego mycia odżywką jak i do metody OMO, sprawdza się super. Ma fajny, taki trochę męski zapach. Wydajnością nie grzeszy jeśli stosujemy do mycia, bo się nie pieni ale na szczęście nie jest drogi. Na pewno jeszcze do niego wrócę.

Żel pod prysznic Creamy cotton milk&provitamin B5 Luksja - nic mi się w nim nie podoba, ani zapach, ani opakowanie, działania rewelacyjnego też nie ma, ot po prostu myje. Nigdy więcej.

Balsam do włosów farbowanych świeża wiśnia Aile - tego balsamu również używałam do mycia włosów ale sprawdzał się w tym zadaniu zdecydowanie gorzej niż jego poprzednik, dodatkowo jest od niego znacznie mniej wydajny. Zapach, słodki, cukierkowy, na początku mi się podobał ale niestety szybko się nudzi i potem już tylko męczy. Nie kupię więcej. Wolę balsamy Mrs. Potter's.

Płyn micelarny Ultra Odżywianie AA - jak na razie to mój ulubieniec w tej dziedzinie aczkolwiek ja używam płynu micelarnego tylko i wyłącznie do zmywania dziennego makijażu oczu. Z ciężkim makijażem, z kreską żelowym eyelinerem radzi sobie gorzej dlatego wtedy sięgam po jakąś dwufazówkę. Mimo tego lubię go, nie podrażnia mi oczu, nic nie szczypie, nie wysusza.

Odżywka do włosów kręconych Balea - lubiłam efekt jaki daje na moich włosach. Były one wygładzone, mniej się puszyły i skręt był ładniejszy. Zapach ma bardzo delikatny, nie drażniący. Wydajność w porządku. Tylko z dostępnością problem bo jak wiadomo produktów tych w polskich sklepach nie znajdziemy. Jak będę miała jeszcze kiedyś okazję to pewnie kupię ponownie, tym bardziej, że nie była droga, raptem jakieś 2 euro.

Plastry z woskiem do depilacji na zimno Veet - a to produkt bubel, kompletna porażka, nigdy więcej plastrów z woskiem. Żeby dokładnie wydepilować łydki musiałabym zużyć przynajmniej dwa opakowania. Jeden plaster można przykleić maksymalnie 3 razy i za tym trzecim już i tak niewiele łapie. Mnóstwo z tym zachodu a efekt żaden.

Maseczka odżywcza Słodkie migdały Perfecta - moja ulubiona, używam zawszę gdy czuję, że mojej skórze przyda się ekstra dawka nawilżenia. Stosuję ja albo jako zwykłą maseczkę albo zamiast kremu na noc, troszkę grubszą warstwą. Zapach jest obłędny, kojarzy mi się ze śmietankowym budyniem. Szkoda, że nie jest dostępna w tubce.


Tonik witaminowy Essentials skóra wrażliwa Garnier - bardzo dobry tonik. Ma całkiem przyjazny skład, pachnie delikatnie różami, fajnie odświeża, nie podrażnia, nie wysusza. Jednym słowem dobry tonik. Lubię go i chętnie do niego wracam. Działaniem przypomina mi toniki Corine de Farme a jest łatwiej dostępny.

Tonik witaminowy Essentials skóra sucha i wrażliwa Garnier - nie jest to zły produkt ale mając porównanie do jego niebieskiego kolegi to mu dużo brakuje. Ma intensywniejszy zapach co mi osobiście przeszkadza. Po jego zastosowaniu nie odczuwam takiego komfortu jak po tej niebieskiej wersji.

Micelarny żel do mycia i demakijaży BeBeauty - o nim pisałam już poprzednio. Bardzo go lubię i często do niego wracam.

Krem do stóp i paznokci odżywczo-nawilżający BeBeauty - dla niewymagających stop będzie ok. Ja od kremu oczekuję czegoś więcej niż lekkiego nawilżenia.

Krem do rąk pure&natural Nivea - przy nim się trochę zaskoczyłam, jakoś nie mam zaufania do tej marki a okazało się, że to całkiem porządny krem. W porównaniu do innych drogeryjnych specyfików ma niezły skład i fajnie nawilża. Generalnie przyjemnie się go używało, pewnie kiedyś do niego wrócę.

