Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 lipca 2012

Część zużyć z czerwca i lipca


  • Płyn micelarny Ziaja Ulga. Sprawdził się do twarzy, jednak do oczu niekoniecznie. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Mydło w płynie Original Source Mint & Tea Tree. Ma rewelacyjny, odświeżający zapach mięty, świetnie myje. Ponarzekać można tylko na cenę. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Szampon Jabłko Antonówka Barwy. Genialny oczyszczacz, zresztą jak wszystkie szampony tej firmy. Do tego pięknie, jabłuszkowo pachnie. Szczegóły na blogu: KLIK. 


 

  • Ujędrniające masło do ciała Be Beauty z Biedronki. Bardzo fajne masełko, dobrze nawilża, ma intensywny, odświeżający zapach. Szczegóły na blogu: KLIK.
  •  Krem na noc do cery problemowej Niszcz Pryszcz firmy Kosmetyki DLA. Moje największe odkrycie kosmetyczne tego roku. Dzięki niemu oraz wersji dziennej tego kremu wyleczyłam się z trądziku. Szczegóły na blogu: KLIK.
  • Płyn dwufazowy do demakijażu oczu Yves Rocher. Mój zdecydowany faworyt w demakijażu oczu. Zużyłam mnóstwo opakowań. Szczegóły na blogu: KLIK.



  • BB krem Intense Classic Balm Skin79. Absolutne odkrycie  makijażowe. Po erze minerałów, dzięki temu bb kremowi na pewno pozostanę przy bb. Szczegóły i swatche na blogu: KLIK.
  • Jedwab Biosilk. Nie byłam z niego zadowolona. Wysuszył mi końcówki. Kiedyś go lubiłam, a teraz mam wrażenieni, że jest bardziej rozwodniony i mniej wydajny.
  • Glinka różowa Argiletz. Jak wszystkie glinki sypkie trudna w używaniu, ale skuteczna. Trochę barwiła skórę na czerwono-ceglasto, ciężko było zmyć ten barwnik z twarzy. Znacznie delikatniejsza niż glinka zielona.

piątek, 13 lipca 2012

druga polowa czerwca

Zapraszam was na czesc druga denka z czerwca

znajdziecie ją tutaj

z tej części roczarowały mnie tylko dwa produkty mianowicie - antyperspiranty a dlaczego ??

Pozdrawiam :)

throughTheDaytroughTheLife

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Spowiedź kwietniowa


Po ascezie marcowej kwiecień przypominał mi trochę efekt jo-jo. Wpadły mi w ręce kosmetyki z różnych promocji, wyprzedaży czy wymian. Mam też na swoim koncie zużycia ale niestety nie jest ich nawet 2 razy tyle co zakupów. Cóż… dobre i to co udało mi się zużyć. W maju planuję góra 5 zakupów i to potrzebnych. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Bilans kwietnia.

Zużyte:

  • maseczka/peeling YR podwójna saszetka – pisałam o niej tutaj (klik), fajna na wyjazd czy wieczór z przyjaciółką. Maska peel-off delikatnie chłodzi, sam peeling nie porywa, ponieważ ma malutkie drobinki.  



  • suchy szampon Isana – chyba zaprzyjaźniliśmy się na dobre, bo już od wielu miesięcy się z nim nie rozstaję. Mam co prawda godnego następcę w postaci suchego szamponu Syoss, który obecnie gości w mojej szafie, ale póki co Isana spisuje się bardzo dobrze. Więcej na blogu (klik)
  • szampon ziołowy AVON – pisałam o nim tutaj (klik). Szampon ma super zapach i dobrą, bo nie za rzadką konsystencję. Jednak po zużyciu go zastanawiam się czy nie obciążał moich włosów, bo rano następnego dnia miałam wiszące strąki i bezwzględnie musiałam myć głowę. Teraz używam szamponu z YR i nie mam aż takiego problemu z włosami.
  • krem Biotherm matujący – miałam miniaturę 15 ml, byłam zadowolona aczkolwiek nie wiem czy kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Krem w pełnowymiarowym opakowaniu 50 ml kosztuje 160 zl a  nie jestem pewna czy jest lepszy niż nasze polskie jak np. Perfecta matujaca czy krem z Garniera. Wkrótce recenzja na blogu.

  • żel do biustu AVON – pisałam o nim tutaj (klik). Jeszcze raz podkreślę – TOTALNA PORAŻNA składowa – na 2 miejscu w składzie wysuszający alkohol denaturat!!!
  • balsam do ciała Be beauty – pisałam o nim na blogu (klik). Masło fajne, wydajne ale zapach pod koniec opakowania drażniący. Nie kupię masła o tym zapachu ponownie.
  • odżywka do włosów z farby do włosów – miałam z jakiejś farby tubkę odzywki. Włosy po niej bardzo fajnie się układały i były błyszczące. Szkoda że to tylko dodatek do farby, a nie produkt dostępny w sklepach na co dzień.
  •  żel pod prysznic Kamill – też już gościł na blogu (klik). Świetny, kwaskowaty zapach, orzeźwiający na letnie upały. Uwielbiam żele Kamill!!!

  • peeling St Ives – bardzo żałuję, ze peeling został wycofany ze sprzedaży. Był moim KWC!!!! Bardzo dobry zdzierak, kremowa konsystencja z porządnymi peelingujacymi drobinkami. Na razie nie znalazłam godnego następcy.
  • żel pod prysznic Dove 55ml – nie lubię kremowej konsystencji żelu, więc ten produkt nie będzie moim ulubieńcem. Plus za małe opakowanie, które świetnie się sprawdza podczas wyjazdu czy na basen. Dzięki swojej kremowej konsystencji nie wysuszał skóry, miała okazję uzyć go na basenie jako produktu do zmycia makijażu i tu spisał się świetnie, bo ani nie szczypał w oczy, nie wysuszył skóry i co najważniejsze doskonale poradził sobie z mocnym makijażem oczu.
  • mleczko do demakijażu AVON z imbirem – o nim też pisałam już na blogu (klik). Trochę mi się przejadł, bo zużywam już ente opakowanie. Czas pomyśleć o czymś innym. Jako produkt do mycia buzi jest bardzo dobry, ale nie radzi sobie w niektórych przypadkach jako środek do demakijazu np. z niektórymi tuszami do rzęs np. Colosal czy Scandal Eyes Rimmela. Rozmazuje tusz, pozostawia na oczach zacieki. Trzeba domywać oczy płynem micelarnym lub innym środkiem. 

