Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cień do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cień do powiek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 kwietnia 2012

Podsumowanie marca czyli wielkie zużycia i zero zakupów!

Zaczął się kwiecień, więc czas na pożegnanie marca. Udało mi się wytrwać w postanowieniu i nie kupić NIC!!! Hura!!!! Za to zużycia są pokaźne.
 


ZUŻYCIA MARCA:



  1. Szampon do włosów rudych Isana 250ml - recenzja TUTAJ
  2. Odżywka do włosów  zniszczonych, uszkodzonych i łamliwych Elseve 400 ml
  3. Owocowy mus do mycia ciała Kokos AVON 400ml
  4. Żel pod prysznic Discover Columbia 250ml - recenzja TUTAJ

  1. Regenerator suchej skóry Pro-odżywcze mleczko regenerujące Tołpa 195ml - recenzja TUTAJ
  2. Dezodorant Rexona 0% alcohol
  3. Żel 3 w 1 z wyciągiem z aloesu i imbiru AVON - recenzja TUTAJ
  4. Tonik glikolowy z cytryną 10% AHA 
  1. Krem Bioderma Hydrabio Riche 40ml
  2. Odżywka do włosów Pantene Pro V 75ml
  3. Oliwka Hipp 25ml
  4. Szampon Dove Intensive Repair 50ml


  1. Miniatura balsamu z hotelu
  2. Maseczka 4 w 1 Tołpa saszetka - recenzja TUTAJ
  3.  Krem do rąk truskawkowy AVON - recenzja TUTAJ
  4.  Maseczka błotna z Morza Martwego AVON – 75ml - recenzja TUTAJ
  5.  Krem do stóp Neutrogena
Udało mi się zużyć 2 rzeczy z kolorówki: 

  1. Złoty cień do powiek w kremie Oriflame - bardzo żałuję, że się skończył
  2. Tusz 24k AVON - recenzja TUTAJ

Nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach ale zużyłam w marcu jeszcze:
  1.  Krem do rąk Kamill Sensitive z pompką 150 ml
  2.  Płyn micelarny 200 ml
  3. Żel Bioderma  – saszetka
  4. Maseczka oliwkowa Rossmann - saszetka
 Co sądzicie o moich zużyciach? Używałyście tych kosmetyków? Jakie są wasze opinie? Zapraszam do komentowania tu lub na moim blogu WIELKI KUFER

piątek, 18 lutego 2011

Kolorówka - to, co cieszy najbardziej


Zużyłam kilka kosmetyków do makijażu. Do kosza poleciały:
  • Tusz do rzęs Bell Push Up Mascara. Mój ulubiony, nie będę więcej szukać i nigdy nie skuszę się na inny, bo zwykle źle się to kończy. Żadnym innym tuszem nie udało mi się uzyskać tak pięknych rzęs. Wyglądają jak sztuczne, po prostu firaneczki - idealnie wydłużone, podkręcone, GRUBE i jakby zagęszczone. Tusz nie osypuje się, nie kruszy, nie tworzy grudek i pokrywa nawet najkrótsze rzęsy. Wytrzymuje cały dzień w niezmienionym stanie! Cena śmieszna w porównaniu do jakości, świetne opakowanie w moim ukochanym kolorze. Do tego jest bardzo wydajny, bo nie wysycha przez wiele miesięcy.
  • Błyszczyk Vipera Sweet & Wet nr 5. Genialny! Najlepszy wśród moich błyszczydeł (w końcu zużycie o czymś świadczy). Pokrywa usta pięknym, kremowym odcieniem ciemnego, brudnego różu, nie ma drobinek, cudnie lśni i sprawia, że usta są pełniejsze, bardziej ponętne. Nie klei się, nie lepi ust, nie zbiera w załamaniach, jest trwały, ma owocowy zapach (ale nie sztuczny), przyjemny smak. Na początku przeszkadzał mi jedynie aplikator, ale nauczyłam się szybko nim posługiwać. Na pewno kupię jeszcze nie jeden, ale jak trochę pozużywam pozostałych.
  • Błyszczyk o smaku gumy balonowej Lip Smacker. Taki przyjemny gadżecik, właściwie fajny tylko ze względu na obłędny smak i zapach gumy balonowej. Nietrwały, szybko się zużywa, ma małą pojemność i za krótki aplikator. Pewnie kiedyś skuszą mnie inne smaki.
Do tego zużyłam pierwszy w życiu cień! Jeden z pośród moich 192 kolorów. To cień z paletki Butterfly Dance&Shadow, wklejałam Wam jego dziurę jakiś czas temu.


wtorek, 23 listopada 2010

Pożegnanie z różem i kredką




  • Róż My Secret z limitowanki Purple Garden. To bez wątpienia mój największy triumf od początku odwyku od zakupów kosmetycznych! Wcześniej zużycie różu wydawało mi się zupełnie nierealne. Chociaż był duży (bo 6 g, podczas gdy inne mam po 3 g) to znikał szybciej przez to, że był mniej napigmentowany, więc potrzeba więcej zużyć dla efektu, miał kremową konsystencję i lekko kruszył się w opakowaniu - zawsze uleciało go trochę w powietrze. Jak zauważyłam, że zaczyna znikać w przeciwieństwie do innych róży, to uparłam się, że go zużyję i malowałam się tylko nim. Zakupu nie powtórzę, bo zakochałam się w różach mineralnych. Zresztą to i tak limitowanka.
  • Kredka Long Lasting Essence kolor Black Fever. Moja zdecydowana faworytka jeśli chodzi o kredki. Jest miękka, równomiernie rozprowadza się na powiekach, ma kolor głębokiej, wyrazistej czerni (nawet na cieniu do powiek), nie rozmazuje się, nie trzeba jej temperować, i uwaga ... wytrzymuje całonocną imprezę! Ani razu mnie nie zawiodła, nie starła się, nie rozmazała. Bardzo wydajna, używałam jej codziennie przez przeszło rok.
Jako bonus dodaję dwie dziury w cieniach (kolorów mam setki, więc to spory sukces): jasny fiolecik z paletki Dance&Shadow Butterfly Verony i nr 103 Pearl Touch My Secret.