Glam Shine 6H długotrwały błyszczyk L'oreal - jedyne wyrzutki, niestety albo i stety są już po terminie. Jakoś niespecjalnie je lubiłam. Fakt, utrzymywały się na ustach dłużej niż zwykłe błyszczyki ale kleiły się (szczególnie włosy na wietrze lubiły się do ust przyklejać), drobinki w nich nie należały do najmniejszych przez co czuć je było na ustach i wysuszały.

Krem nawilżający na noc Active Hydrating Olay - jestem już w trakcie drugiego opakowania tego kremu, co znaczy, że go bardzo lubię. Dzięki niemu pozbyłam się problemu suchych skórek na czole. Bardzo fajnie nawilża, ma ładny zapach (mnie się podoba, chociaż wiem, iż wiele osób uważa, że jest za ostry), rano skóra jest gładka i matowa ale również ładnie nawilżona. Wyjątkowo mi ten kremik podpasował. W ogóle uważam, że cała ta seria jest udana.

Balsam do ust nagietkowy Alverde - tego typu produkty idą u mnie jak woda. Jest to przyjemny balsamik, choć jeszcze nie mój ideał. Ciągle szukam czegoś co sobie poradzi z moimi suchymi jak wiór ustami.

środa, 1 lutego 2012

Debiut zużyciowy - co dobrego przyniosł styczeń :)

Witajcie Kochani !

Już nie mogłam doczekać tej chwili. Już dziś koniec stycznia i pora na moje pierwsze podsumowanie projektu DENKO w nowym roku.
Obecnie mój projekt denko obejmuje głównie kosmetyki brytyjskie, ale polskich ci u mnie dostatek również, wiec dla tych co ciekawi czegoś nowego zapraszam do poczytania i mam zamiar również nie zawieść was w recenzjach polskich produktów. Miłego czytania.


Wiec z dumą prezentuje efekty mojej ciężkiej pracy styczniowej:


i w podgupach
  • Intensywnie nawilżający krem do rąk i paznokci INECTO PURE COCONUT - moje odkrycie, cudowny krem który zawiera 100% olejek kokosowy, fantastycznie się wchłania, naprawdę odżywia i regeneruje skórę, nie jest tłusty, konsystencja nie jest gęsta więc się dobrze rozprowadza a dla mnie to istotne w kremach do rąk, dodatkowy plus za działanie na paznokcie, które zdecydowanie rosły jak szalone i w dodatku mocne i białe (przy innych kremach nie zauważyłam czegoś takiego w dodatku nie brałam zadnych witamin) kupie na pewno znowu ps. posiada parabeny ale w ogole mi to nie przeszkadza w tym przypadku ;)
  • krem na noc Simple witaminowy - rewelacyjny lekki krem, łagodzący i odżywiający seria ta jest dobra szczególnie dla skóry wrażliwej, zdecydowanie kupie ogólnie jestem fanka tej firmy
  • zmywacz do oczu No 7 - dwufazowy zmywacz, nie podrażnia ale zostawia tłustą warstwę wokół oczu, plus za dobrą pompkę

  • żel do golenia Gillete Satin Care skóra wrażliwa z aloesem - lubię go bo pozstawia skórę gładką czasem nie wymaga użycia balsamu po, kupie na pewno
  • peeling Eveline Antycellulit - uwielbiam zawsze go mam, mimo że nie peelinuje ostro to dobrze działa, dodam że w połaczeniu z ostrą rękawicą działa rewelacyjne pobudzająco na skorę, no i ten zapach!! uwielbiam
  • odżywka Garnier Fructis Repair&Shine - to było drugie opakowanie, działa wygładzająco, zawiera 3 olejki odżywiające włosy, ładny orzeźwiający zapach ale jeden minus: szybko się zużywa i konsystencja jest za rzadka,
  • antyperspirant Garnier Invisi Mineral - mega duzy plus za skuteczność i niebarwienie ubrań, nie zostawia białych śladów, lekko duszący zapach ale mam już inny i jest idealnie, ps.b.wydajny
Najtrudniejsze zadanie w tym miesiącu