  • płyn do demakijażu Maybelline 125 ml – na jego temat też była recenzja na blogu (klik). Teraz gdy się skończył żałuję, ze nie mam go pod ręką, bo mój obecny płyn z Kolastyny nie radzi sobie tak dobrze z tuszami Colosal i Scandal Eyes z Rimmela. Niestety tak jak już wspomniałam we wpisie na blogu, produkt nie jest dostępny osobno tylko jako dodatek do tuszu Maybelline.
  • farba do włosów Joanna – używam odcienia Jesienny Liść i nie zamienię tej farby na żadną inną. Używałam wielu różnych farb szukając odcienia rudego i absolutnie żadna czy droga czy tania nie spełniała moich oczekiwań, bo albo była zbyt czerwona albo wchodziła za bardzo w brąz. A ja szukałam rudej farby. I mam!!!! To jest mój KWC, który trzyma się bardzo długo, nie zmywa się tak szybko jak inne farby. Kolor jest idealny za małe pieniądze. Wszyscy wokół sądzą, że farbę nakładała mi fryzjerka w salonie…
  • krem do stóp Tołpa – o tym produkcie też był wpis na blogu (klik). Krem jest dobry, zmiękcza stopy, ale nie kupię ponownie tego produktu w opakowaniu Tołpy, bo ten sam krem o identycznym zapachu i bardzo podobnym składzie tylko w innym opakowaniu jest dostępny w Biedronce  z serii Be beauty, a cena tego biedronkowego jest znacząco niższa, więc po co przepłacać.

  • miniatura kremu antycell Lirene pomarańczowego – balsam szybko się wchłania, ma przyjemną konsystencję. Miałam jednak go zbyt mało by się wypowiedzieć czy ujędrnia skórę i czy rzeczywiście działa na cellulit. Zapach jak dla mnie trochę chemiczny.
  • szampon Biosilk 350 ml – moje KWC, o którym też już pisałam na blogu (klik). Nie plącze włosów, unosi je i rzeczywiście pogrubia. Włosy przepięknie się układają, są błyszczące i miękkie. Jedyny minus to opakowanie – szampon trudno się wydostaje przez tą mikroskopijną dziurkę w zakrętce oraz cena ok. 35/40 zł za 350 ml. Jeśli tylko wypatrzę w promocji na pewno się skuszę.
  • krem do rąk Kamill Intense + - fajny kremik w malutkiej tubce, w sam raz do torebki. Pięknie pachnie, szybko się wchłania. Sprawia, że dłonie są miękkie i gładkie. Przy zastosowaniu większej ilości pozostawia na dłoniach tłusty film co np. przy pracy biurowej nie jest mile widziane. 
Zapraszam na: WIELKI KUFER

niedziela, 1 kwietnia 2012

Podsumowanie marca czyli wielkie zużycia i zero zakupów!

Zaczął się kwiecień, więc czas na pożegnanie marca. Udało mi się wytrwać w postanowieniu i nie kupić NIC!!! Hura!!!! Za to zużycia są pokaźne.
 


ZUŻYCIA MARCA:



  1. Szampon do włosów rudych Isana 250ml - recenzja TUTAJ
  2. Odżywka do włosów  zniszczonych, uszkodzonych i łamliwych Elseve 400 ml
  3. Owocowy mus do mycia ciała Kokos AVON 400ml
  4. Żel pod prysznic Discover Columbia 250ml - recenzja TUTAJ

  1. Regenerator suchej skóry Pro-odżywcze mleczko regenerujące Tołpa 195ml - recenzja TUTAJ
  2. Dezodorant Rexona 0% alcohol
  3. Żel 3 w 1 z wyciągiem z aloesu i imbiru AVON - recenzja TUTAJ
  4. Tonik glikolowy z cytryną 10% AHA 
  1. Krem Bioderma Hydrabio Riche 40ml
  2. Odżywka do włosów Pantene Pro V 75ml
  3. Oliwka Hipp 25ml
  4. Szampon Dove Intensive Repair 50ml


  1. Miniatura balsamu z hotelu
  2. Maseczka 4 w 1 Tołpa saszetka - recenzja TUTAJ
  3.  Krem do rąk truskawkowy AVON - recenzja TUTAJ
  4.  Maseczka błotna z Morza Martwego AVON – 75ml - recenzja TUTAJ
  5.  Krem do stóp Neutrogena
Udało mi się zużyć 2 rzeczy z kolorówki: 

  1. Złoty cień do powiek w kremie Oriflame - bardzo żałuję, że się skończył
  2. Tusz 24k AVON - recenzja TUTAJ

Nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach ale zużyłam w marcu jeszcze:
  1.  Krem do rąk Kamill Sensitive z pompką 150 ml
  2.  Płyn micelarny 200 ml
  3. Żel Bioderma  – saszetka
  4. Maseczka oliwkowa Rossmann - saszetka
 Co sądzicie o moich zużyciach? Używałyście tych kosmetyków? Jakie są wasze opinie? Zapraszam do komentowania tu lub na moim blogu WIELKI KUFER

piątek, 2 marca 2012

Lubię koniec miesiaca

Jak dobrze, że luty już za nami. Pod względem zakupów był to miesiąc straszny, bo dużo nakupiłam . Nie udało mi się tym razem zużyć więcej niż kupiłam ale mogę pochwalić się 24 zużyciami (nie wszystko jest na zdjęciu).



Zużycia lutego:



  1. Jedwab do włosów Biosilk - każdy go zna, ja go lubię :)
  2. Maska do ciała Minerały Morza Martwego AVON - w sumie to nie żałuję, że się skończyła. ma dokładnie takie samo działanie jak maska błotna do twarzy Avon, tyle, że ta jest do ciała. Nie miałam jej kiedy używać więc cieszę się, że nie zagraca szafki. Chociaż muszę przyznać, że oczyszcza dobrze i fajnie wygładza ciało. 
  3. solny peeling Rossmann (recenzja tutaj)
  4. maska z oliwą z oliwek do włosów AVON - mi nie podeszła, bo choć ma poręczne opakowanie i fajny zapach to obciążała moje włosy i zaraz były tłuste.
  5. Krem ogórek i drzewo herbaciane AVON (recenzja tutaj)
  6. Peeling mocny do stóp Ziaja Pro 250 ml - był OK ale to słowo "mocny" w ogóle nie pasuje, bo drobinki są małe i raczej delikatne. Zastanawiam się, czy ten kosmetyk nie zawiera jakiegoś dodatkowego środka złuszczającego naskórek, bo stopy były po nim naprawdę gładkie
  7. mleczko do demakijażu z aloesem i imbirem AVON (recenzja tutaj)
  8. Krem zimowy – 4 pory roku (recenzja tutaj)
  9. Balsam antycell. Ziaja rozgrzewający - kosmetyk fajny, gesty, wydajny. Fajnie rozgrzewa skórę. Nie używałam regularnie by móc powiedzieć czy coś tam działa, ale nawilża i napina skórę.
  10. Pur Blanca 50 ml - lubię ten zapach :) przypomina mi czasy licealno - studenckie i pierwsze miłości :) i jest naprawdę trwały.
  11. Maseczka do twarzy z oliwą z oliwek AVON 75 ml - też znana i lubiana. Lubię ją o wiele bardziej niż tą z białą herbatą z AVON. Trochę mi się jednak znudziła i na razie nie kupię następnej. Zresztą mam szlaban (czytaj tutaj)
  12. miniatura balsamu Avene - fajnie się wchłania, zapach neutralny, jest OK i na pewno warto spróbować.
  13. miniatura kremu z mocznikiem LPR (recenzja tutaj) - jest naprawdę dobry i fajnie pachnie
  14. szampon do włosów farbowanych AVON (recenzja tutaj) - totalna maskara, nigdy więcej
  15. krem do stóp Ziaja Pro 250 ml - kremik  przyjemny, szybko się wchłaniał i likwidował zgrubienia na stopach.Jesli nadarzy się kiedyś okazja to kupię ponownie.
  16. Krem do depilacji Bielenda - jeden z lepszych na rynku. Z całego serca polecam.
  17. maseczka nawilżająca L’biotica – saszetka
  18. krem do rąk Kamill z rumiankiem 100ml - mimo iż lubię serię kremów Kamill to tego nie polubiłam, zapach srednio mi podszedł, zostawiał na dość długo tłusty film i niezbyt dobrze się wchłaniał. Stosowałam go jedynie na noc ale i tak czekałam aż się skończy
  19. Żel pod prysznic Johnson’s baby masło shea (recenzja tutaj) - jak dla mnie zapachowa katastrofa, mimo, że nawilżał dobrze to nigdy więcej do niego nie wrócę
  20. Krem odżywczy do twarzy AA 50ml - jak na krem odżywczy to wypadł słabo, bo jest zbyt lekki. Natomiast po zabiegach kwasami jak najbardziej ale to na dzień pod makijaż lub po południu. Na noc po kwasach szukam czegoś o gęstszej konsystencji. Ogólnie OK, ma przecudowny zapach.
  21. Krem matujący Avon Solutions 50ml - i tak i nie, bo jako krem, który mieszam z podkładem jest OK ale nie matowił mojej cery w ogóle, do tego to ciężkie szklane opakowanie, w którym nie widać dna. Zmęczyłam ten krem, ale nie chce go więcej na mojej półce.
  22. Perfumy Tresselle Mistique - moja miłość, są przepiękne aczkolwiek ciężkawe i jedynie na jesień/zimę lub wieczory we dwoje. Na szczęście drugi flakonik mam w zapasach.
  23. miniatura szamponu Clear - szampon jak szampon, nie mam łupieżu więc nie wiem czy go zwalcza.
  24. serum Bielenda do biustu - nie wiem czy cokolwiek zdziałał. Jedyne co mi się w nim spodobało to dobre ujędrnienie więc chyba o to chodziło.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Kolejne zużycia

Moje ostatnie zużycia:
  • Żel aloesowy firmy Gorvita. Używałam go głównie do wcierania w skórę głowy, która była przesuszona. Stosowałam razem z wodą brzozową, która świetnie poprawia kondycję włosów i zmniejsza ich wypadanie, jednak nieco wysusza. Z żelem Gorvity ten problem praktycznie wyeliminowałam. Niestety zdarza mi się mieć teraz większe skłonności do łupieżu. Łagodzi skórę po depilacji, niweluje ranki i podrażnienia. Żel jest przezroczysty, lepki, niemal bezzapachowy. Dość szybko się zużywa. Ma naprawdę dobry skład, bez zbędnej chemii.
  • Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu bzu Joanna 700 ml. Recenzja na blogu KLIK
  • Szampon ekologiczny Yves Rocher. To dobry szampon bez ulepszaczy i silikonów. Wzorowo oczyszcza włosy z brudu, olejów, środków do stylizacji. Ma większą od innych szamponów pojemność - 300 ml. Jest wydajny, dobrze się pieni. Nie wzmaga przetłuszczania włosów, nawet mam wrażenie, że pozostają dzięki niemu świeższe przez dłuższy czas.Jedyne co mi w nim nie odpowiada to zapach. Nie lubię cytrusów, a wyczuwam w nim właśnie cytrusowo-odświeżaczowe nuty. Cenię sobie bardzo akcję Yves Rocher: jeden szampon - zasadzone drzewo, dlatego na pewno jeszcze nie raz go kupię.
  • Odżywka bananowa The Body Shop. Recenzja na blogu KLIK
  • Krem odżywczo-kojący do cery suchej i wrażliwej Herbika Plant Ziai.Mam cerę tłustą, dla której ten krem się nie nadaje. Ponieważ dostałam go w prezencie, zużyłam do szyi. Sprawdził się świetnie. Jest bardzo tłusty, lepki, treściwy, gęsty. Ma całkiem przyjemny, trochę ziołowy zapach. Topornie się rozsmarowuje, pozostawia błyszczącą i grubą warstwę, co jest oczywiste w przypadku tłustych kremów. Nawilża naprawdę dobrze i długotrwale.
    Nie jest wydajny, zużyłam go w niecałe dwa miesiące używając zazwyczaj raz dziennie lub rzadziej. Czasami posmarowałam też dekolt. Chociaż mam tendencję do zapychania skóry także na dekolcie, nic złego się nie działo.
  • Pianka peelingująca z serii Trzech Herbat Yves Rocher. LinkRecenzja na blogu KLIK

Zużycia zbiorcze


1. Róż w kulkach - przerobiłam na prasowany
2. Odżywka do włosów Joanna z miętą i wrzosem. Zbyt rzadka konsystencja, ale jest to odżywka bez spłukiwania więc widocznie takie było założenie. Dla mnie to minus.
3. Krem do twarzy - miał poprawiać koloryt skóry, niczego takiego nie zauważyłam. Pięknie kakaowo pachnie.
4. Krem brązujący z serii Sopot - delikatny efekt, dzięki niemu nie byłam blada jak zawsze, więc pewnie do niego wrócę.
5. Silikonowy krem do rąk Avon.
6. Krem do stóp Avon Winter Spice. Przepiękny zapach, dobrze nawilża i wygładza skórę.
7. Scrub, jw.
8. Żel Avon Garden Of Eden - również polubiłam. Super zapach, ale chyba bardziej odpowiedni na cieplejsze miesiące, wydajny..
9. Szampon do włosów z łupieżem, Ziaja, na łupież niestety nie działa zbyt skutecznie
10. Avon, Petal by Cynthia Rowley. Lubiłam, ale teraz kiedy znalazłam swój jedyny zapach chyba byłby dla mnie za słodki.
11. Żel do twarzy z mikrodrobinkami, biedronka, nic szczególnego nie czyni. Niby myje, ale bez rewelacji.
12. Żel pod oczy, Eva natura
13. Avon, podkład w kolorze Ivory. Polubiłam właściwie dopiero kiedy została mi końcówka. 


