Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 października 2012

zużycia wrześniowe

Oto co zużyłam we wrześniu:

1) Alterra, olejek migdały&papaja- kupiony z myślą o olejowaniu włosów, częściowo zużyty do oczyszczania twarzy (ma w składzie olejek rycynowy, więc jest gotową mieszanką ocm) Kupię ponownie.

2) Alterra, szampon z kofeiną i biotyną- jak dla mnie szampon jest produktem, który jest na skórze głowy zbyt krótko, żeby jego składniki mogły pobudzić porost, także nie będą go oceniać pod tym względem.
Dobrze myje włosy, bezproblemowo zmywa oleje, nie obciąża włosów, nie są po nim przyklapnięte, po umyciu są miłe w dotyku i puszyste. Zdecydowanie kupię ponownie.

3) Lirene, peeling antycelluitowy - to już któreś opakowanie. Znowu muszę powiedzieć, że peeling jest na skórze za krótko, żeby jego aktywne składniki mogły uczynić cuda. Ale w połączeniu z szorstką rękawicą zdecydowanie może pomóc. Ja go kupuję bo lubię porządne szorowanie całego ciała (no prawie całego, bo biust i dekolt traktuję delikatniej) Kupię ponownie, ale dopiero za jakiś czas, aktualnie mam ochotę na jakieś nowości.


4) Timotei organic delight, szampon healt&shine. Dla mnie średni, bez wielkich minusów, ale też wielkich plusów. A znowu wersję różową moje włosy bardzo polubiły. Nie kupię ponownie.

5) Joanna naturia, szampon len i rumianek- niska cena, łatwa dostępność (drogerie, supermarkety i hipermarkety) Włosy po nim są dobrze umyte, ale bez efektu przesuszenia, bardzo gładkie, puszyste, odbite u nasady, dobry dla osób z łatwo przetłuszczającymi się włosami. Gorąco polecam, a sama zdecydowanie kupię ponownie. W przyszłości spodziewajcie się pełne recenzji.

6)Joanna naturia, szampon z miodem i cytryną- kupiony z myślą o przetestowaniu wpływu miodu i cytryny na rozjaśnienie włosów (co się nie udało, bo jednocześnie stosowałam indyjskie kosmetyki z efektem przyciemniającym) Włosy mają po nim mniej objętości niż po wersji z lnem i rumiankiem (ale nadal nie są przyklapnięte), ale za to są bardziej wygładzone i jeszcze milsze w dotyku.
Do tego mocno pachnie miodem (dla mnie plus, niektórym może to przeszkadzać) Zdecydowanie kupię ponownie. W przyszłości spodziewajcie się pełne recenzji.

7)Balea, szamon dodający objętości z lotosem. Faktycznie dodaje objętości, mamy po nim puszyste, odbite u nasady włosy. Włosy po nim są średnie (ani nie bardzo suche, ani nie nawilżone i wygładzone) ale od tego w końcu mamy odżywki ;) Zapach także na plus. Do stosowania dzień w dzień nie polecam- dobrze odmieniać sobie jakimiś bogatszymi szamponami, ale na wyjście gdzie chcemy ładnie wyglądać- jest idealny, kupię ponownie.

8)Alterra, szampon dodający objętości papaja&bambus. Włosy puszyste, miłe w dotyku, błyszczące. Dobry szampon, ale nie aż taki by padać przed nim na kolana ;) Dodatkowym plusem jest jego zapach- pachnie jak mocno owocowe, musujące cukierki, na pewno poprawi nastrój w deszczowy poranek, Kupię ponownie.



9) Cien, sól do kąpieli z miodem- baardzo żałuję, że kupiłam tylko 2 opakowania, najlepsza z gotowych mieszanek soli do kąpieli jaką miałam, niecierpliwie czekam aż pojawi się ponownie (o ile się pojawi), wtedy zrobię spory zapas. Kupię ponownie.

10) Uriage, woda termalna - dla mojej skóry do codziennego stosowania, przy wyłączeniu hydrolatów lub toników z alantoiną/mocznikiem za słaba. Za to świetnie sprawdza się do zwilżania skóry przed nakładaniem maseczek oraz zwilżania ich w trakcie (niezbędne przy glinkach) Do codziennego stosowania też jest dobry, ale jako dodatek, do stosowania np raz dziennie, a raz dziennie coś innego. Kupię ponownie.

11) Capitavit, balsam pielęgnacyjny do włosów - najlepsza ze znanych mi na chwilę obecną wcierek do skalpu, nie będę się rozpisywać, bo niedługo zaczynam następną kurację, a po niej spodziewajcie się recenzji. Kupię ponownie.


12. Isana Hair, odżywka, preparat intensywnie pielęgnujący ( z pantenolem i proteinami) - od jakiegoś czasu staram się używając odżywek mieszać nawilżającą z proteinową- tak dla równowagi, ponieważ ani nadmiar nawilżaczy ani protein nie jest na dłuższą metę dobry.
Tutaj mamy i proteiny i substancje nawilżające, czyli dobrą gotową odżywkę mającą wszystko co trzeba. Kupię ponownie.

13. Isana hair, odżywka liquid silk z jedwabiem- solo za słaba, zmieszana z nawilżającą - ok. Jednak i tak czegoś mi w niej brak, wolę bogatsze odżywki- Raczej nie kupię ponownie. 