Na wstępie powiem tylko że UWIELBIAM produkty J&J, ich działanie na moją wrażliwą jest nieocenione, ale zużycie balsamu było dla mnie wyzwaniem bo zalegał u mnie już rok i kuszona tyloma odkryciami biedaczek ciągle szedł w kąt.
  • żel J&J - polecam każdy żel do ciała z tej firmy, ale mam jeden swój jeden jedyny ulubiony który czasem jest trudno dostępny w UK więc z braku laku ... szukam dalej mojego ideału po drogeriach :)
  • balsam J&J migdałowy - cudowny zapach (chyba mój ulubiony), konsystencja zbyt wodnista ale ogólnie jest ok, używanie żeli z tej firmy powoduje u mnie małe nasilenie lenistwa bo skóra po kąpieli nie wymaga mega dużego nawilzenia więc mamy wymówkę, ale mobilizacja, mobilizacja i skóra się odwdzięczyła poprawą :)
  • szampon Dove Intesive Repair - dobra regeneracja ale nie na długo, większą robotę odwaliła odżywka i to na razie koniec regularnych szamponów (aktualnie trwa u mnie sezon na testowanie szamponów w kostce Lush'a)

  • balsam Palmer's na rozstępy - z wit.E, kolagenem, elastanem i masłem shea, uczta dla osłabionej skóry, poprawa wyglądu skóry i zmniejszona widoczność rozstępów, tak tak i jeszcze raz tak
  • pasta wybielająca Pearl Drops - zdecydowanie wolę tą łagodniejszą wersję :)

Pierwsze zużycia w kolorówce jeej :) 
oba produkty - ulubieńcy ostatnich miesięcy

  • korektor Rimmel Match Perfection - odcien 010
  • maskara Maybelline Colossal Volume - czarna 

  • paski na nos i strefe T Beauty Formulas - na mnie w ogóle nie działają 
  • czepek w użyciu z maską Biovax'u
  • próbka serum wzmacniajacego - tyle wystarczyło żeby się przekonać że ten produkt raz cudownie działa na moje włosy i dwa jest wydajny (ps.już czekam na paczke z Polski) :)
Na koniec wyrzutki przeterminowane (ps. odkryłam ze produkt do masażu kupiłam już przeterminowany ale udało mi się to w porę odkryć bo już zabierałam sią za użycie) baj baj..


Miłego czytania i udanych zużyć w nowym miesiącu.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Zużycia zbiorcze


1. Róż w kulkach - przerobiłam na prasowany
2. Odżywka do włosów Joanna z miętą i wrzosem. Zbyt rzadka konsystencja, ale jest to odżywka bez spłukiwania więc widocznie takie było założenie. Dla mnie to minus.
3. Krem do twarzy - miał poprawiać koloryt skóry, niczego takiego nie zauważyłam. Pięknie kakaowo pachnie.
4. Krem brązujący z serii Sopot - delikatny efekt, dzięki niemu nie byłam blada jak zawsze, więc pewnie do niego wrócę.
5. Silikonowy krem do rąk Avon.
6. Krem do stóp Avon Winter Spice. Przepiękny zapach, dobrze nawilża i wygładza skórę.
7. Scrub, jw.
8. Żel Avon Garden Of Eden - również polubiłam. Super zapach, ale chyba bardziej odpowiedni na cieplejsze miesiące, wydajny..
9. Szampon do włosów z łupieżem, Ziaja, na łupież niestety nie działa zbyt skutecznie
10. Avon, Petal by Cynthia Rowley. Lubiłam, ale teraz kiedy znalazłam swój jedyny zapach chyba byłby dla mnie za słodki.
11. Żel do twarzy z mikrodrobinkami, biedronka, nic szczególnego nie czyni. Niby myje, ale bez rewelacji.
12. Żel pod oczy, Eva natura
13. Avon, podkład w kolorze Ivory. Polubiłam właściwie dopiero kiedy została mi końcówka. 


Zapraszam do mnie, http://olla-mania.blogspot.com/

czwartek, 22 września 2011

Wrześniowe zużycia

Hej. Jest to moja pierwsza notka na tym blogu. Z tego miejsca chcę pozdrowić inne autorki tego bloga.