Zapraszam do mnie, http://olla-mania.blogspot.com/

czwartek, 22 grudnia 2011

Grudniowe zużycia

Grudzień się jeszcze nie skończył, ale nie chcę trzymać tych wszystkim pustych opakowań.
W zeszłym miesiącu nie zużyłam nic. W grudniu jednak wykończyłam 12 produktów. Nie jest tego za dużo, ale ważne, że jest.




Calmaderm – balsam aloesowy
Dobrze nawilża i wygładza. Niestety jest dostępny tylko przez Internet i cena jest wysoka. Wydajność kiepska. Polubiłam go. Pisałam o nim tutaj


Avon Food Works Intensive Callus Cream
Mój ulubieniec jeżeli chodzi o pielęgnację stóp. Doskonale nawilża i zmiękcza naskórek. Radzi sobie z mocno suchymi i popękanymi piętami. Cena bardzo dobra i wydajność też. Pisałam o nim tutaj

Miss Sporty: maskara Studio Lash
Nie polubiłam jej. Skleja rzęsy, odbija się, tworzy grudki i się osypuje. Na rzęsach nie utrzymuje się za długo. Nie polecam.
Sensique zmywacz do paznokci o zapachu kiwi
Bardzo dobrze zmywa nawet ciemne lakiery. Po zmyciu paznokcie pachną jak kiwi. Polecam. Jest tani i dosyć wydajny.
Under Twnety - Anti Acne Intense - tonik
Bardzo dobrze oczyszcza twarz. Początkowo nie byłam z niego zadowolona jednak się do niego przekonałam. Jest też bardzo wydajny. Zapach jest typowy jak dla kosmetyków Under twenty.
Timotei - odżywka Intensywna odbudowa
Przyjemna odżywka. Ułatwia rozczesywanie włosów. Nie odbudowuje ich, ale która odżywka to zrobi?
Polecam. Ładnie pachnie, włosy są po niej miękkie i gładkie.
Ziaja - mydła pod prysznic
Chyba wszyscy je znamy.Bardzo je lubię. W kolejce czeka już kokosowe. Mydła ni wysuszają, nie podrażniają, dobrze myją, są wydajne i tanie. Pachną obłędnie. Kakaowe utrzymuje się cały dzień na skórze.
Pisałam o nich tutaj

Timotei - szampon do włosów przetłuszczających się: świeżość i czystość
Chyba jest to najgorszy szampon jaki kiedykolwiek miałam. Dostałam po nim łupieżu. Włosy przetłuszczały się jeszcze szybciej niż zwykle. Nie polecam!
Biokor - krem nawilżający
U mnie się sprawdził. Dobrze nawilża jest tani i wydajny. Świetny po użyciu maseczek, które ściągają twarz.Spełnia swoje zadanie!
Pisałam o nim  tutaj




Bebeauty - antyperspirant do stóp:
Jest to 2 opakowanie które skończyłam. Żel jest taki sobie. Używam, bo  aktualnie nie mam lepszego. Hamuje potliwość stóp, ale nie na długo.Mimo wszystko warto wypróbować, bo jest śmiesznie tani.
  Pisałam o nim tutaj










 mój blog: szalone-zycie-kingi.blogspot.com


A z okazji Świąt Bożego Narodzenia 
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !

poniedziałek, 28 listopada 2011

Jeszcze trochę opakowań z listopada


W listopadzie cieszę się naprawdę dużą ilością pustych opakowań. W grudniu pewnie już niewiele się pokończy.
  • Żel chłodzący Termo wyszczuplanie od Ziai. Wygładził i nieco ujędrnił moją skórę. Za sprawą intensywnych ćwiczeń zgubiłam trochę centymetrów i myślę, że produkt Ziai pozwolił mi utrzymać skórę w dobrej kondycji. Niestety jeśli chodzi o sam cellulit to niewiele zdziałał. Żel chłodzący nie chłodzi tak, jakbym sobie tego życzyła. Efekt chłodzenia jest delikatny, powiedziałabym nawet że mizerny. Ze względu na porę roku nawet dobrze, że tak jest, ale w lecie nie byłabym z niego zadowolona. Cena dość wysoka jak na Ziaję, ale normalna jeśli chodzi o preparaty antycellulitowe i wyszczuplające. Rewelacyjne opakowanie z pompką pozwala na higieniczne i wygodne dozowanie. Konsystencja żelowo-kremowa, łatwo się rozsmarowuje i dość szybko wchłania.
  • Zmywacz bezacetonowy do paznokci o zapachu ananasa z Drogerii Uroda. Kupiłam zachęcona niską ceną jak na taką pojemność i zapachem ananasa. Zmywa nieźle, ale miałam już dużo lepsze zmywacze. Raczej nie kupię go ponownie.
  • Serum do pielęgnacji biustu i dekoltu AA Ciało Szczupłe. Żel ma konsystencję żelowego, gęstego kisielu oraz delikatny zapach. Jest lepki, po smarowaniu piersi zawsze kleją mi się ręce. Dość długo się wchłania. Jeśli chodzi o działanie to jest to tylko i wyłącznie produkt nadający się jako podkład pod masaż czy samokontrolę piersi. Nie uniesie, nie poprawi kształtu, nawet nie ujędrni skóry. No może trochę ją wygładzi. Używałam go regularnie, przynajmniej raz dziennie, od prawie dwóch miesięcy, także plusuje wydajnością. Nie kupię go drugi raz, wracam do ukochanego kremu Ziai Rebuild.
  • Próbki kremu Clarena Mat Cream. Starczyły mi na niecały tydzień. Niewiele mogę powiedzieć o samym działaniu kremu przez tak krótki czas. Na pewno nieźle matuje, ale tworzy trochę lepką powłokę na twarzy. Ma ładny niebieski kolor, przyjemny zapach i tępą konsystencję.
  • Olej tamanu z Biochemii Urody. Mój cudotwórca! Bardzo żałuję, że się skończył. Używam go na noc samego albo w towarzystwie żelu hialuronowego. Świetnie łagodzi zmiany trądzikowe, genialnie reguluje sebum, nawilża, wygładza, wyraźnie odnawia skórę. Odkąd stosuję tamanu pozbyłam się praktycznie problemów skórnych. Rano zawsze uśmiecham się dzięki niemu do lustra. Niestety zapach ma nieszczególny, w dodatku mój mąż go nie może wytrzymać. Codziennie wieczorem muszę się nasłuchać, że się paskudztwami smaruję. :)
  • Jedwab do włosów L'Biotica. Jak to jedwab napakowany silikonami: chroni włosy przed działaniem temperatury, nabłyszcza zewnętrznie, sprawia że włosy lepiej się układają, trochę poprawia skręt. Pasował mi, chociaż z Biosilku byłam bardziej zadowolona.
  • Krem nawilżający matujący 25+ Ziai. To niewątpliwie jedno z większych odkryć ostatnich miesięcy i chyba najlepszy krem drogeryjny jaki miałam do tej pory. Przeznaczony dokładnie dla takiej skóry, jaką posiadam. Nie zapycha co mnie zaskoczyło, nawilża w miarę dobrze, matuje twarz tak zdrowo a nie sztucznie. Ma delikatny, przyjemny zapach, dobrze się rozprowadza, szybko wchłania. To ważne, bo rano spieszę się z makijażem. Trochę niewydajny, ale niska cena to zdecydowanie rekompensuje.
  • Odżywka do paznokci Nail Protex Sally Hansen. Mam dużo produktów od Sally Hansen, jedne lepsze inne gorsze, ale nie zawiodłam się jeszcze na żadnej odżywce do paznokci. Nail Protex używałam regularnie do wzmocnienia paznokci. Regeneruje, odżywia i dobrze wzmacnia. Paznokcie stają się niemal tak twarde jak tipsy i przestają się łamać. Niestety nie zapobiega rozdwajaniu. Chociaż na paznokciu wysycha szybko, to nie zastyga w buteleczce.