14. Natur Vital, odżywka z szałwią- na plus naturalne ekstrakty, na minus słaba reszta składu, ani za bardzo nie nawilża ani nic podobnego, zużyłam dopiero po jej stuningowaniu- bez tego jest na moje włosy za słaba. Pierwszy produkt tej firmy, z którego nie jestem zadowolona. Nie kupię ponownie.

15.Balea- 2 minutowa maska z kokosem- maską to bym tego nie nazwała, za to idealna dla osób, które chcą w krótkim czasie mieć ładne włosy, są po niej miękkie i błyszczące. Dodatkowy plus za zapach. Kupię ponownie. (tylko z dm już została wycofana na rzecz nowej wersji, spotkacie jeszcze na allegro, gdzie i ja zrobiłam jej zapas)



16. Sensations, mascarilla capilar- kupiona na wakacjach, jako ciekawostkę podam fakt, że była wersja do włosów farbowanych, suszych i normalnych- każda o zupełnie identycznym składzie, taki mały chwyt marketingowy ;) W składzie ma m.in aloes (ulubieniem moich włosów), ekstrakt z papaji. Działa i w krótkim czasie, ale nałożona na długo daje jeszcze lepszy efekt. Włosy są miękkie, śliskie, bardzo miłe w dotyku. Kupię ponownie. (kiedyś tam  jak będzie okazja, na szczęście mam jeszcze opakowanie w zapasie, albo i dwa)

17.Biovax- intensywnie regenerująca maseczka, wersja z proteinami mlecznymi- jeśli chodzi o waxy to mój numer jeden, więcej w recenzji, która pojawi się niedługo. Kupię ponownie (a  w sumie już kupiłam parę dni temu :) )


18. Radox, żel pod prysznic waniliowy feel good fragrance- cieszę się, że ta marka od jakiegoś czasu dostępna jest w Polsce. Najładniejszy waniliowy żel pod prysznic jaki znam. Nie wysusza. Kupię ponownie.

19. Isana, olejek pod prysznic Mam mieszane uczucia- na pewno dobry do suchej skóry, ale z 2 strony mam wrażenie, że się nie domyłam (po prostu przyzwyczajenie do tradycyjnych żeli) I ten zapach- duży minus. Raczej nie kupię ponownie (a jak kupię dodam ładnych olejków)

20. Original Source, żel pod prysznic cytryna i drzewo herbaciane- mój ulubiony żel pod prysznic do porannego użytku- jego zapach pobudza. Dużym plusem jest to, że zapach jest efektem występowania w składzie naturalnych olejków, a nie sztucznych aromatów- mamy więc nie tylko poranne mycie ale i małą aromaterapię. Kupię ponownie.

21. Original Source, żel pod prysznic spearmint shower - pachnie jak guma do żucia orbit spearmint. Nie wiem czy kupię ponownie - ale tylko przez zapach, bo chociaż na początku podobał mi się, to niestety szybko się znudził.

22.Yves Rocher- oliwkowy żel pod prysznic. Jeden z moich ulubionych żeli pod prysznic. W składzie m.in ekstrakt z oczaru wirgisjkiego, jest delikatny, nie wysusza skóry, nie napiszę też że nawilża- bo jest na skórze za krótko by mógł coś takiego robić, ale skóra jest po nim miła w dotyku. Uwielbiam jego zapach- kojarzy mi się ze spa w krajach południa. Zdecydowanie kupię ponownie. 


23. Bebauty, sól do kapięli rozgrzewająca o zapachu owoców cytrusowych- sól jak sól, plus za naturalne ekstrakty, ale mimo wszystko są lepsze i o zapachu, który bardziej mi się podoba. Nie kupię ponownie.

24. Efektima, dry skin cure, kuracja dla suchej skóry- minus za zapach, plus za działanie, świetnie nawilża, ratuje nawet mocno suchą skórę. Kiedyś postanowiłam zażyć kąpieli z olejkiem grejpfutowym, z czego moja skóra ewidentnie się nie cieszyła, ale balsam uratował mnie i moją skórę. Kupię ponownie.

25. Cien, sól do kąpieli stóp- całkiem dobra, chociaż wolę sole firmy on-line. Nie wiem czy kupię ponownie.

26. Balea, masło do ciała mango- masło mango bez mango ;) Za to mamy w składzie masło shea, kakaowe i różne ekstrakty, dobrze nawilża, nie ma problemów z rozsmarowaniem (o ile dobrze wytrze się skórę) Ma drobinki- dla jednym będzie to plusem, dla innych minusem. Z tego co wiem zostało wycofane, więc nie będę się rozwodzić czy kupię czy nie, ale gdyby było w ofercie rozważyłabym jego kupno.

27. L'orient - czarne mydło oliwkowe, wersją z różą damasceńską- uwielbiam ten produkt! Do tego ma bardzo przyjemny zapach. Pełna recenzja wkrótce. Kupię ponownie.