1. Marba puder do kąpieli czekolada z pomarańczą.
Opakowanie to wygodna saszetka zawierająca 75 g produktu. Po wsypaniu do wanny powstaje dosyć duża piana, która utrzymuje się z 15 minut. Woda zabarwia się na kolor  pomarańczowo-żółty i jest zmiękczona. Fajny gadżet, ale więcej nie kupię.
2. Kremowy żel do stóp - BeBeauty
To moja perełka. Kupiłam w Biedronce na 2,99 czy 3,99 (nie pamiętam). Myślałam, ze za taką cenę będzie to bubel, ale się myliłam. Jest to mój ulubiony krem do stóp. Szybko się wchłania i co najważniejsze nogi mniej się pocą. Krem zapobiega nieprzyjemnym zapachom. Rewelacja. Za taką cenę polecam.
3. Malwa Hand Care - Krem do rąk nawilżająco -wygładzający.
Krem kupiłam dawno temu za około 3 zł. Dla mnie jest super. Jeżeli chodzi o nawilżanie dłoni to jestem bardzo wymagająca, a ten krem spełnia wszystkie moje zachcianki. Poza tym jest bardzo wydajny.
Szczegóły tutaj: Kliknij.
Ziaja Blubel - mydło pod prysznic Jagoda i porzeczka.
Kocham, kocham, kocham. To już moje 5 opakowanie. Zapach boski. Pachnie rewelacyjnie, owocowo i soczyście. Nie nawilża, ale nie wysusza. Cena też bardzo fajna jak  za 500 ml (ja kupiłam w promocji po 4,50).
Avon - dezodorant w kulce
Zużyłam z wielkim trudem, bo dezodorant schnie dokładnie 15 minut, brudzi ubrania, pozostawia osad. Katastrofa. Plusem jest tylko zapach, ale mimo wszystko nie polecam. Jeden wielki bubel.

Jak widzicie zużycia niewielkie, ale myślę, ze z każdym miesiącem będzie ich więcej.
Zapraszam również na mojego bloga: szalone-zycie-kingi.blogspot.com

wtorek, 20 września 2011

Najnowsze zużycia.

Witajcie Czytelniczki!! :) Mam zaszczyt zamieścić swoją pierwszą notkę na blogu Mania zużywania! Tym samym pragnę powitać wszystkie współtwórczynie tego niesamowitego bloga. :)
Moje dotychczasowe zużycia, których udało mi się do tej pory nie wyrzucić, nie są zbyt piorunujące, bo jest ich tylko kilka. Oto one:

  • Podkład Miraculum Ideal Satin - jeszcze niedawno szukałam jakiegoś bardzo jasnego podkładu, który będzie pasował dla mojej tłustej cery. Z tej racji, iż moja skóra wydziela dużo znienawidzonego sebum, podkłady na mojej twarzy często ciemnieją... Dlatego też zawsze szukam najjaśniejszego koloru (oczywiście z uwzględnieniem pory roku, wiadomo, że latem się opalę). Miraculum bardzo ładnie matował moją cerę (uwzględniam w tym drobne poprawki w ciągu dnia) i nie sprawiał wrażenia maski na twarzy. Koszt to ok. 12zł. Pragnę też zwrócić uwagę, że Miraculum istniała dawniej jako uwielbiana przeze mnie KOLASTYNA. :)

Miraculum Ideal Satin
  • Balsam/mleczko do ciała Oriflame Silk & Cashmere. Totalna porażka, długo zajęło mi wyczerpanie tego kosmetyku. Średnio się wchłania i jest straaasznie rzadki! Często wylewał mi się opakowania. Jedyny plus to taki, iż nie podrażniał on skóry. Nawilżał słabo... Nie polecam w każdym razie. :)
Oriflame Silk&Cashmere
  • Krem do rąk Johnson's Body Care 24hour Moisture to moje wielkie odkrycie, szczególnie na porę jesienno-zimową!! :) Za 100ml tego specyfiku zapłaciłam niecałe 5zł. Krem jest nietłusty, idelanie się wchłania i pozostawia skórę rąk delikatną, nawilżoną i bardzo miłą w dotyku. To mój absolutny hit w tej kategorii, gdyż moje dłonie w okresie jesienno-zimowym są narażone na powstawanie suchych, odstających skórek.
Johnson's Body Care 24hour Moisture
  • Tusz do rzęs Yves Rocher Luminelle to jeden z moich najlepszych tuszy jakie do tej pory miałam okazję posiadać i używać. Opinie w internecie są bardzo podzielone, ale dla mnie służył bardzo dobrze i to przez dość długi czas. Po opakowaniu widać, że dość często go używałam, gdyż wszystkie możliwe napisy już się pościerały. :) Szczoteczka nie jest zachwycająco gruba, ale dla mnie dawała naturalny efekt wytuszowanych rzęs. Sam tusz sprawiał, że rzęsy nie były sztywne i z grudami, wręcz przeciwnie. Stawały się elastyczne! Obecnie produkt trochę się wysuszył i używam go czasem jako malowidełko dla moich brwi, bo delikatnie je przyciemnia.
Yves Rocher Luminelle
Zapraszam również na mojego bloga :)
http://modanablogi.blogspot.com/