Zapraszam na giveaway do Księżniczkowych pasji -> klik.

niedziela, 11 września 2011

W czasie wakacji grzecznie zużywałam swoje zasoby. Jestem dumna, że nie przybyło mi strasznie wiele w międzyczasie, ale i tak wciąż mam jeszcze sporo kosmetyków, które mi się dublują (i nie tylko!). Naprawdę nie mam usprawiedliwienia dla zapasu 10 żeli pod prysznic... -_-'

Oto efekty zużywania:
  •  Tonik Corrine de Farme - kosmetyki tej firmy można kupić w mniejszych drogeriach i czasami w supermarketach z dużym działem kosmetycznym. Mi się poszczęściło w poznańskim Tesco bodajże na Serbskiej. Świetne składy, niezłe ceny (tonik - 10 zł). Zadecydowanie warte uwagi.
  • Płyn micelarny Biodermy - recenzja.
  • Żel micelarny do mycia twarzy BeBeauty z Biedronki. Zrecenzowany na wielu blogach. Pewnie do niego wrócę, bo jest śmiesznie tani, a robi swoje.
  • Waniliowy żel pod prysznic z Alterry - konsystencja nieco glutowata. Nie pieni się tak rewelacyjnie jak żele oparte na SLS, ale jest skuteczny. Zmęczył mnie zapach, choć jest bardzo ładny i taki.. spożywczy :) Sprawiał, że chciało mi się sernika ;)
  • Kultowy peeling morelowy St Ives - coraz trudniej dostępny. Powoli znika z półek sklepów - kompletnie tego nie rozumiem, bo jest świetny. Szoruje niczym pumeks.
  • Żel pod prysznic z olejkiem Sunny Melon & Oil Nivea - bardzo przyjemny. Nie wysusza, dobrze się pieni. Ze śmiesznymi drobinkami-kapsułkami.
  • Szampon leczniczy Polytar - śmierdziel jakich mało, ale skuteczny. Znany osobom, które mają problem ze swędzącą skórą głowy.
  • Szampon Alterra dodający objętości. Nie powalił mnie na kolana, ale zawsze przyjemnie mi się używa produktów, co do których wiem, że nie są naszpikowane chemią.
  • Krem Aquasource Biosensitive recenzowałam niedawno na swoim blogu. Bardzo dobry, ale niestety drogi.
  •  Nivea Natural Action dezodornat w kulce - bez aluminium. Niektórzy narzekają, że nie jest zbyt skuteczny, ale mi wystarcza. Ładnie pachnie.
  • Żel do mycia twarzy Effaclar był moim niezbędnikiem 10 lat temu. Teraz jest dla mnie trochę zbyt wysuszający. Ten egzemplarz o pojemności 50 zł dostałam od uprzejmej dermokonsultantki w SuperPharm.





  • Matujący krem Collistar włoskiej marki perfumeryjnej zużyłam z przyjemnością do samego końca. Recenzja.
  •  Krem L'oreal Kod Młodości przeznaczony jest dla starszych kobiet. Miałam tylko próbkę z gazety. Kompletnie nie poradził sobie z nawilżeniem mojej skóry, więc nie wiem jak ma pomóc jeszcze starszym dziewczynom.
  • Żel do golenie Gilette zamieniam często tańszymi, ale jednak często do niego wracam, ale tylko gdy upoluję go na promocji.
  • Krem na noc Mineral Flowers, marki o świetnych składach dostępnej w Sephorach, może zniechęcać intensywnym zapachem geranium. Raczej tylko dla maniaczek ekoskładów.

poniedziałek, 5 września 2011

Początek blogowania.

A więc to moja pierwsza notka na tym blogu, a więc proszę o wyrozumiałość :). Dziś przedstawię wam naprawdę kilka zużyć. Niedawno robiłam dokładny porządek w kosmetykach, a wtedy nie wiedziałam jeszcze o tym blogu. Produkty te są bardzo podstawowe.