środa, 26 września 2012

Wrześniowe denka


Ostatnio miałam całkiem udane zużycia:
  • Krem Shape Up Dove. Nie zachwycił mnie. Pachnie jak zjełczały kosmetyk (od nowości miał taki zapach, więc to nie z powodu zepsucia). Całkiem nieźle nawilża, ale nie nie zauważyłam spektakularnego ujędrnienia i wygładzenia skóry. Plusem jest na pewno duża wydajność.
  • Peeling solny wyszczuplający Perfecta Spa. Słaby zdzierak, nie dla wielbicieli mocnego złuszczania. Nie spodobał mi się też jego cytrusowy zapach. Szczegółowa recenzja na blogu: KLIK.
  • Żel perfumowany Vanille Noir Yves Rocher. Ma cudowny, mocny, odurzający zapach wanilii, ale nie słodkoulepnej tylko takiej mrocznej, wieczorowej, "brudnej". Od tej woni można się uzależnić. Jako żel spisywał się świetnie  dobrze oczyszczał i nie wysuszał skóry. Tylko ma zbyt twardą butelkę no i ... cenę z kosmosu.
  • Olejek do kąpieli Tutti Frutti Farmony. W żadnym wypadku to nie olejek, tylko zwykły płyn do kąpieli. Słabo się pieni, nie wysusza skóry. Melonowy zapach niestety mnie nie zachwycił.


  • Peeling do stóp z pumeksem Yves Rocher. Mój ulubieniec od lat, sama już nie wiem ile zużyłam opakowań. Rewelacyjnie ściera i jest wydajny mimo małej pojemności.
  • Żel do stóp Foot Therapy z Biedronki. Przyjemny kosmetyk - tani, lekki, szybko się wchłania, odświeża na długo. Szkoda tylko, że mało wydajny.
  • Krem do rąk BeBeauty z Biedronki. Mój absolutny hicior za grosze. Używam go nie tylko do rąk. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Balsam do ciała wyszczuplająco-antycellulitowy Soraya Piękne Ciało. Zakochałam się przede wszystkim w opakowaniu, ale zawartość także zasługuje na uwagę. Szczegóły na blogu: KLIK

  • Emulsja do włosów Gloria. Moja ulubiona, codzienna odżywka - wracam do niej jak bumerang. Sprawia, że włosy są miękkie, sypkie, błyszczące, nawilżone, lepiej się układają i pozostaja dłużej świeże.
  • Szampon 'Wymarzona Objetość' Timotei z serii Jericho Rose. Niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Spodziewałam się lepszego działania po obiecującym składzie. Szczegóły na blogu: KLIK
  • Żel pod prysznic Bambus z miętą The Secret Soap Store. Bardzo fajny żel, ma mocno bambusowy, orzeźwiający zapach. Nie wysusza skóry, jest bardzo wydajny. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Hydrolat z kocanki z Biochemii Urody. Obok oczarowego to mój ulubiony hydrolat, bez którego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. Łagodzi podrażnienia, niweluje przebarwienia, nawilża, zapobiega pękaniu naczynek. Potwornie śmierdzi zepsutym mięsem, ale przywykłam już do tego zapachu.

wtorek, 31 lipca 2012

Część zużyć z czerwca i lipca


  • Płyn micelarny Ziaja Ulga. Sprawdził się do twarzy, jednak do oczu niekoniecznie. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Mydło w płynie Original Source Mint & Tea Tree. Ma rewelacyjny, odświeżający zapach mięty, świetnie myje. Ponarzekać można tylko na cenę. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Szampon Jabłko Antonówka Barwy. Genialny oczyszczacz, zresztą jak wszystkie szampony tej firmy. Do tego pięknie, jabłuszkowo pachnie. Szczegóły na blogu: KLIK. 


 

  • Ujędrniające masło do ciała Be Beauty z Biedronki. Bardzo fajne masełko, dobrze nawilża, ma intensywny, odświeżający zapach. Szczegóły na blogu: KLIK.
  •  Krem na noc do cery problemowej Niszcz Pryszcz firmy Kosmetyki DLA. Moje największe odkrycie kosmetyczne tego roku. Dzięki niemu oraz wersji dziennej tego kremu wyleczyłam się z trądziku. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Płyn dwufazowy do demakijażu oczu Yves Rocher. Mój zdecydowany faworyt w demakijażu oczu. Zużyłam mnóstwo opakowań. Szczegóły na blogu: KLIK.



  • BB krem Intense Classic Balm Skin79. Absolutne odkrycie  makijażowe. Po erze minerałów, dzięki temu bb kremowi na pewno pozostanę przy bb. Szczegóły i swatche na blogu: KLIK.
  • Jedwab Biosilk. Nie byłam z niego zadowolona. Wysuszył mi końcówki. Kiedyś go lubiłam, a teraz mam wrażenieni, że jest bardziej rozwodniony i mniej wydajny.
  • Glinka różowa Argiletz. Jak wszystkie glinki sypkie trudna w używaniu, ale skuteczna. Trochę barwiła skórę na czerwono-ceglasto, ciężko było zmyć ten barwnik z twarzy. Znacznie delikatniejsza niż glinka zielona.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Podsumowanie marca czyli wielkie zużycia i zero zakupów!

Zaczął się kwiecień, więc czas na pożegnanie marca. Udało mi się wytrwać w postanowieniu i nie kupić NIC!!! Hura!!!! Za to zużycia są pokaźne.
 