1) Żel pod prysznic Avon - fajny żel szczególnie w ciepłe dni. Orzeźwiający i fajnie się pieniący. Jest troszkę za bardzo wodnisty. Pachnie dość przyjemnie, ale zapach nie utrzymuję się długo. Duża i bardzo poręczna butelka. Są również o mniejszej pojemności. Jak dla mnie jak najbardziej produkt na tak, choć można by dopracować konsystencję.
2) Krem do pielęgnacji Bambino - po wszystkich kremach do twarzy dostawałam uczulenia od pewnego czasu. Dlatego mama kupiła mi ten krem. Problem znikł, a moja skóra była świetnie nawilżona. Przyjemnie pachnie i fajnie nakłada się na twarz. Bezpieczny i przyjazny produkt,. Jestem nim zachwycona i na pewno kupię jeszcze jedno opakowanie, ale teraz troszkę mniejsze i z cynkiem.
3) Zmywacz do paznokci Sensique - jest on o zapachu kiwi, dlatego go kupiłam. Troszkę byłam zawiedziona, bo myślałam, że nieprzyjemny zapach zmywacza zniknie, ale i tak nie pachniał zbyt przyjemnie. Pod nutą kiwi, dało się wyczuć zapach zwykłego zmywacza. Lakier usuwał dobrze i łatwo się nim zmywało. Nie wysuszał paznokci, chwilę po zmyciu paznokcie się błyszczały. Bardzo fajny zmywacz, szkoda, że w tak małej buteleczce, bo ma tylko 50 ml. z drugiej strony jest idealny na podróż.


Wiem, że nie wiele, ale na pewno będzie tego więcej.
Zapraszam na mojego bloga:
http://sleepingbeauty0.blogspot.com/     .

środa, 31 sierpnia 2011

Wakacyjne denka + wyrzutka


Zużycia z lipca i sierpnia:

1. CZTERY PORY ROKU DEZODORANT NOWEJ GENERACJI NATURAL ZIELONA HERBATA
Ślicznie pachnie zieloną herbatą i jest bardzo wydajny, ale zupełnie nie radzi sobie w sytuacjach, kiedy się pocimy. Wiele razy podrażnił mi skórę. Jako antyperspirant nie pozostawia na ubraniach białych śladów.
2. AVON PLANET SPA TROPIKALNA KURACJA PARAFINOWA Z MASŁEM SHEA I IMBIREM DO DŁONI I STÓP
Idealna jak dla mnie, o bardzo przyjemnym tropikalnym zapachu i fajnej konsystencji. Produkt jest bardzo wydajny, wygładza i nawilża skórę stóp (nawet przy stosowaniu raz w tygodniu).
3. ZIAJA NATURALNY KREM OLIWKOWY
Z pewnością lżejsza formuła niż masło kakaowe. Poleciłabym go raczej na noc (jest dosyć tłusty). Ciężko się wchłania, ale pod makijaż nadaje się idealnie.
4. ZIAJA OGÓRKOWY TONIK DO TWARZY
Stosowałam go, bo stosowałam, ale po co, to właściwie nie wiem... Nie zrobił z moją skórą dosłownie nic - ani nie zaszkodził, ani nie pomógł. To fakt, jest delikatny, a brak obecności alkoholu w nim jest niewątpliwie odczuwalny. Zapach ogórka jest odświeżający, ale to by było na tyle. Zupełnie nie wpływa na przetłuszczanie się cery, czy oczyszcza - też nie jestem do końca przekonana.
5. AVON POŁYSKUJĄCY BALSAM DO CIAŁA Z WITAMINĄ E O ZAPACHU WANILIOWO-MALINOWYM
Jak dla mnie totalny bubel. Pachnie tylko na początku, zostawia na skórze połysk i delikatny zapach. Po wniknięciu w ubranie pozostawia na nim niemiłosierny smrodek (nie jest to ten zapach, który wydobywa się po wtarciu w skórę). Nawilża ciało na krótki czas i bardzo ciężko się wchłania.
6. HEAD & SHOULDERS SZAMPON PRZECIWŁUPIEŻOWY Z ODŻYWKĄ 2W1
Dzięki niemu pozbyłam się łupieżu już po dwóch myciach. Bardzo wydajny produkt, dobrze się pieni. Pozostawia przyjemne uczucie chłodu po umyciu. Ma jednak jedną wadę - odżywka faktycznie w nim nie istnieje (bez użycia dodatkowej włosy były matowe i sianowate).
7. PRÓBKI (brakuje na zdjęciu Hipoalergicznego żelu pod prysznic BIAŁY JELEŃ z mlekiem kozim  - gdzieś mi się zapodziała saszetka)
  • Hipoalergiczny żel do higieny intymnej BIAŁY JELEŃ z bławatkiem - ładny, delikatny zapach, nie podrażnia skóry, saszetka starczyła na 3-4 zużycia
  • Hipoalergiczny żel pod prysznic BIAŁY JELEŃ z mlekiem kozim - żel jak żel, nie zachwyca niczym specjalnym, nie podrażnia i ma delikatny zapach, saszetka wystarczyła na kilka zastosowań 
  • Hipoalergiczny szampon BIAŁY JELEŃ z naturalnym chlorofilem - pomyłka roku, bezzapachowy, bardzo słabo się pieni (chociaż zawiera SLS), pozostawia włosy matowe i puszące się
  • Hipoalergiczny szampon BIAŁY JELEŃ z czystą bawełną - szampon wspaniale pachnie białą herbatą, dobrze się pieni, pozostawia włosy błyszczące i łatwe do rozczesania
  • Szampon przeciwłupieżowy PIROLAM - nie wiem, jak działa, bo nie mam już łupieżu, ale dobrze się pieni (chociaż nie zawiera SLS) i włosy dobrze się rozczesywały
  • PERFECTA Silikonowy fluid matujący - 03 cappuccino - bardzo dobrze matuje i trzyma się cały dzień, odcień taki jak w nazwie, a dodatkowo pachnie jak cappuccino!
8. WYRZUTKA - WIBO CASHMERE TOUCH PODKŁAD Z KOLAGENEM MORSKIM ODCIEŃ 02
Produkt się przeterminował i zaczął nieładnie pachnieć, chociaż dobijał już denka. Bardzo ciemny odcień, nawet w lecie wydawał się dla mnie za ciemny. Ciężko go rozsmarować na skórze (po wchłonięciu jej barwa staje się nienaturalna). Nawilża i matuje, ale tylko na kilka godzin. Nie polecam.

Recenzje większości z tych produktów znajdziecie na moim blogu - http://sysunia1986.blogspot.com/
Zapraszam serdecznie :)

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

TheRedRibbon - pierwsze zużycia lipcowo-sierpniowe

Tonik oczyszczający Corine de Farme - bardzo przyzwoity produkt, przyjemnie się go używa, ma ładny zapach (który na początku stosowania mi przeszkadzał ale teraz bardzo go lubię), dobrze oczyszcza skórę z resztek makijażu, można nim nawet przetrzeć oczy i nic nie szczypie. Plusem jest również naturalny skład bez parabenów, opakowanie z pompką oraz cena. Zużywam właśnie drugie opakowanie i pewnie kupię kolejne.

Tonik odświeżający Corine de Farme - tonik dobry ale zdecydowanie wolę wersję oczyszczającą. Po tamtym mam wrażenie skóra była świeższa, bardziej oczyszczona, tu takiego komfortu nie ma. Zapach ładny o ile ktoś lubi róże, i tutaj plus - zawiera ekstrakt z róży damasceńskiej.

Krem do mycia twarzy Balea - jak dla mnie bubel. Produkt przeznaczony jest do skóry suchej i wrażliwej i o ile z tym pierwszym jeszcze mogę się zgodzić to już z drugim nie bardzo. Moja skóra bardzo wrażliwa nie jest ale przy każdym stosowaniu tego kremu reagowała pieczeniem, znacznie zmniejszało to komfort stosowania. Poza tym krem moim zdaniem właściwości oczyszczające ma raczej marne, kiepsko radzi sobie z makijażem, z samym myciem twarzy też, za każdym razem miałam wrażenie niedomycia. Plusów w tym produkcie nie widzę żadnych.

Krem do rąk 5% urea Isana - to już moja druga albo trzecia tubka, chociaż właściwie nie wiem dlaczego. Właściwości nawilżające krem posiada dobre pod warunkiem, że nie stosujemy go bardzo często, bo wtedy może wysuszać jak to bywa z mocznikiem. Zostawia na skórze nieprzyjemny film, zapach również mi niezbyt odpowiada. Ot zwykły krem za 5zł, do stosowania na noc ujdzie.

Krem do stóp na pękające pięty Maxulg - problemu z pękającymi piętami nie mam ale z suchą i szorstką skórą owszem. Przy systematycznym stosowaniu radzi sobie dobrze. Producent zaleca smarowanie stóp 2 razy dziennie, ja robiłam to tylko na noc i już po kilku dniach było widać efekty.

Odżywka do paznokci Teflon Tuff Sally Hansen - bardzo lubię tę odżywkę, jako jedyna poradziła sobie z moimi paznokciami na tyle, że przestały się łamać jak szalone. Są teraz znacznie twardsze i mocniejsze. Stosowałam ją przez ładnych parę miesięcy jako bazę pod lakier kolorowy, czasem również jako top coat. Nie jest to produkt bez wad, nie zapobiega rozdwajaniu paznokci, pod koniec opakowania gęstnieje, tworzy bąbelki i utrudnia schnięcie lakieru, dlatego ta resztka ląduje do kosza. Mimo wszystko uważam, że to produkt godny uwagi, zwłaszcza za cenę na allegro.

Hydrożel nawilżający Active Hydrating Olay - poziom nawilżenia mi odpowiada, nie zostawia filmu na twarzy, nadaje się pod makijaż, podkład się na nim dobrze rozprowadza. Jak dla mnie bardzo przyzwoity krem na dzień, zwłaszcza na letnie upały.

środa, 17 sierpnia 2011

Kolejne z sierpnia

Sierpień jest całkiem udany jeśli chodzi o zużycia.
  • Emulsja matująca Purritin Iwostinu. Przede wszystkim nazwa jest zupełnie nietrafiona, bo ani to emulsja ani matująca. Konsystencja lekkiego kremu, trochę żelowa. Mojej skóry nie matuje wcale (a chyba powinna to być podstawowa funkcja), ale sebum nie wariuje za mocno, więc jest jakiś plus. Błyszczę się zatem nadal, ale po innych specyfikach błyszczałam się gorzej. Liczyłam na działanie antybakteryjne, no i tu też bez szału. Nie ogranicza powstawania zmian, nie leczy istniejących. Trochę nawilża, szybko się wchłania, współgra z makijażem, jest bardzo wydajna. Wielki plus za higieniczne opakowanie i większą od innych kremów pojemność.
  • Krem do depilacji pach, rąk i okolic bikini Eveline. Usuwa włoski, ale nie wszystkie i niedokładnie. Trzeba trzymać go dłużej niż zaleca producent, żeby jakoś działał. Na mojej skórze powoduje dość poważne podrażnienia. Zapach mi nie przeszkadza, w produktach tego typu nie liczę na nic przyjemnego.
  • Płyn micelarny do demakijażu z wyciągiem z 3 herbat Yves Rocher. Oczyszcza nieźle, chociaż nie idealnie i nie przy pierwszym waciku. Trzeba przemyć twarz zwykle dwa razy i zużyć więcej płynu. Nie nawilża jakoś specjalnie, zostawia na twarzy denerwującą, lepkę powłoczkę, przez co zawsze muszę użyć po nim hydrolatu. U mnie płyn nie wywołał żadnych podrażnień ani przesuszeń. Z makijażem oczu radził sobie bardzo dobrze, nawet lepiej niż niejeden płyn przeznaczony tylko do tego celu. W cenie regularnej jest za drogi, ale myślę że nawet w promocji się na niego nie skuszę, bo znam lepsze płyny za mniejszą cenę.
  • Zmywacz do paznokci Anet. Ostatnio o nim pisałam, znów musiałam poratować się zakupami w kiosku. KLIK
  • Odlewka wody perfumowanej Parisienne Yves Saint Laurent. Zachwyciłam się nią (choć nie od razu) na tyle, by kupić cały flakon. Zachęcam do testów tego zapachu.


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Zużycia Hawy #3


Ten tytuł to trochę przekłamanie - nadal stosuję mnóstwo kosmetyków, nie mogąc doczekać się sprawdzania kolejnych (a w niektórych przypadkach, niestety - efektów), ale sporo wyjeżdżam i minimalizując bagaż, gdzie się da zostawiam zużyte butelki i słoiczki. W tym miejscu powinnam też przeprosić Was, że ostatnio tak rzadko zaglądam na Wasze blogi - nie mam sieci lub czasu na sieć tak często, jak bym chciała. Jutro wyjeżdżam po raz ostatni i obiecuję, że przez kilka tygodni będę bardziej aktywna.

No to do dzieła!

Tym razem kilka rozczarowań. Przede wszystkim szampon do włosów kręconych Strictly Curls Marc Anthony. Liczyłam na naprawdę dobry kosmetyk i widoczne efekty, np. w postaci pięknie utrwalonych, sprężystych loków. Efektów albo nie było, albo były - fatalne. Szampon miał nawilżać i regenerować suche kręcone włosy, tymczasem wręcz przeciwnie, wysuszał je jeszcze bardziej, co powodowało, że nadzwyczaj często miałam na głowie zamiast loków, co ty dużo mówić, siano! Szampon zawiera witaminę E, która dotychczas wspaniale odżywiała moje włosy, a tym razem, nie wiem, za mało jej tam;)? Najgorsze przyszło jednak pod koniec butelki - uwaga, uwaga: łupież! Szybko się go pozbyłam, ale jednak, po raz pierwszy w życiu BYŁ. Fatalnie! Ładna i duża (380 ml) słoneczna butelka to małe pocieszenie, prawda?