ZUŻYCIA MARCA:



  1. Szampon do włosów rudych Isana 250ml - recenzja TUTAJ
  2. Odżywka do włosów  zniszczonych, uszkodzonych i łamliwych Elseve 400 ml
  3. Owocowy mus do mycia ciała Kokos AVON 400ml
  4. Żel pod prysznic Discover Columbia 250ml - recenzja TUTAJ

  1. Regenerator suchej skóry Pro-odżywcze mleczko regenerujące Tołpa 195ml - recenzja TUTAJ
  2. Dezodorant Rexona 0% alcohol
  3. Żel 3 w 1 z wyciągiem z aloesu i imbiru AVON - recenzja TUTAJ
  4. Tonik glikolowy z cytryną 10% AHA 
  1. Krem Bioderma Hydrabio Riche 40ml
  2. Odżywka do włosów Pantene Pro V 75ml
  3. Oliwka Hipp 25ml
  4. Szampon Dove Intensive Repair 50ml


  1. Miniatura balsamu z hotelu
  2. Maseczka 4 w 1 Tołpa saszetka - recenzja TUTAJ
  3.  Krem do rąk truskawkowy AVON - recenzja TUTAJ
  4.  Maseczka błotna z Morza Martwego AVON – 75ml - recenzja TUTAJ
  5.  Krem do stóp Neutrogena
Udało mi się zużyć 2 rzeczy z kolorówki: 

  1. Złoty cień do powiek w kremie Oriflame - bardzo żałuję, że się skończył
  2. Tusz 24k AVON - recenzja TUTAJ

Nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach ale zużyłam w marcu jeszcze:
  1.  Krem do rąk Kamill Sensitive z pompką 150 ml
  2.  Płyn micelarny 200 ml
  3. Żel Bioderma  – saszetka
  4. Maseczka oliwkowa Rossmann - saszetka
 Co sądzicie o moich zużyciach? Używałyście tych kosmetyków? Jakie są wasze opinie? Zapraszam do komentowania tu lub na moim blogu WIELKI KUFER

niedziela, 25 marca 2012

Marcowe zużycia - pielęgnacja i nareszcie kolorówka!


W marcu nie mam za dużo zużyć, ale trafiły się wreszcie zużycia kolorówkowe (z lutego i marca), które cieszą mnie najbardziej.
  • Szampon do włosów blond Reflets Naturels od Yves Rocher. Ślicznie rozjaśnia włosy i dodaje refleksów, niestety wzmaga przetłuszczanie włosów. Szczegóły na moim blogu: KLIK.
  • Krem na pękające pięty z lnem od Polleny Ewy. Mój ulubieniec w pielęgnacji stóp - rewelacyjny tłuścioch. Szczegóły na moim blogu: KLIK.
  • Balsam do ciała Miód & Sosna z serii Aromasensation od Bielendy. Niestety nie polubiliśmy się za bardzo. Szczegóły na moim blogu: KLIK.
  • Saszetka do kąpieli Eukaliptus i Cytrys Dresdner Essenz. Zakochałam się w tych saszetkach! Ta barwi pięknie wodę na zielono, pachnie eukaliptusem pomieszanym z cytryną, świetnie udrożnia drogi oddechowe.
  • Maseczka nawilżająca z glinką zieloną od Ziai. Ta maseczka to chyba moje pierwsze rozczarowanie marką Ziaja. Ma konsystencję gęstej, zielonkawej pasty. Dobrze się rozprowadza, ładnie pachnie, nie ściąga nieprzyjemnie skóry, łatwo się zmywa. Saszetka starcza na dwa użycia. Efekty raczej żadne. Nawilża słabo, może trochę wygładza.W dodatku potwornie mnie pozapychała.
  • Błyszczyk Sweet & Wet Vipery nr 7. To błyszczyk w kolorze cielistym, jasny, z maleńkimi, skrzącymi drobinkami (żaden tandetny brokat). Pięknie rozświetla i dopełnia mocniejszy makijaż oczu. Nie klei się, nie lepi ust, nie zbiera w załamaniach, jest trwały, ma owocowy zapach (ale nie sztuczny), przyjemny smak. Na początku przeszkadzał mi jedynie aplikator, ale nauczyłam się szybko nim posługiwać. Na pewno kupię jeszcze nie jeden.
  • Kredka Long Lasting czarna od Essence. Moja ulubiona kredka. Jest miękka, równomiernie rozprowadza się na powiekach. Ma kolor głębokiej, wyrazistej czerni (nawet na cieniu do powiek), nie rozmazuje się, nie trzeba jej temperować, i uwaga ... wytrzymuje całonocną imprezę! Używam jej co jakiś czas, jako element dziennego makijażu i ani razu mnie nie zawiodła, nie starła się, nie rozmazała.
  • Szminka w płynie Namiętnik od Paese. Uwielbiam ją! Ma niespotykany zapach świątecznego piernika. Jest trwała, mocno kryjąca, cudnie się błyszczy, ma wygodny aplikator. Kupiłam już kolejną pomadkę Namiętnik, bo nie wyobrażam sobie zostać bez niej :)

piątek, 2 marca 2012

Denka ze stycznia i lutego

Pewnie dla niektórych to niedużo, ale ja jakoś staram się szanować kosmetyki i nie wylewam ich tonami na siebie, żeby mieć co miesiąc puste opakowania do pokazania ;) Za to przykładam się, aby zostały wykończone do ostatniej kropelki. Zużycia z ostatnich tygodni prezentują się następująco:


Od lewej:
1. Possibility Vanilla Żel Szampon Płyn do kąpieli 3w1
Kosmetyk miał służyć jako żel pod prysznic, szampon i płyn do kąpieli. Jako żel pod prysznic i płyn do kąpieli sprawdzał się idealnie, jako szampon - wcale. Zapachy produktów z tej serii zostały zainspirowane deserami (stąd przepis na  Crème brûlée na odwrocie opakowania). Wydajny, dobrze się pieni i wspaniale pachnie wanilią (zawsze mnie ten zapach relaksuje). Jedyną jego wadą jest to, że jest dziwnie gęsty (prawie stała konsystencja) przez co ciężko się wydostaje z butelki.
2.  Pianka do golenia dla Pań Venus
Dzięki niej skóra po goleniu jest gładziutka jak pupcia niemowlaka :) W ogóle nie podrażnia. Na początku pianka nie przypominała pianki, ale później "rozkręciła się" i uzyskała odpowiednią konsystencję, chociaż pod koniec znowu (że tak to nazwę) "pultała". Ciężko się aplikuje (przycisk jest trochę oporny).
3.  Antyperspirant Cien Sensitive (lidlowy)
Chyba najtańszy ze stojących na półce :D Wybierałam na szybko, kierując się dobrymi opiniami na temat kosmetyków tej marki. Ma śliczny, kremowy zapach (kojarzy mi się z migdałami) i utrzymuje się cały dzień. Jest może troszkę zbyt wodnisty, ale za to nie podrażnia skóry i niweluje zapach potu.
4. Acne-Stop Preparat na trądzik
Stosowałam produkt punktowo, ale można go również stosować na całą twarz. Najlepszy preparat na trądzik, jaki kiedykolwiek miałam!!! Po jednym użyciu (na noc) wszystkie pryszcze były rano wygojone. Niweluje stare blizny i wygładza skórę. Posiada delikatny zapach, ale nie jest on odpychający, jak w przypadku większości tego typu produktów. Polecam wszystkim, którzy borykają się z trądzikiem.
5. Ingrid Czarny eyeliner No Limits Beauty
Całkiem przyjemny eyeliner w pisaku, niestety szybko wysycha. I chociaż pod koniec żywotu tego kosmetyku na skórze jest szansa namalowania kreski, to na powiece pomalowanej cieniem już się roluje.
A jak Wasze zużycia w tym czasie?
Zapraszam na mój blog http://sysunia1986.blogspot.com/ :)

środa, 1 lutego 2012

Styczniowe zużycia


 Head&shoulders - szampon nawilżający

Szampon ten nie nawilża. Nie dostałam po nim łupieżu. Pachnie dosyć mocno, ale zapach ten mi się podoba. Raczej nie kupię go ponownie, bo szukam szamponów bez SLS-ów.
jednak dobrze zmywa oleje i oczyszcza. Można spróbować, bo najgorszy nie jest.
 Ziaja med płyn do higieny intymnej nawilżający

Bardzo delikatny, nie zawiera substancji zapachowych. Dobrze myje i odświeża, nie podrażnia, a w dodatku jest bardzo wydajny. Dokupienia w aptekach po 10-11 zł.
Jednym słowem spełnia swoje zadanie. Na pewno kupię ponownie.
 Carmex

Mój ulubieniec. Kolejne opakowanie już mam. Świetnie nawilża, ładnie pachnie, jest bardzo wydajny. Miałam go z 3 miesiące, a używam parę razy dziennie. Na spierzchnięte usta super. Nie ma lepszej pomadki.


 Kosmetyki Elfa Olejek do kąpieli bergamotka i limonka.

Bardzo go polubiłam. Pachnie obrębie. Spełnia swoje zadanie. Nadaje się również pod prysznic i tak go właśnie najczęściej używałam.  Bardzo fajnie się pieni , dobrze myje i odświeża. Spełnia swoje zadanie. Wadą jest dostępność, a raczej jej brak. Kupimy go tylko przez Internet. W promocji mona go kupić po 12 zł, a normalnie kosztuje 16 zł. Jeżeli macie okazję wypróbować to polecam. Co prawda nie nawilża, ale też nie wysusza.
Pisałam o nim tutaj






Spray do stóp (firma Sobieraj)
Bardzo fany. Miałam go długo, ale dopiero niedawno mi się o nim przypomniało. Stopy są po nim mięciutkie i bardzo gładkie, nawet mnie się pocą. Fajny na lato. Polubiłam go. Wadą jest dostępność (internet)

Antyperspirant mineralny Garnier

Dobrze chroni, ładnie pachnie. Podrażnia jednak skórę po goleniu. Szybko się wchłania, nie brudzi ubrań.
  Pisałam o nim tutaj














Mój blog

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Kolejne zużycia

Moje ostatnie zużycia:
  • Żel aloesowy firmy Gorvita. Używałam go głównie do wcierania w skórę głowy, która była przesuszona. Stosowałam razem z wodą brzozową, która świetnie poprawia kondycję włosów i zmniejsza ich wypadanie, jednak nieco wysusza. Z żelem Gorvity ten problem praktycznie wyeliminowałam. Niestety zdarza mi się mieć teraz większe skłonności do łupieżu. Łagodzi skórę po depilacji, niweluje ranki i podrażnienia. Żel jest przezroczysty, lepki, niemal bezzapachowy. Dość szybko się zużywa. Ma naprawdę dobry skład, bez zbędnej chemii.
  • Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu bzu Joanna 700 ml. Recenzja na blogu KLIK
  • Szampon ekologiczny Yves Rocher. To dobry szampon bez ulepszaczy i silikonów. Wzorowo oczyszcza włosy z brudu, olejów, środków do stylizacji. Ma większą od innych szamponów pojemność - 300 ml. Jest wydajny, dobrze się pieni. Nie wzmaga przetłuszczania włosów, nawet mam wrażenie, że pozostają dzięki niemu świeższe przez dłuższy czas.Jedyne co mi w nim nie odpowiada to zapach. Nie lubię cytrusów, a wyczuwam w nim właśnie cytrusowo-odświeżaczowe nuty. Cenię sobie bardzo akcję Yves Rocher: jeden szampon - zasadzone drzewo, dlatego na pewno jeszcze nie raz go kupię.
  • Odżywka bananowa The Body Shop. Recenzja na blogu KLIK
  • Krem odżywczo-kojący do cery suchej i wrażliwej Herbika Plant Ziai.Mam cerę tłustą, dla której ten krem się nie nadaje. Ponieważ dostałam go w prezencie, zużyłam do szyi. Sprawdził się świetnie. Jest bardzo tłusty, lepki, treściwy, gęsty. Ma całkiem przyjemny, trochę ziołowy zapach. Topornie się rozsmarowuje, pozostawia błyszczącą i grubą warstwę, co jest oczywiste w przypadku tłustych kremów. Nawilża naprawdę dobrze i długotrwale.
    Nie jest wydajny, zużyłam go w niecałe dwa miesiące używając zazwyczaj raz dziennie lub rzadziej. Czasami posmarowałam też dekolt. Chociaż mam tendencję do zapychania skóry także na dekolcie, nic złego się nie działo.
  • Pianka peelingująca z serii Trzech Herbat Yves Rocher. LinkRecenzja na blogu KLIK

niedziela, 15 stycznia 2012

Orlicowe zużycia z grudnia

Wiem, że się nieco spóźniłam z tymi grudniowymi zużyciami, ale co tam, ważne, że w ogóle się chwalę i że zużywam, prawdaaa? ;)
Jestem z siebie dumna, bo udało mi się nieco uszczuplić moje żelowo-kąpielowe zapasy, a ta kategoria ostatnio szybko się u mnie rozrasta. 
  (wybaczcie podpisy z mojego bloga ;))

A więc co my tu mamy?
  • szampon z odżywką Joanna Naturia z tatarakiem
Wielkie bydle, które dłuuugo mi się zużywało. Tani, przyjemny szampon do codziennego stosowania, o ładnym zapachu, dobrze oczyszcza włosy, choć czasem nieco też je obciąża. Tu cała recenzja.
  • żel pod prysznic BeBeauty Japonia
 Tak naprawdę nie bardzo mam co napisać... Żel o ładnym świeżym zapachu, dość dobrze się pienił, był średnio wydajny. Tych granulek właściwie się nie wyczuwało w codziennym użytkowaniu.
  • relaksująca sól do kąpieli BeBeauty Lawenda
Tu bez szału - bardzo chemiczny, absolutnie nie lawendowy zapach, ledwo zmęczyłam tę sól do końca. Nie robiła nic z wodą, tylko lekko barwiła, zapach na szczęście w tej sytuacji dość szybko znikał. Po sole BeBeauty już raczej nie sięgnę... Tu cała recenzja.  
  • olej z pestek winogron
Zużyłam go trochę do włosów, a trochę do pichcenia, ale nie kupię więcej. Na moich włosach nie sprawdził się jakoś rewelacyjnie, są lepsze oleje.
  • naturalne mydło Yardley London Cytryna i Werbena
Miło dla odmiany czasem poużywać sobie czegoś innego niż żelu pod prysznic, zwłaszcza, że to mydło naprawdę nawilża skórę! W dodatku na tyle dobrze, że można darować sobie balsam po kąpieli. Tu cała recenzja.
  • mydło do rąk Original Source Malina i Wanilia
Mydełko pachnące różowym Chupa-Chuppsem? Czemu by nie ;) Zużył je w sumie głównie mój brat, który nagle zaczął pamiętać o konieczności częstego mycia rąk ;) Fajna żelowa konsystencja, boski zapach, niezła wydajność. Tu cała recenzja.
  • maseczka nawilżająca z glinką zieloną Ziaja
Nie, nie, i jeszcze raz nie. Ta maseczka zrobiła mi na twarzy niezły Armageddon już przy drugim użyciu, więc nawet nie będę próbować znaleźć jej plusów... Tu cała recenzja.