Sytuację uratowałam odżywką i balsamem do włosów Klorane z linii Papyrus. Pisałam już o nich TUTAJ. Nie ma co się rozpisywać kolejny raz: polecam z czystym sercem, skoro moja biedna głowa wróciła do równowagi, to musi być dobre:). Zwłaszcza mleczko okazało się rewelacyjne, doskonale i na długo nawilżając włosy i utrzymując ich skręt.

Bardzo też zadowolona jestem z toniku Pure Skin AA Prestige. Używałam go bardzo długo, bo notka o nim pojawiła się na moim blogu pod koniec marca, a już wtedy byłam w połowie butelki. Tonik nie zawiera alkoholu, ma za to w składzie kwas hialuronowy i witaminę C. Ładnie pachnie i dobrze radzi sobie z resztkami mleczka do demakijażu lub żelu oczyszczającego. No i ta śliczna, duża (400 ml) butelka:).

Bardzo dobrze korzystało mi się też z rozświetlającego korektora pod oczy Bourjois. Wyposażony jest w miękki pędzelek, który łatwo dociera do najtrudniej dostępnych miejsc pod oczami, nie drażniąc ich. Świetnie i trwale rozjaśnia cienie pod oczami - znikają! Kosmetyk nie spływa ani nie roluje się, jest też bardzo trwały. Dostępny jest w dwóch odcieniach, ja miałam jaśniejszy.

Dwa drobiazgi, które widać po prawej stronie zdjęcia, to śmieszne i tanie kosmetyki do codziennej pielęgnacji "doraźnej". Nawilżająca szminka do ust Alterra ma wazelinowe zapach i konsystencję. Dość twarda, nie rozmazuje się w pudełeczku ani na ustach. Nic rewelacyjnego, ale też nie ma większych wad. Można kupić, można bez żalu próbować innych pomadek. Ot, zużyć, zapomnieć.

Rozbawił mnie za to nagietkowy nieperfumowany krem Ziaja. Ma być półtłusty, jest tłusty jak nie wiem. Ma być do twarzy na dzień, ja nie wyobrażam sobie stosowania go pod makijaż. Przypomina bardzo gęste i bogate kremy na mróz, trudno go rozsmarować i bardzo długo się wchłania. U mnie wylądował na półce z kosmetykami do stóp i tam było jego odpowiednie miejsce. Rzeczywiście zmiękcza wymagającą skórę pięt;). Ziaja chyba sobie z nas zażartowała, ale za 4,40 zł takie żarty całkiem mnie bawią;). TUTAJ napisałam o kremie więcej.

Pozdrawiam, Dziewczyny, i lecę się pakować, bo jutro ruszam na weekend w moje ukochane Tatry:). Po powrocie może notka o tym, jakie kosmetyki (próbki!) zabieram ze sobą do schroniska:).

środa, 1 czerwca 2011

Majowe zużyciaa!

Hej wszystkim,
  dzisiaj chce wam pokazac moja zużycia kosmetyków z miesiąca maj. Dziś mamy 1 czerwca, Dzień Dziecka więc z tej okzaji życze wszystkim wszystkiego naj :D:D Nie mogłam się doczekać tej chwili, kiedy napisze dla was tą notkę, kiedy kończyłam jakiś kosmetyk chciałam go odrazu zamieścić na tej stronie, ale : chwila, nie będe marnowała notki dla jednego kosmetyku .. . Dobra, nie przedłużam, moje majowe zużycia :) :


1) ATW, Acne Blocker, Łagodzący krem do cery trądzikowej.

Mam mieszane uczucia co do tego kremiku. Fakt, ze nawilża. Skóra po nim jest bardzo miękka i miła w dotyku. Nawet zauważyłam jak powoli zanikały na mojej twarzy drobne krostki. Niestety, w po wchłonięciu się buzia sie świeci, zostawia taką lekką tłustawą warstwę. Cena to ok. 10 zł.

Moja ocena - 6/10





2) Garnier, Nawilżająca Pielęgnacja, Rozświetlające mleczko do ciała.

Jest to moje ulubione mleczko/balsam do ciała!! Zapach jest zniewalający, fakt wzięłam go ze względy na zapach :):):) Nie wiem czy rozświetla nam skóre, ale idealnie nawilża i to nawet w 7 dni. Przy moim stostowaniu codziennie wieczorem po kąpieli, bo tygodniu, dwóch , skóra jest bardzo miekka w dotku. Napewno powróce do tego mleczka :) Cena za 250 ml - 12 zł, 400 ml-ok. 18

Moja ocena - 10/10 :D


3) Sephora, Instant moisturizer, lekki krem nawilżający.

Mój ulubiony krem do twarzy.  Jest lekki, nie pozostawia żadnych tłustych warstw, nie świeci się. Jest IDEALNY! Polecam wam go.Ja dostałam 2 próbki tego kremu przy zakupie w Sephorze, jak możecie to poproście o próbkę tego kremu, bo jest fantastyczny. Niestety cena jest niezaciekawa .. 30 ml - 30 zł, 50 ml - 50 zł lub 60 zł.. Ja oczywiście miałam 30 ml, którą dostałam na urodziny :)

Moja ocena - 10/10




4) Ziaja, tonik nagietkowy.

Przede wszystkim jest on tani, wydajny ( jak w moim przypadku), przyjemny zapach, same +. Po zaczeciu stosowania toniku, zauważyłam, że moja skóra jest taka jakaś lepsza. Warto mieć ten tonik w swoich kosmetykach do pielęgnacji twarzy. No i jest bardzo tani - 5 zł :) 

Moja ocena - 10/10





Próbki  :

1) Szampon Elseve - nie będę się rozpisywała bo każdy ma inne włosy, i na każdego inaczej działają szampony. Mi przypadł do gustu.

2) Nivea, Pure&Natural, krem przeciwzmarszczowy - zdecydowanie jest to krem nie dla mnie, ale nie kupiłabym go, 

za bardzo długie wchłanianie się. 

3) Vichy - krem bardzo fajny, szybko się wchłania, skóra jest nawilżona i miękka.

5)Carmex 

też nie muszę się rozpisywać, bo napewno każdy go ma lub miał. Nawilża nam usta na długo, niestety w słoiczku jest dość niehigieniczny w używaniu go np. w szkole lub CH..

Moja ocena - 9,5/10



Sylwie36 :*