sobota, 17 grudnia 2011

Grudniowe opakowania


Minęła połowa grudnia, który jest całkiem udany zużyciowo, podobnie jak listopad.
  • Szampon przywracający blask z wyciągiem z nagietka Yves Rocher. Dobrze i łagodnie oczyszcza, nie zawiera silikonów, ale ponieważ jest pozbawiony silnych detergentów nie usuwa dogłębnie produktów do stylizacji. Musiałam używać co jakiś czas (mniej więcej raz w tygodniu) innego szamponu, żeby doczyścić resztki po piankach i jedwabiach. Jest dość rzadki, mało wydajny, pieni się średnio. Sam wyciąg ziołowy jest na szarym końcu i niewiele zdziała. Pachnie bardzo przyjemnie, dużo ładniej niż prawdziwy nagietek, choć trochę go rzeczywiście przypomina. Niestety wzmaga przetłuszczanie włosów, już wieczorem zaczynają się tłuścić. Zdecydowanie za drogi jak na takie działanie i pojemność.
  • Olejek myjący pomarańczowy z Biochemii Urody. Moje cudo do oczyszczania twarzy, pisałam już o nim na tym blogu. Idealnie oczyszcza nie naruszając ochronnej warstwy skóry, nie powoduje uczucia ściągnięcia, pielęgnuje, ogranicza wydzielanie sebum. Jest genialnie wydajny i pięknie, pomarańczowo pachnie. Zmywa makijaż, nawet wodoodporny tusz. Zawsze do niego wracam.
  • Balsam do ciała słodkie trufle i migdały Farmony. Moim zdaniem nie jest warty zakupu. Szczegóły tutaj: KLIK
  • Oliwka pielęgnacyjna Hipp. To druga oliwka, po Babydream, z której jestem tak bardzo zadowolona. Używałam jej po kąpieli. Wchłania się świetnie jak na oliwkę, nie tłuści i nie oblepia. Cudownie nawilża skórę, staje się mięciutka jak skóra dziecka. Sprawdza się także w pielęgnacji włosów. Nakładałam ją na włosy na całej długości, ale nie miałam problemów z jej zmyciem. Po użyciu włosy stawały się bardziej miękkie i odżywione. Nadaje się też oczywiście jako preparat do demakijażu oczu. Zbawienne działa też na skórę po depilacji. Wygrywa z oliwką Babydream tym, że butelka nie tłuści się i nie oblepia. Ma też dużo przyjemniejszy zapach: łagodniejszy, taki "dzieciowy". Szkoda tylko, że cena jest ponad dwukrotnie wyższa, a pojemność mniejsza.

niedziela, 30 października 2011

Zużycia z października

Zużycia idą mi coraz lepiej z czego bardzo się cieszę. Niektóre produkty z chęcią wyrzucę inne z przykrością.



 

Avon, Foot Works, Intensive Callus Cream (Krem intensywnie zmiękczający stopy)

 Mój ulubiony krem do stóp. W moim domy gości już kilka lat. Nie znalazłam lepszego. Zmiękcza niesamowicie stopy, które są twarde jak kamień (dosłownie). Ja używam zapobiegawczo i jestem zadowolona. Osoby z problemami znajdą w nim swojego ulubieńca. Zapach średni, długo się wchłania, ale używam go na noc.
Polecam wszystkim. Warto wypróbować.
                               

Lactacyd Femina, Emulsja do higieny intymnej
Co tu dużo mówić? Spełnia swoje zadanie tak jak powinien. Myje, odświeża, nie podrażnia, nie wysusza.  Wydajność bardzo dobra, cena przyzwoita. Zapach delikatny. 






 
ZIAJA BLUBEL Mydło pod prysznic jabłko - agrest
Przyjemne mydełko. Nie wysusza, nie nawilża, nie szkodzi skórze. ładnie pachnie. Jest bardzo wydajny. Używa go cała moja rodzina. Nie utrzymuje się na skórze. Dobrze myje. Spełnia swoje zadanie, bo niczego więcej od mydła/żelu pod prysznic nie oczekuję. Cena rewelacyjna.
O nim pisałam tutaj:Kliknij 
 Bentley Organic: Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się
Najgorszy szampon jaki kiedykolwiek w życiu miałam. Włosy po umyciu są zaraz tłuste.  Katastrofa. Dałam tatowi i dostał po nim strasznego łupieżu. Jedyną zaletą jest zapach. Szampon do najtańszych nie należy. Nie warto go kupować. Nie polecam.
O nim pisałam tutaj: Klik
 Under Twenty, Anti Acne, Tonik oczyszczająco-matujący
Bardzo lubię ten tonik. Co prawda nie matuje, ale od tonika tego nie oczekuję. Dobrze oczyszcza, skóra się po nim nie lepi, nie świeci. Ważne jest też to, że nie wysusza, ale też nie nawilżą. Krzywdy nie robi.
Nie zapycha, ale też nie zwalcza pryszczy. Warto wypróbować. Dla mnie jest to dobry tonik, ale znam lepsze. 
 Joanna, Naturia, Szampon z miętą i wrzosem do włosów normalnych, ze skłonnością do szybkiego przetłuszczania się

Szampon jak dla mnie to niewypał. Dobrze myje i oczyszcza to fakt, ale:
nie przedłuża świeżości włosów i moje włosy po jego użyciu sterczą na wszystkie strony i nic się z nimi nie a zrobić. Wyglądam jakbym miała jakieś afro na głowie. Wadą jest też wydajność, bo znika w mgnieniu oka, ale za taką niską cenę jest dobrze. Ja go więcej nie kupię. 
 Bi-es, Hannah Montana, Shine On! Parfum Deodorant (Dezodorant perfumowany z atomizerem)
Skusiła mnie niska cena i zapach oczywiście. Pachnie mega owocowo czy tak jak lubię. Nie utrzymuje się długo, ale i tak go lubię. Kupuję dla samego zapachu. Starczył mi na dosyć długo.


 Dove, Repair Therapy, Silk and Sleek Shampoo (Szampon wygładzający do włosów)

Początkowo byłam nim zachwycona, ale włosy szybko się do niego przyzwyczaiły i  już tak fajnie nie było. Wygładza, nie wpływa na świeżość włosów. Taki przeciętny.
Pisałam o nim tutaj: Klik






  Calmaderm: krem do stóp
Całkiem przyjemny krem jednak emu z Avonu nie dorównuje. Jest dobry, ale i cena jest wyższa i ciężko dostępny. Mimo to lubię go.
 Lip smacker : Coca cola
Jest po moja pierwsza pomadka, którą skończyłam. bardzo się  tego powodu cieszę. Jest to raczej taki gadżet. Nie robi nic, ale go lubię. Pewnie dlatego, że jestem miłośniczką coli.
 Stimulin: maseczka stymulujśca wzrost włosów
Na porost włosów nie działa, ale na to nie liczyłam. Co robi?:
-Zagęszcza włosy
- Są miękkie i gładkie
- Błyszczą sie
- Nie powoduje łupieżu
- Lekko nawilża

Pisałam o nie tutaj: Klik


Zapraszam na mojego bloga: szalone-zycie-kingi.blogspot.com

niedziela, 11 września 2011

W czasie wakacji grzecznie zużywałam swoje zasoby. Jestem dumna, że nie przybyło mi strasznie wiele w międzyczasie, ale i tak wciąż mam jeszcze sporo kosmetyków, które mi się dublują (i nie tylko!). Naprawdę nie mam usprawiedliwienia dla zapasu 10 żeli pod prysznic... -_-'

Oto efekty zużywania:
  •  Tonik Corrine de Farme - kosmetyki tej firmy można kupić w mniejszych drogeriach i czasami w supermarketach z dużym działem kosmetycznym. Mi się poszczęściło w poznańskim Tesco bodajże na Serbskiej. Świetne składy, niezłe ceny (tonik - 10 zł). Zadecydowanie warte uwagi.
  • Płyn micelarny Biodermy - recenzja.
  • Żel micelarny do mycia twarzy BeBeauty z Biedronki. Zrecenzowany na wielu blogach. Pewnie do niego wrócę, bo jest śmiesznie tani, a robi swoje.
  • Waniliowy żel pod prysznic z Alterry - konsystencja nieco glutowata. Nie pieni się tak rewelacyjnie jak żele oparte na SLS, ale jest skuteczny. Zmęczył mnie zapach, choć jest bardzo ładny i taki.. spożywczy :) Sprawiał, że chciało mi się sernika ;)
  • Kultowy peeling morelowy St Ives - coraz trudniej dostępny. Powoli znika z półek sklepów - kompletnie tego nie rozumiem, bo jest świetny. Szoruje niczym pumeks.
  • Żel pod prysznic z olejkiem Sunny Melon & Oil Nivea - bardzo przyjemny. Nie wysusza, dobrze się pieni. Ze śmiesznymi drobinkami-kapsułkami.
  • Szampon leczniczy Polytar - śmierdziel jakich mało, ale skuteczny. Znany osobom, które mają problem ze swędzącą skórą głowy.
  • Szampon Alterra dodający objętości. Nie powalił mnie na kolana, ale zawsze przyjemnie mi się używa produktów, co do których wiem, że nie są naszpikowane chemią.
  • Krem Aquasource Biosensitive recenzowałam niedawno na swoim blogu. Bardzo dobry, ale niestety drogi.
  •  Nivea Natural Action dezodornat w kulce - bez aluminium. Niektórzy narzekają, że nie jest zbyt skuteczny, ale mi wystarcza. Ładnie pachnie.
  • Żel do mycia twarzy Effaclar był moim niezbędnikiem 10 lat temu. Teraz jest dla mnie trochę zbyt wysuszający. Ten egzemplarz o pojemności 50 zł dostałam od uprzejmej dermokonsultantki w SuperPharm.





  • Matujący krem Collistar włoskiej marki perfumeryjnej zużyłam z przyjemnością do samego końca. Recenzja.
  •  Krem L'oreal Kod Młodości przeznaczony jest dla starszych kobiet. Miałam tylko próbkę z gazety. Kompletnie nie poradził sobie z nawilżeniem mojej skóry, więc nie wiem jak ma pomóc jeszcze starszym dziewczynom.
  • Żel do golenie Gilette zamieniam często tańszymi, ale jednak często do niego wracam, ale tylko gdy upoluję go na promocji.
  • Krem na noc Mineral Flowers, marki o świetnych składach dostępnej w Sephorach, może zniechęcać intensywnym zapachem geranium. Raczej tylko dla maniaczek ekoskładów.